Strona główna

Mit Lucyfera i jego podstawy źródłowe

Mit Lucyfera jest w naszej kulturze powszechnie znany, budzi rozmaite, nierzadko skrajne emocje, począwszy od głębokiej fascynacji, aż po strach i odrazę, w zależności od nastawienia i poglądów odbiorcy. Co jednak w rzeczywistości wiemy na ten temat? Czy znany nam jest on z pogłosek, zakorzenionych w świadomości społecznej stereotypów czy też z rzeczywistych źródeł, mitów i legend, dotyczących tych wierzeń? W niniejszym artykule postanowiłam zająć się nieco wnikliwiej tymi ostatnimi.
Samo imię Lucyfer pojawia się w mitologii greckiej, w odniesieniu do boga jutrzenki i jej uosobienia, syna Eos i tytana Asrajosa lub też ateńskiego herosa Kefalosa ( źródła nie są zgodne w kwestii domniemanego ojcostwa).
Termin ten stosowany był również w starożytnym Rzymie. Astrologowie używali go do określania Planety Wenus, Gwiazdy Porannej. Słowo to, pochodzące od „lux” - światło oraz „ferre” - nieść, jest łacińskim tłumaczeniem greckiego „eosphoros” - niosący/a świt czy też „phosphoros” - niosący/a światło.
W wierzeniach chrześcijańskich, z którymi najczęściej kojarzone jest we współczesnej kulturze europejskiej, pojawiło się natomiast stosunkowo późno. Najprawdopodobniej nastąpiło to w pierwszym łacińskim przekładzie Biblii zwanym Wulgatą, a popełnionym u schyłku IV wieku n.e. przez Hieronima ze Strydonu. Słowo to znajduje się, dokładnie rzecz biorąc, w dwunastym wersecie czternastego rozdziału Księgi Izajasza, a w aramejskim oryginale brzmi „Helel ben-Shahar”, co oznacza dosłownie „świetlisty syn poranka” (lub jutrzenki) i jest raczej określeniem, nie zaś nazwą własną.
Od owego incydentu z tłumaczeniem, do personifikacji Lucyfera, musiało minąć jednak znów sporo czasu. Współczesne pojęcie w myśli chrześcijańskiej, jakoby był to jeden z upadłych archaniołów, sięga dopiero późnego średniowiecza. Antropozofia natomiast uznaje tę postać za brata Jezusa Chrysusa.
Lucyfera, już jako uosobioną postać zaadoptował także buddyzm i hinduizm. Jest on tutaj demonem podległym bogu zła, zniszczenia i ciemności – Arymanowi, a jednocześnie patronem erotyki, literatury, prostej techniki i idei poprawy ziemskiego świata.
Wiara w Lucyfera jako upadłego anioła przyjmuje chyba najbardziej zaawansowaną formę u adwentystów dnia siódmego. Najwięcej też informacji pisanych na ten temat możemy wyczytać w przekazach członkini tego zgrupowania religijnego – Ellen G. White. Według niej przyczyną buntu Lucyfera, do którego podburzył on także innych aniołów, była zazdrość o... Jezusa i jego możliwości poznawcze boskich zamysłów. W tej kwestii jednak możemy zaobserwować pewne nieścisłości, gdyż dalej autorka twierdzi, że rzeczywistą przyczyną była chęć wywyższenia się ponad własnego boga-stwórcę. Ten zaś miał być świadomy tworzącego się buntu już od samego początku, lecz w swoim miłosierdziu dać „błądzącemu synowi” czas do namysłu i skruchy. Gdy to nie nastąpiło, zbuntowany anioł został w końcu wypędzony z niebios. Najciekawszym i unikalnym elementem, pośród innych źródeł, jest w przekazach Ellen White opowieść, jakoby Lucyfer przemierzał rozmaite światy (cokolwiek miałoby to znaczyć) w poszukiwaniu sprzymierzeńców. Tak więc, prócz aniołów, do rebelii przyłączyć się miały też inne, bliżej niezidentyfikowane istoty.
Istnieją także inne źródła, tzw. apokryficzne, według których do buntu Lucyfera przyłączyła się trzecia część aniołów, a miało to miejsce jeszcze przed stworzeniem człowieka. Po długiej i krwawej wojnie, armia Lucyfera została ponoć strącona na ziemię, gdzie stała się przyczyną wszelkiego zła. To właśnie na ziemi ma ponoć od tamtego czasu trwać nieustannie walka dobra – uosabianego przez boga judeochrześcijańskiego oraz zła – pod postacią tegoż wygnanego anioła i jego popleczników. Ciągłe potyczki mają zakończyć się dopiero w czasach ostatecznych, kiedy to świat, w którym żyjemy zostanie definitywnie zniszczony. Znane nam pojęcie Armageddonu to w rzeczywistości nazwa własna Har – megido, którą w źródłach opisywane jest miejsce decydującej bitwy.
Lucyfer pojawia się też w „Księdze Urantii” - współczesnym dziele o charakterze religijno-filozoficznym, powstałej w USA między 1924 a 1955 rokiem. Tutaj jest on przedstawiony jako genialna osobowość duchowa, należąca do wysokiej klasy "Synów Bożych” i naczelny władca lokalnego systemu o nazwie Satania, obejmującego ponad 600 zamieszkanych światów i ich planetarnych książąt. Jest on też wybitnym rewolucjonistą, któremu nie tylko udało się jakoby zaprzeczyć istnieniu boga, ale też wywołać niebezpieczną rebelię ku niepodległości i przeciw ustalonym rządom i hierarchii panującej dotychczas we wszechświecie. Tym samym miał ogłosić się suwerenem własnego lokalnego systemu – Satanii i przyznać prawo samostanowienia książętom planetarnym na poszczególnych planetach.
Skąd jednak wzięły się rozmaite wersje „chrześcijańskiego mitu Lucyfera” utożsamiającego go z wyznawanym w tej dualistycznej religii wcieleniem zła – Szatanem? Muszę szczerze przyznać, że mimo wszelkich, wieloletnich starań zgłębienia tematu, pojęcia nie mam. Mogę tylko domyślać się, że u jego podstaw leży podłoże historyczno-kulturowo-społeczne i wynikłe z niego decyzje kościoła próbującego utrzymać władzę silną ręką, potem zaś do głosu doszły podania ludowe, a być może i zwyczajny „efekt plotki”. To jednak tylko hipotezy, ponieważ źródła na ten temat zwyczajnie milczą. Jedno zaś jest pewne: z punktu widzenia badań źródeł mitologicznych, oprócz nieścisłych, niepełnych i bardzo późnych u Ellen G. White, informacje takie nie istnieją, a już z całą pewnością nie wymieniają imienia Lucyfer.
Wszystkie znaczące teksty, stanowiące podstawę wierzeń w tzw. „upadek aniołów” po głębszej analizie wyraźnie powstrzymują się od nadawania jakiejkolwiek postaci takiego imienia. W Biblii pojawia się ono tylko raz i jak już zresztą wykazałam wcześniej nie jako imię konkretnej istoty. Warto też zauważyć, że w innych fragmentach tej księgi „Jutrzenką” nazywany jest już jedynie Jezus, natomiast fragment księgi Ezechiela przypisywany tradycyjnie mitowi lucyferycznemu, w rzeczywistości odnosi się do upadku króla Tyru. Natomiast ani w żadnej z Ksiąg Henocha, ani w apokryficznej legendzie z I w. n.e. zwanej przez różne źródła „Apokalipsą Mojżesza”, „Żywotem Adama i Ewy ( Vita Adae et Evae)” lub „Pokutą Adama”, ani też w „Księdze Jubileuszów” czy „Testamentach Dwunastu Patriarchów” słowo takie nie występuje w ogóle. Mimo, iż teksty te wymieniają całe mnóstwo rozmaitych imion aniołów, imię Lucyfer ani żadne je choćby przypominające w brzmieniu lub znaczeniu, nie pojawia się ani razu.

