•   Strona Główna
  •   Forum
  •   Patronaty
  •   Redakcja
  •   Współpraca

Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

  • Utwórz nowe konto
  • Zapomniałeś hasła?

Nowe wątki

  • 50 Cent Posts New Song Online
  • Imagicon
  • Summer is coming... [Fort 2012]
  • Znalezione w sieci
  • Biblioteczka
  • Polecany horror
  • Pisarze na żywo
  • Grube i chude książki
  • Ulubiony film
  • Plany na długi weekend
  • Krakon 2012
  • Allgemeine Festung
  • Tropiciel
  • Jak szybko czytacie?
  • Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
  • Wieczór z Maskonem
  • Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
  • Inspiracje Sapkowskiego
  • Filmy 3D czy 2D?
  • Dobre polskie komedie
więcej

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.

Strona główna | Fora | Kuźnia | KUŹNIA III: 13 czerwca 2009
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
1 reply [Ostatni wpis]
śr., 24/06/2009 - 16:58
Lanai
portret użytkownika Lanai
Offline
Joined: 14/06/2009
Points: 0


Bliźniak rozkaszlał się, maskując śmiech.
-A to ci paradne! Niby dlaczego miałbym ci pomagać? - zapytał.
Jednak po usłyszeniu słów "Bo jesteś w tym najlepszy" umilkł, dumnie wypiął pierś.
-I dlatego tylko ty możesz mi pomóc. Tobie mogę zaufać. Przynajmniej w tej sprawie... i oczywiście za odpowiednią zapłatą. Wchodzisz?
-Wchodzę.
***
Bliźniak rozejrzał się po pokoju, sprawdził powoli i dokładnie każdy kąt, obejrzał sufit, zajrzał za i pod meble. Nikogo tu nie było od jego wyjścia. Przesunął komódkę w róg pokoju i otworzył ukrytą za nią małą klapkę. Wyciągnął narzędzia, rozglądając się w międzyczasie dla pewności. Wybrał swój najlepszy wytrych, świder i dla pewności nieduży łom.
***
-Oknem nie da rady. - stwierdził zwyczajowym uczonym tonem Ulrich. -Kto w ogóle wymyślił, żeby się tam włamywać? Wszyscy boją się nawet mówić o czymś takim. Nie chcę cię oczywiście zniechęcać, ale miło było poznać. Chyba się więcej nie spotkamy. Będę się modlił za twoją duszyczkę. - dodał na odchodne i zniknął za załomem muru, skąd dało się słyszeć jego rozbawiony rechot.

"Ech, i po kim ja mam ro dziurawe sumienie?" zadumał się Bliźniak, przyglądając się budynkowi. Na pierwszy rzut oka zwykły mieszczański dom, jednak wielu w tym mieście wiedziało, że to tylko iluzja. Tak naprawdę gmach był małą twierdzą, chodziły pogłoski że trzymają w nim psy wielkości małego cielaka. Chłopak pomacał się po kieszeni i uśmiechnął, czując przyjemnie ciążące narzędzia. Zaraz potem jednak zmarkotniał i ruszył wzdłuż muru w poszukiwaniu wejścia na teren posiadłości. Po kilku dłuższych chwilach, gdy już zaczął tracić nadzieję, w oczy rzuciła mu się lekko pokruszona i poluzowana cegła, nieznacznie obsunięta w stronę trawy. Bliźniak wyciągnął ją pospiesznie, pomagając sobie narzędziami. Zajrzał w powstały otwór i rozejrzał się za strażnikami. Najbliżsi przechadzali się główną alejką, marne więc były szanse, że zostanie dostrzeżony. Rozpoczął poszerzanie otworu aż do momentu, kiedy mógł się przecisnąć na drugą stronę. Tam, skradając się, pospiesznie ominął strażników i przykleił się plecami do ściany w zacienionym miejscu za krzakiem. Postawił kilka kroków w bok.

***
Bliźniak spróbował przetrzeć oczy, jednak ręce miał na tyle ciasno związane, że efektem był jęk bólu i natychmiastowa rezygnacja z tego pomysłu.
-O, obudził się.- spętanego niczym parzona szynka Bliźniaka owionął trupi odór, dobywający się z twarzy hrabiego von Waalsa, mieszkającego w tym budynku. - Mama nie nauczyła, że to nieładnie szpiegować? Czasami warto zrezygnować z paru groszy i żyć, biedaku.

Bliźniakowi nie spodobało się sformułowanie "biedaku" i znów podjął bezskuteczne próby uwolnienia się. Rzucił okiem na pomieszczenie, w którym się znajdował. Żadnego okna, wilgotne zacieki na ścianach, a co najgorsze - nieciekawie wyglądające przyrządy. Za załomem muru biegł korytarz, z którego dobywały się co jakiś czas pełne cierpienia wrzaski. Wzdrygnął się z obrzydzeniem, aż chrupnęło w kręgosłupie. Stęknął znów z bólu. Do pomieszczenia zaczęły się zbliżać te straszliwe odgłosy. Chwilę później z korytarza wyłonił się wózek z człowiekiem zasuszonym jak śliwka. To on wydawał z siebie pojękiwania. Jego kończyny był powykręcane niczym pień wiekowego drzewa.

-Ojoj... Nie udało się. - mruknął van Waals. Wyjął krótkie ostrze i przebił nim płuca człowieka na wózku. Ten zacharczał krótko i opadł na fotel. O ile można opaść posiadając nogi powykręcane jak u paralityka.
-Mój drogi, chciałbym ci powiedzieć ze mi przykro, że to robię, ale cóż... kłamałbym. - rzekł hrabia z diabelskim uśmiechem i podszedł do narzędzi. Bliźniak stężał w niemym strachu.

Lanai

Zapożyczenia:
bohater: z cyklu o Mordimerze Madderdinie, świat: tamże.

Top
  • share
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
  • 257 odsłon
pon., 06/07/2009 - 22:22
#1
Lorelay
portret użytkownika Lorelay
Offline
Joined: 16/08/2008
Points: 1033
Wreszcie ktoś poświęcił

Wreszcie ktoś poświęcił uwagę tak wspaniałej postaci, jak jeden z Bliźniaków. :) Tylko... to był Pierwszy czy Drugi?
Tekst byłby całkiem niezły, ale jako fragment większej całości. W takiej formie sprawia niestety wrażenie... właśnie wyrwanego z kontekstu fragmentu.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Top
  • Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

Link1 | Link2 | Link3

Copyright © 2012. All Rights Reserved.

Pracuj z jobrapido
Katalog stron Katalog stron

Powered by Drupal i Drupal Theme created with Artisteer.