Logowanie
Nowe wątki
- 50 Cent Posts New Song Online
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
Who's Online

Z dawien dawna wiadomym jest, że
rycerski stan za chwałą goni. Tak też i ja, rycerz Jerzy,
rozsławić chciałem swe imię i ród z dziada pradziada
znamienity. Nie tajemnicą też sposób, w jaki panowie rycerze
ową chwałę najrychlej, a najprościej zdobyć mogą. Ubicie smoka
zawżdy starczy, by pieśni po dworach śpiewano, a czyny śmiałka
doniosłe zapisano w legendach. Pozwólcie tedy, że opowiem
wam o tym, jak to ja, w osobie własnej, sławę wielką posiadłem.
Żył li raz król dobry i
mądry, któren to córkę miał piękną i młodą. Jak
to jednak na tym łez padole bywa, nie minęła go troska ogromna.
Smok bowiem, okrutna bestyja, uwił gniazdo swe na ziemiach
królestwa, tuż przy jedynej rzece, całemu ludowi za wodopój
służącej. Ludziska z pragnienia więc marli bezustannie, a
monarcha zatroskany rwał z głowy sędziwej włos siwy, nie wiedząc
co mu czynić trzeba. Dnia pewnego goryczy królewskiej
dopełniła gadzina, piękną córeczkę panu na zamku
porywając.
Posłał tedy ku krajom dalekim, wieść
jakoby córę swą nadobną za żonę miał oddać, wraz z
połową królestwa temu, kto bestyję ubije. Na taką jeno
okazję czekałem od lat kilku z mała ja – rycerz Jerzy. Na koń
więc co sił wskoczyłem, popędziłem co tchu ku włościom króla
nieszczęsnego, by wybawić jego i lud trwogą zdjęty, od utrapienia
onego.
Gdym już przybył do bram zamkowych,
pędem do tronu mnie powiedziono. Krótka to była dysputa z
królem panem, któren przez łzy rzęsiste błagał, bym
prędko smoczysko ukatrupił. Jam jednak nie w ciemię bity.
Królestwo wiele pozostawiało mi do życzenia. Małe było,
ledwie gród i wsi kilka, a i nie nadto zamożne. Co by nie
było, że szmat drogi jechałem, rumaka nie szczędząc, w upale
okrutnym, w pełną płytę zakuty i z lancą przy siodle, kazałem
sobie tedy ową królewnę na portrecie pokazać. Szczęściem
moim, panna zaiste wielkiej była urody. Jak to rycerz bez skazy,
cnót pełen, od pierwszego spojrzenia, pokochałem ją
szczerze i przyobiecałem sobie sprowadzić do dom, do ojca starego.
Wyruszyłem więc wczesnym rankiem,
zaraz po tym, jak żem się tylko posilił. Pędziłem jak wicher, na
skrzydłach miłości, nie wspominając już rządzy sławy i chwały,
aż nad brzegiem rzeki konia wstrzymałem. Z grzbietu wierzchowca nie
schodząc, obejrzałem się w każdą stronę. Dokładnie jak mi
powiedziano, jak okiem sięgnąć, wszędzie wzgórza stały.
Wewnątrz najwyższego szczytu zaś jama była, z wnętrza której
odór roznosił się okrutny. Tam skierowałem wiernego mego
rumaka.
Długom stać musiał u włazu do
jaskini. Wołałem gardła nie szczędząc:
- Jam rycerz Jerzy! W imię Chrystusa
Pana, wynijdź poczwaro i stań w szranki, pókim dobry!
Smoczysko wyleźć ani myślało.
Krzyknąłem raz jeszcze i wtóry i następny. Wreszcie
wypełzło coś z wnętrza diabelskiego leża. Wzrokiem omiótłszy
bestyję, pierwej myślałem, że król stary dworować ze mnie
raczył. Mówił mi bowiem, że poczwara ogromna, cielsko ma
jak krów trzy tuziny, ogon na łokci cztery dziesiątki i
ogniem zieje morderczym. To, co stało przede mną, smoka wprawdzie
przypominało z pozoru. Mało to to jednak było, nieopierzone
jakoweś, ledwie pełzło, a popiskiwało przy tym przeraźliwie.
Gdym chwilę dłuższą pomyślał, za
lancę prędko chwyciłem. Smok to smok przeca. Miał być smok –
smok będzie! Królewny ręka mnie nie minie wraz z królewskimi
włościami, sławą i chwałą opiewaną w pieśniach, a jeno
łatwiejsze me zadanie, kiedy poczwara mała i niemrawa.
Prawie się nie broniła bestyja, bez
kszty honoru diabelstwo. Raz ogniem zionęło, prawda, lecz ledwie
płomyczek się zatlił w jaszczurczej paszczęce. Znak krzyża
prędko poczyniłem i jakem jednym pchnięciem przebił na wylot
poczwarę, tak legła bez ducha.
Naraz wypadła panna z jaskini.
Biegiem puściła się ku mnie. Czekałem tedy z ramionami
rozwartymi, by paść w nie łatwiej było dziewoi. Ta jednak
przypadłszy do mnie, pięściami okładać poczęła. Zdębiałem ja
na to, co czynić nie wiedząc. Ona zaś łzy ocierając,
pochlipując, a zgrabnym noskiem siąpiąc, wyjęczała jeno:
- Toć to dziecię było... Osierocone
smoczątko... Jam z własnej woli tu przyszła... Za piastunkę...
Tak to właśnie ja – rycerz Jerzy,
chwałą i sławą okryłem me imię. Żywota swego na zamku
dokonałem. Legendy o mnie po dziś dzień krążą, a i świętym
mnie obwołano. Cóż mi jednak z tego przyszło, jeśli
małżonka moja, którą do zawarcia związku przed pańskim
ołtarzem, rodziciel stary siłą zaciągnął, dąsała się na mnie
aż do swej śmierci, nie dopuściła do siebie nawet w poślubną
noc naszą, potomka nie dała...
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 675 odsłon
Naprawdę ciekawie napisane :) Podoba mi się styl, no i pomysł.
"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Pomysł pierwszorzędny :D Czyżbyś była zainspirowana tym obrazem: http://www.gnosis.art.pl/iluminatornia/sztuka_o_inspiracji/rafael_santi/... ? :D zawsze mnie te obrazy rozwalały - iście POTĘŻNA bestia xD
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
ale historia, ładna, składna i ucząca:) zazdroszczę warsztatu:)
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Fire, nie, nigdy nie widziałam tego obrazu. Ale dzięki za pokazanie, bo rzeczywiście jest genialny :D A pomysł wpadł mi praktycznie w jednej chwili, pierwsze skojarzenie ze słowem "smoczątko" było właśnie takie.:P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Fajerka - faktycznie smoczątko ^^
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

