Mitologia japońska: Na Wysokiej Równinie Niebios
Pewnego razu Amaterasu wysłała Tsukiyomiego na ziemię z poleceniem, aby służył bogini żywności - Toyouke.
Toyouke widząc zbliżające się do niej bóstwo niebiańskie chciała zachować się z gościnnością. Kiedy odwróciła się w stronę lądu z jej ust wyszła mnogość gotowanego ryżu. Kiedy odwróciła się do morza - z jej ust wyszły ryby i inne morskie stworzenia. A kiedy spojrzała na góry - z jej ust wyszły zwierzęta i ptactwo. Wszystko to przygotowane było bardzo starannie i ułożone smakowicie leżało na stu ofiarnych stolikach.
Tsukiyomi jednak ujrzawszy to poczerwieniał z wściekłości i wykrzyknął:
- Wstrętne, obrzydliwe! Jak śmiesz podawać mi do jedzenia rzeczy, które sama wyrzygałaś?!
Wyciągnął miecz i zabił nieszczęsną Toyouke. Potem spokojnie wrócił do nieba i opowiedział wszystko siostrze. Amaretasu rozzłościła się do tego stopnia, że zabroniła bratu pokazywać się jej na oczy. Dlatego też słońce i księżyc nigdy nie spotykają się na niebie.
Następnie Amaterasu zesłała wysłała na ziemię Amekumabito, aby zbadał okoliczności zbrodni. Toyuke niestety nie żyła. Jednak z jej głowy powstał koń i wół, z jej czoła proso, nad brwiami zrodziły się jedwabniki, w brzuchu - ryż a w narządach rodnych - pszenica i różne rodzaje fasoli. Amekumabito zaniósł to wszystko Amaterasu. Ta z radością wykrzyknęła:
- To są rzeczy, które jeść będzie rasa widzialnych ludzi i dzięki nim będzie żyć!
Zaraz też zaczęła uprawę tych roślin i hodowlę zwierząt.
W tym czasie ku Wielkiej Równinie Niebios pędził dziki Susanoo, a pochód jego pył tak gwałtowny, że morze się rozszalało a góry jęczały.
Słysząc to Amaterasu domyśliła się, że z zawiścią w sercu zbliża się jej brat chcąc opanować Wysoką Równinę Niebios. Wdziała więc szybko strój wojownika, na plecy zawiesiła kołczan ze strzałami a w ręce ujęła łuk i miecz. Zatupała tak mocno, że w twardej ziemi zapadła się aż po uda. Po tym pokazie siły zapytała brata, jakie ma zamiary. Ten odpowiedział, że przyszedł się tylko pożegnać. Zaproponował też, że da dowód swoich czystych intencji:
- Złóżmy wzajemnie przysięgę, a gdy będziemy nią związani, z pewnością wydamy na świat potomstwo. Jeżeli moje dzieci będą rodzaju żeńskiego będzie to znaczyło, że moje serce jest nieczyste. Jeżeli natomiast będą rodzaju męskiego - okaże się, że serce moje jest czyste.
Amaterasu zgodziła się na tę próbę. Pierwsza przystąpiła do dzieła tworzenia. Wzięła miecz brata i umyła go w niebiańskiej studni. Następnie przełamała go na trzy części, przeżuła je chrupiąc głośno a następnie wypluła. Wtedy z jej oddechu zrodziły się trzy bóstwa - same córki.
Wtedy Susanoo wziął od siostry korale , umył w niebiańskiej studni i przeżuł z głośnym chrupaniem. Z jego oddechu powstało pięć bóstw - sami synowie. Tak Susanoo dowiódł, iż nie krył w swoim sercu zdrady. Na znak pojednania Susanoo został obdarowany trzema boginiami powstałymi z jego miecza, Amaterasu przyjęła zaś pięciu bogów zrodzonych z jej korali.
Bóg wiatru nie spieszył się do opuszczenia Wysokiej Równiny Niebios i zaczął zabijać czas okrutnymi żartami. Wiosną poniszczył groble między polami ryżowymi siostry a jesienią wypuścił w pole źrebaki, aby stratowały ziarno. Kiedy Amaterasu przygotowywała się do obchodów pierwszych zbiorów, dowcipny Susanoo wypróżnił się w jej pałacu ceremonii. Bogini długo znosiła jego grubiańskie dowcipy, ale wreszcie Susanoo przebrał miarkę. Podczas gdy Amaterasu ze swoimi służebnymi zajęta była tkaniem, wyrwał w suficie dziurę i wrzucił do izby odartego ze skóry konia. Jedna ze służek tak przeraziła się tym widokiem (niektóre wersje mitu mówią, że była to młodsza siostra Amaterasu) zraniła się czółenkiem tkackim i umarła. Oburzona w najwyższym stopniu bogini ukryła się w niebiańskiej pieczarze Amanoiwato i zawaliła wejście skałą. Zniknęło źródło światła, cały świat pogrążył się w nieprzeniknionych ciemnościach a rozmaite złe duchy zaczęły hulać siejąc spustoszenie. Osiem milionów bogów zaczęło naradę. Uknuli plan wywabienia Amaterasu z pieczary. Akcją pokierował przemyślny bóg Omoikane. Zgroadził wiele kogutów i zmusił je do piania. Bogowie Amenokoyane i Futodama wyrwali z korzeniami drzewo sakaki o pięciuset gałęziach i ustawili przed niebiańską pieczarą. Na górnych gałęziach zawiesili sznury klejnotów, na środkowych gałęziach polerowane, ośmiograniaste lustro, na dolnych gałęziach misternie cięte skrawki papieru i płótna. Kiedy już zostało to przygotowane wystąpiła wesoła bogini Amenouzume. Przybrana była tak, aby osiągnąć komiczne. Ale zebranych bogów najbardziej rozśmieszyło to, że obnażyła się do pasa. Wstąpiła na przewróconą do góry dnem beczkę i rozpoczęła żywy taniec pantomimiczny. Osiem milionów bogów wybuchło wielkim śmiechem, musiało to być więc nader zabawne.
Amaterasu siedząca do tej pory w ciszy pieczary usłyszała te wszystkie dziwne odgłosy dochodzące z zewnątrz - pianie kogutów, dudnienie pięt Amenouzume i boski śmiech, od którego trzęsła się ziemia. Bogini nastawiała uszu. Jednak kierując się tylko słuchem nie potrafiła odgadnąć przyczyny tej wesołości. Wreszcie trawiona przez ciekawość uchyliła skałę zagradzającą wejście i wyjrzała. Na to właśnie czekali bogowie. Mocarny Tajikarao chwycił boginię za rękę i wyciągnął ją z pieczary. Wtedy Amenokoyane i Futodama przewiązali skałę grubym powrozem ze słomy ryżowej i zaczęli błagać Amaterasu, by już z nimi została i aby rozjaśniała świat. Łagodna bogini dała się przebłagać, Susanoo zaś został ukarany wysoką grzywną i skazany na banicję.
















