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

Ha! Chyba znowu mam dni

Ha! Chyba znowu mam dni płodne.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika Sadyceuszka

Płodność Lori

Płodność Lori powróciła! < cieszy się i raduje >
No to moja wiedza na temat Lucyfera troszeczkę się rozszerzyła, bo są fragmenty, o których nie wiedziałam wcześniej.
A ja znalazłam brak 2 literek. Najpierw w drugim wersie czwartego akapitu powinno być [s]poro, a później w szóstym wersie piątego akapitu winno być jedna[k]. Ale to tylko takie kosmetyczne rzeczy, bo tekst mi się podoba.

---

"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/

portret użytkownika Lorelay

Nareszcie przelałam na

Nareszcie przelałam na papier kolejnego z moich największych świrów i jestem z tego dumna i uradowana :D

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika tess

Super! :D Będzie co czytać

Super! :D
Będzie co czytać wieczorem, bo chwilowo jestem zbyt wydymana... ;p

portret użytkownika tess

Rzeczywiście bardzo ciekawe

Rzeczywiście bardzo ciekawe dane :)
Mrau!

portret użytkownika Ayene

Bardzo ciekawy artykuł,

Bardzo ciekawy artykuł, lecz w jednym akapicie chyba wkradł się błąd (najprawdopodobniej spowodowany niepoprawnymi informacjami zawartymi w źródłach). Mogę się mylić, lecz według mnie błędne jest stwierdzenie, że Lucyfer został zaadoptowany przez Buddyzm i Hinduizm. Aryman rzeczywiście był bogiem ciemności, lecz w wierzeniach staroirańskich. Hinduizm ma swojego Śiwę, a Buddyzm... nie zakłada przecież wiary w boga (pomimo założenia, że dewy istnieją)?! Skąd więc pomysł, że we wspomnianych religiach/filozofiach, pojawił się Lucyfer?!

portret użytkownika Lorelay

Jak tylko uda mi się

Jak tylko uda mi się ponownie mieć w ręku wszystkie źródła z których korzystałam (nie mając przed sobą tekstu głowy sobie za nic uciąć dać nie można :P), przyjrzę się im raz jeszcze dokładnie i sprostuję lub będę polemizowała :)

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi