Logowanie
Nowe wątki
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
- Aeth
Who's Online


Wielka Czarodziejka Tess stała nad brzegiem morza i w zamyśleniu uderzała kosturem o skałę pod swymi stopami. Za każdym stuknięciem z kamienia wyrastał coraz nowszy, coraz fantastycznie skrzyżowany kwiat. Żaden z nich nie miał odpowiednika w naturze, wszystkie były wytworem zamyślenia Wielkiej Czarodziejki. Książę Adam, w chwilach grozy stający się budzącym postrach wojownikiem Gotanem, zerkał czujnie dookoła. Nie byli tu bezpieczni, jednak gdzieś trzeba się było spotkać. Opodal siedziała przepiękna, hebanowa Nubia, władająca wiatrem tancerka, której kuszące kształty ledwie co okrywało bikini z traw y i płaszcz ciemnogranatowych włosów. Asystujący jej Joisten Sivy, mistrz iluzji, bawił się swą kryształową kulą, od czasu do czasu lekko na nią dmuchając, co wywoływało deszcz iskier lub rój motyli. Nekromantka, czarująca Nieumarła, i Vivaldi, Mag Dźwięku, jeszcze nie przybyli, ale wiotka Lorelay o zielonozłotych warkoczach, upiętych dookoła zgrabnej głowy, podpłynęła już do do skał i wdzięcznie plusnęła ogonem.
- Gdzie reszta? - spytała, bardziej śpiewając niż mówiąc.
- Zjawią się - obiecał jej Joisten - Wszyscy obiecali, że się zjawią. Problem jest zbyt poważny, by go zlekceważyć.
Kryształowa kula, wprowadzona w ruch wirowy, utworzyła dookoła tęczową poświatę, z której znienacka wysnuł swą widmową postać Zamarły - szpieg Gildii.
- Uwaga na smoka! - ostrzegł wszystkich - Ktoś wie, że tu jesteśmy!
Z bezchmurnego nieba wyraźnie pikował znany, jaszczurzy kształt, ziejący płomieniami z płaskiego pyska.
- Stańcie za mną! - zawołał Adam, momentalnie stając się Gotanem. Jego koszula pękła od pęczniejących w twarde węzły mięśni, skóra pociemniała, a w dłoni pojawił się błyszczący jak samo słońce miecz.
Smok zaatakował gwałtownym ślizgiem. Gotan ciął na oślep, ale jego miecz zadzwonił tylko o smocze łuski. Musiały być pokryte powłoką antymagiczną, gdyż smok tylko się otrząsnął i ruszył do ponownego ataku. Tess zasłoniła siebie i przyjaciół kosturem, wprowadzonym w ruch wirowy. Ogień, którym zionął napastnik, odbił się od kostura jak od tarczy i rozproszył. Nubia zatańczyła, wznosząc ozdobione bransoletami ramiona. Między drużyną a smokiem uformowało się niewielkie tormado, wściekle uderzające w szerokie, błoniaste skrzydła smoka. Gad bił nimi wściekle, usiłując pokonać spychającą go w morze siłę.
- Do mnie! - zaśpiewała wysokim sopranem Lorelay, uderzając ogonem o fale. Rosnąca zgodnie z jej wolą ściana wodna dosięgła smoka, który z groźnym warczeniem rzucił się w tył. Wzniósł się na bezpieczną wysokość, okrążył syrenę i zionął na nią ogniem. Zamarły wyprzedził jego zamiary o ułamek sekundy i ciśnięta przez niego tarcza czystej Mocy odchyliła ognisty podmuch. Lorelay zanurkowała z przestrachem, gdy smok powoli zaczął zmieniać swój kształt z gadziego na ognisty.
- Lori, rzuć w powietrze tyle wody, ile zdołasz! - krzyknęła Tess. Lorelay posłusznie plusnęła ogonem i dłońmi, tworząc wielką kulę wody, która wzniosła się nad powierzchnie morza. Moc Tess uderzyła w nią i kula zmieniłą się w smoczy kształt, identyczny jak ten, co ich atakował, ale utworzony całkowicie z wody.
- Łączymy nasze moce. To musi się utrzymać. - nakazał Gotan, wznosząc miecz równolegle do kostura Tess. Reszta przyłączyła się do nich i kierowany wspólną siłą magiczną kształt zwarł się z atakującym przyjaciół gadem. Między morzem a niebem wybuchła wściekła walka żywiołów. Ciała magów ociekały potem, ich mięśnie drżały od straszliwego napięcia Mocy, która przepływała przez ich jestestwa niczym prąd elektryczny, kierowana w całości do wodnego smoka. Mieli wrażenie, że walka trwa całymi godzinami, choć w rzeczywistości upłynęło zaledwie kilkanaście sekund, gdy nagle ku swej uldze usłyszeli bojowy okrzyk Apaczów Mescalero, znak rozpoznawczy szalonej wojowniczki Evivy, która zmierzała w ich stronę na swym ulubionym gryfie, w towarzystwie Nekromantki i Vivaldiego. Przybywali wprost z twierdzy Mocarnej Firewarrior, która, zajęta szkoleniem zastępu młodocianych adeptów sztuki magicznej, nie mogła przybyć na zebranie we własnej osobie. Wzniecone przez Maga Dźwięku fale akustyczne uderzyły w walczące kształty, rozbiły je na przemieszane ze sobą molekuły i rozproszyły w nieszkodliwą parę wodną. Gryf zahamował i opadł na plażę nieopodal całkiem wykończonej drużyny.
