•   Strona Główna
  •   Forum
  •   Patronaty
  •   Redakcja
  •   Współpraca

Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

  • Utwórz nowe konto
  • Zapomniałeś hasła?

Nowe wątki

  • 50 Cent Posts New Song Online
  • Imagicon
  • Summer is coming... [Fort 2012]
  • Znalezione w sieci
  • Biblioteczka
  • Polecany horror
  • Pisarze na żywo
  • Grube i chude książki
  • Ulubiony film
  • Plany na długi weekend
  • Krakon 2012
  • Allgemeine Festung
  • Tropiciel
  • Jak szybko czytacie?
  • Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
  • Wieczór z Maskonem
  • Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
  • Inspiracje Sapkowskiego
  • Filmy 3D czy 2D?
  • Dobre polskie komedie
więcej

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.

Strona główna | Fora | Kuźnia | KUŹNIA I: 13 kwietnia 2009
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
4 replies [Ostatni wpis]
nie., 19/04/2009 - 12:27
Ragnar
portret użytkownika Ragnar
Offline
Joined: 17/04/2009
Points: 0

Była mroźna zima, a zapasy zgromadzone w porze letniej
kończyły się w spichlerzach. W północnej części Skandynawii, śnieg topniał
tylko na okres miesiąca i tylko wtedy można było uzupełnić zapasy żywności,
ponieważ drogi z portów do miast były przejezdne dla wozów. Ludność
zamieszkująca te tereny głównie czerpała korzyści z łupieżczych wypraw, które
pozwalały utrzymać Jarlom swe osady. Jednym z takich miejsc było portowe miasto
Birka, rozciągała się tam ogromna przystań przy której cumowało jedenaście
drakkarów gotowych do kolejnej barbarzyńskiej wyprawy. Miasto było bogate,
ponieważ stacjonowała tam drużyna wojowników na czele z niezwyciężonymi berserkami,
którzy zapewniali wszystko co niezbędne dla ludzi mieszkających w Birce,
począwszy od żywności, kończąc na bogactwach z brązu i srebra.
Synem Jarla panującego w Birce był młodzieniec o imieniu Sigvard, był silny jak
na swój wiek, ale nie interesowała go przynależność do drużyny i łupienie
mniejszych miast, a do tego właśnie przekonywał go ojciec. Pewnego wieczora
doszło do kłótni w głównym budynku, który stał w centralnej części miasta,
miejscowi zwali ten budynek hallą. Kłótnia rozgorzała między Jarlem Thoralfem
zwanym Rudym, który sprzeczał się z 
jednym z wojów o legendę, która głosiła, że smok z północy pomoże bronić
się miastu przed zagładą, która nadciągnie pewnej nocy z południa. Thoralf w
szale wywrócił jeden ze stołów, który był pełen jedzenia, miodów i piwa, a
następnie rzekł:
- Mojego miasta nie można pokonać! Posiadamy najwaleczniejszych wojowników i
wysokie mury głupcze! Jeżeli masz jakiś dowód, który potwierdzi istnienie tego
smoczego pomiotu to przedstaw takowy tu i teraz, przy wszystkich! – zapadła
cisza, a po chwili gromki śmiech, którym obłożyli doświadczonego wojana  ludzie przebywający w halli, po chwili
usłyszano szczęk zamykanych drzwi, a wojownika nie było już w budynku…
Wybiegł za nim Sigvard, który przysłuchiwał się wszystkiemu z ukrycia.
Młodzieniec zainteresował się legendą o smoku i prosił Ivara, aby  ją opowiedział. Ivar jednak nie chciał wdawać
się w dyskusje z Sigvardem, odmachnął się swoją ogromną ręką po czym
młodzieniec wpadł głową w zaspę śniegu, lecz to nie powstrzymało Sigvarda, aby
popędzić po raz kolejny za Ivarem i pytać o legendę. Wojownik widząc zapał i
ambicje chłopaka, postanowił opowiedzieć historie o smoku, aby ten dał mu
święty spokój. Weszli do rozpadającej się chaty położonej na skraju miasta,
wtedy Ivar, który przez całą drogę nie odezwał się słowem, przemówił:
- Siadaj i słuchaj, bo dwa razy nie będę powtarzał. – Sigvard od razu posusznie
usiadł przy palenisku i wziął z ławy kufel miodu, który zapełnił przed momentem
Ivar, po czym wsłuchiwał się w opowieść.
- To historia jaką usłyszałem od ojca, a on od swojego ojca – rozpoczął Ivar
popijając miodu.
- Starszyzna miasta, które tutaj powstało i zwie się dziś Birka dawniej
rozmawiała ze smokami, które broniły tej osady przed najeźdźcami, a swoimi
ognistymi podmuchami roztapiały śniegi, aby ludzie mogli uprawiać zboża. Góry