- Już wolniej nie było można? - spytał Joisten, z trudem łapiąc oddech.
- Wybaczcie, zatrzymano nas - odpowiedziała Nekromantka, zeskakując zgrabnie z grzbietu gryfa - Byłam trochę nieostrożna przy posiłku.
Jasnoskóra, kruczowłosa, ubrana na czarno, wyglądała jak typowa przedstawicielka swego gatunku, ale bez przeszkód poruszała się w pełnym słońcu, co nieomylnie zdradzało magiczny trening.
- Mało nas wszystkich nie aresztowali - warknął Vivaldi - Ja jej więcej nie z kłopotów nie wyciągam.
- Nieważne.- Tess otarła twarz skrajem swej purpurowej opończy i odetchnęła głęboko - Mówcie, co odkryła Firewarrior? czy sytuacja jest tak zła, jak myśleliśmy?
- Chyba jest nawet gorsza. - odparła złowieszczo Eviva.
- Referuj.
- Twierdza Sapkowice padła pod nawałą ordy atamanów koszowych Kozaczki i Pilipczuka, i to mimo wsparcia mężnego E.U. Geniusza Dębowego, sprzymierzonego z wszechpotężną Parus. Jedynie Wieszczka Maja z Kossakowa może zmienić układ sił...Ale nie to jeszcze najgorsze. Ufff, nie mogę, wody!
- Co najgorsze?! Mów! - krzyknęła koloraturą Lorelay, wychylając się do pasa z wody i prezentując wszystkim swe ponętne wdzięki.
Eviva wypiła jednym tchem szklankę wody, wyczarowaną dla niej przez Tess.
- Słuchajcie więc - powiedziała łamiącym się z emocji głosem - Stała się rzecz nieprzewidziana. Ona... zabiła.
- Kto?!
- Kogo?!
- Ewa z Białego Łęku...
- Co takiego?!
- Ewa... zabiła... ćwieka... Dukajowi!
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 286 odsłon
Pointa śliczna :D Podoba mi się.
Jasny gwint! Ale syreny to ze mnie chyba jeszcze nikt nie zrobił i pewnie już nie zrobi :P Nie wiem skąd ten pomysł, ale jest... interesujący ;P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
fajnie sie to czyta:)
Lorelay, a kim byla legendarna Lorelei ?
;)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Wiem, wiem, ale ja nie od niej jestem Lorelay :P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
zasada skojarzen he he, zreszta...
w skorze syreny ci do twarzy hi hi hi :D;)
...a juz przy okrzyku Apaczow Mescalero wymieklam normalnie:D
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
a zaczyna się tak:
W Bacharach była czarownica jasnowłosa
co wszystkim dookoła śmierć z tęsknoty niosła.
Gdy biskup kazał przywlec ją przed swój sąd
dla przyczyny piękności uniewinnił ją...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
a konczy sie tak:
Mój kochanek nadchodzi już sercem nie władam
Przechyliła się z brzegu i do Renu wpada
Bo w wodzie zobaczyła piękną Loreley
Włosy koloru słońca jej oczy jak Ren
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
O tak, tak, to o mnie :D Czarownica i uwolnił ze względu na piękność... Taaak. O mnie. Na pewno.
Tyle, że to była Loreley, przez e.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
no, ale zgodnie z oryginalna wersja tego podania ludowego/ basni pieknosc Loreley/ Lorelai konczy jako syrena, czyli smutno i zle:)
(a jak wlasnie wstukalam w google pisownie Lorelay, to mi dark planet wyskoczylo;)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Może jest szczęśliwsza jako syrena?
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
he he wyemancypowana, feministyczna, zadowolona z siebie syrena zwodzaca zeglarzy na manowce;)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
O tak, to jest coś :)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Nooo, w takiej roli to bym się chyba nawet nie najgorzej czuła :P
Nerwen, Słońce Ty moje! Jest różnica między Loreley/Lorelai a LORELAY. Naprawdę jej nie widać?
A na Dark Planet owszem, jest jakieś opowiadanie o Lorelay pisanej przez A. Nawet je czytałam, nawet komentowałam chyba. Tyle, że pisała je zupełnie niezależnie ode mnie osoba, której nawet nie znam. Też w sumie znalazłam je przypadkiem kiedyś. A zostało tam wklejone długo po tym, jak ja zaczęłam się podpisywać jako Lorelay.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
widac, widac ale i tak brzmi podobnie:P:D
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Laska i łaska też brzmią podobnie :P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Piękna pointa!!! :D
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Taka pochwała moich wdzięków zasługuje na nagrodę ;) Nieźle się naśmiałam czytając ten tekst. Najbardziej podobało mi się przekształcenie nazwisk pisarzy. Cudo!
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