jakie otaczają dziś Birke dawniej były siedzibą smoków, nie bez powodu ludzie
nazywają te góry smoczymi, gdzieś pomiędzy szczytami jest jaskinia, a w niej
znajduje się smoczy jar i ostatnie smocze jajo, a wraz z nim szansa na nasze
wybawienie. Smocze jajo może znaleźć tylko człowiek o czystym sercu, który nie
ma nikogo na sumieniu. – Opowieść trwała krótką chwile, ponieważ niemal
natychmiast ogłoszono stan pełnej gotowości, nieprzyjaciel atakował port.
Sigvard pomyślał, że spełnia się legenda i postanowił szukać smoczego jaja
zamiast walczyć z najeźdźcami, na poszukiwania wyruszył tej samej nocy. Szedł
wraz z przyjacielem Therkelem w smocze góry, obaj opatuleni w baranie skóry,
ponieważ było straszliwie zimno. Spoglądając w stronę morza, gdzie jeszcze
wieczorem stał port, spostrzegli jedynie zgliszcza i łodzie plemion
słowiańskich, które prawdopodobnie połączyły swoje siły by odciąć osadę od morza
i wypraw, które zapewniały jej dobrobyt. Therkel zaniepokojony widokiem palonej
przystani i drakkarów powiedział:
- Straciliśmy wszystko co trzymało nas przy życiu, w spichlerzach kończą się
zapasy, wszystko wskazuje na to, że nie przeżyjemy zimy. – po czym złapał
Sigvarda za ramie z widocznym przerażeniem w oczach i bladością na twarzy. –
Sigvard odepchnął Therkela i odpowiedział:
- Musimy zdobyć jajo i sprawić by legenda się spełniła. – Następnie obaj
ruszyli szybkim krokiem marszowym w górę.
Po dwu dniach wędrówki po górskich szczytach i widoku kończących się zapasów
żywności, które wykradli z osady, stracili zapał do dalszych poszukiwań.
Dodatkowo wzmogła się śnieżyca, która znacznie pogorszyła widoczność. Sigvard
wraz z Therkelem postanowili schować się w jaskini, którą wypatrzyli już
wcześniej. Rozpalili tam ognisko, aby nie zamarznąć w nocy, ustalili również,
że rano zawrócą do miasta i tam ze wszystkimi będą czekać na śmierć głodową.
Obaj zawinięci w skóry mocno przylgnęli do siebie, aby było cieplej. Nad ranem
Sigvarda obudził jakiś dziwny stukot dobiegający z ciemnego końca jaskini. Młodzieniec
zabrał palące się drewno z ogniska, po czym udał się w ciemności okalające
jaskinie. To co zobaczył odebrało mu mowę, jednak pobiegł do Therkela i obudził
przyjaciela, aby pokazać mu to co znalazł w ciemnościach jaskini. Było to
olbrzymich wielkości jajo zawinięte baranimi skórami. Na ścianach jaskini
widniały runy, które głosiły:
-„Jajo potrzebuje ognia, by smocze dziecię przyszło na świat. Zostanie
stworzony nowy ład, który pozwoli żyć ludziom północy. Smok zwie się Hrafn,
zakończy wszystkie bitwy, a wtedy urodzaj zapanuje w Skandynawii.” – Sigvard i
Therkel rozpalili ognisko po czym wepchnęli w płomienie jajo i czekali na
efekty. W oddali słychać było rogi sygnałowe, które oznaczały przygotowania do
bitwy. Przerażony Therkel wyjąknął:
- Zjednoczone plemiona Słowian schodzą na ląd, by mordować naszych ojców i
matki! Spieszmy się Sigvardzie! – nagle jajo zaczęło się dziwnie poruszać i
podskakiwać, wyglądało na to, że jego rozmiary się dwukrotnie powiększyły w
płomieniach. Nagle skorupa pękła i ukazała się smocza głowa. – Sigvard z
uśmiechem na twarzy wykrzyczał do Therkela:
- Jest dokładnie taka jak z opowieści Ivara! – po czym smok odpowiedział:
- Skol! Sigvardzie, czekałem tu na Ciebie. Pozwól niech się wydostanę z tego
przeklętego ciasnego jaja. Przez trzysta lat bytowania w tak ciasnym miejscu
przyda mi się rozprostować skrzydła. – Sigvard nie zdążył z wrażenia nic
powiedzieć, smok wydostał się z jaja, wyszedł przed jaskinie, zostawiając za
sobą ogromne ślady swych pazurów na śniegu, po czym wzbił się w powietrze,
rozpiętość jego skrzydeł była ogromna. Odmienił on losy bitwy, Jarlem został
Sigvard, a w Birce panował pokój i urodzaj. Nie potrzebne już były mordercze
wyprawy i zabijanie innych ludzi, żeby przetrwać,  smoczy oddech zapewniał mieszkańcom Birki
możliwość uprawy zbóż, a Sigvardowi władzę nad miastem, które stało się
największym w całej Skandynawii. Smoczątko, które smokiem się okazało wypełniło
legendę i swoje przeznaczenie. Hrafn bronił miasta przez kolejne trzysta lat.

Top
  • share
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
  • 461 odsłon
nie., 19/04/2009 - 20:00
#1
Lorelay (niezweryfikowany)
portret użytkownika Lorelay
No i mamy kolejnego

No i mamy kolejnego odważnego :)

Uwielbiam legendy, pasjonują mnie Wikingowie i generalnie czytało mi się bardzo ciekawie. Warsztat jednak nie jest, z tego co widzę, zbyt wprawny, musisz jeszcze ostro popracować. Męczyły mnie momentami przydługie zdania, powtórzenia, styl.
Mimo wszystko podoba mi się, pewnie dlatego, że tematyka typowo w moim guście.

Tylko... pokojowo nastawieni Wikingowie, którzy nie chcieli walczyć, a spokojnie uprawiać rolę? Mało prawdopodobne... Wiem, fantastyka, ale mimo wszystko, jeśli pisze się o konkretnej społeczności historycznej, całkowite zmienianie jej specyfiki nie jest najlepszym pomysłem. W dodatku wspomniani Słowianie jako agresywni najeźdźcy.. W rzeczywistości było odwrotnie, to plemiona słowiańskie były spokojniejsze i mniej agresywne, natomiast skandynawskie żyły wojną i było to dla nich rzeczą najbardziej naturalną w świecie.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
nie., 19/04/2009 - 20:07
#2
Vivaldi
portret użytkownika Vivaldi
Offline
Joined: 29/08/2008
Points: 430
Niekoniecznie. W końcu jest

Niekoniecznie. W końcu jest kilka udokumentowanych przypadków, gdy to Słowianie wybierali sie na północ, by palic, gwałcić i zabijać...

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
nie., 19/04/2009 - 20:38
#3
Lorelay (niezweryfikowany)
portret użytkownika Lorelay
Owszem, ale tutaj jest to

Owszem, ale tutaj jest to przedstawione w sposób jak dla mnie za mało neutralny. Nie czepiam się Słowian jako najeźdźców, tylko wywołanego wrażenia kontrastu: agresywni Słowianie - spokojni Wikingowie. Wikingowie NIE BYLI spokojnymi rolnikami stroniącymi od wypraw wojennych, którzy je prowadzili wyłącznie z konieczności, bo byli wiecznie bestialsko atakowani, i nie da się temu faktowi zaprzeczyć.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
nie., 19/04/2009 - 21:23
#4
mrocznyarchaniol
portret użytkownika mrocznyarchaniol
Offline
Joined: 20/02/2009
Points: 78
ech

zgodzę się z Lorcią co do warsztatu. za dużo tu skrótów i pewnych sprzeczności np. jak można 2 dni palić łodzie? Miasto miało ponoć potężne mury, a z tego co wiem Słowianie to nie synonim maszyn oblężniczych. No i te "smoczątko", musiało być naprawdę wielkie, by pokonać zjednoczone plemiona. Choć może sam jego widok wystarczył? No i kontrast spokojni - niespokojni...sprawa trudna, ale tu chyba w dużej mierze, zgodzę się z Lori... Pomysł dobry, ale jak dla mnie, niedopracowany.

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

Link1 | Link2 | Link3

Copyright © 2012. All Rights Reserved.

Pracuj z jobrapido
Katalog stron Katalog stron

Powered by Drupal i Drupal Theme created with Artisteer.