Strona główna

O tym, jak Asowie z Wanami walczyli

„Na niebiańskich błoniach istniały dwie twierdze: starszy, zasobniejszy i potężniejszy Wanaheim oraz dopiero co wzniesiony Asgard. Wanowie nieprzychylnym okiem patrzyli na Asów, widząc w nich jedynie dzikich przybyszów, zaś Asowie łakomie spozierali w kierunku warowni Wanów. Marzyli o zawładnięciu legendarnymi bogactwami pradawnego grodu. W końcu Odyn postanowił zebrać Asów na thingu. Kiedy zapełniły się wszystkie miejsca Wielkiego zgromadzenia, władca Asów zabrał głos
- Spójrzcie ku zachodowi! Tam jaśnieje w swej wielkiej pysze twierdza bogaczy. A czyż my jesteśmy gorsi, byśmy musieli cierpieć niedostatek złota i drogich kamieni ? Nie, powiadam wam, nie jesteśmy gorsi! To nam się należą złote pierścienie, bo to my wznieśliśmy świat i stworzyliśmy żywe istoty.
Kilku zapalczywych Asów poderwało się z miejsc i gorąco poparło Odyna. Szczególnie głośno krzyczał popędliwy Thor, potrząsając swym kamiennym młotem (nie był to Mjölnir bo w owych czasach syn Odyna jeszcze goni posiadał). Tylko stateczny Tyr siedział cicho. Jako bóg sprawiedliwości i przysiąg nie pochwalał zamierzeń Odyna, ale wiedział, że sam nie zdoła się przeciwstawić decyzji Asów o walce. Dlatego też, gdy doszło do głosowania nad tym, kto popiera zerwanie pokoju, wstał i opuścił krąg zgromadzenia. Nie chciał przykładać ręki do tak haniebnego jego zdaniem czynu.
Ale i bez niego wojna była postanowiona.
Asowie rozpalili ognie w kowalskich piecach. Znali się na obróbce żelaza, potrafili wykuwać znakomitą broń, ustępującą jedynie orężowi wyrabianemu w pracowniach Svartalfheimu. Przygotowania do wojny całkowicie pochłonęły bogów.
Odyn próbował zyskać przychylność Alfów, ale ci wiernie stali po stronie Wanów, pamiętając ile zawdzięczają opiece Freya.
W końcu Odyn wyprowadził swoje zastępy i powiódł ku Wanaheimowi. Wanowie czekali w pełni przygotowani. Widząc zbliżającego się wroga, otworzyli bramy twierdzy i wyszli na równinę.
Wrogie wojska stanęły naprzeciwko siebie w zwartych szeregach. Wojownicy uderzali mieczami i włóczniami o tarcze. Najwięksi siłacze wybiegali na przedpole i popisywali się zręcznością. W końcu Odyn dał znak rzutem włóczni – Asowie ruszyli do walki. Chwilę potem Njörd skinął głową – Wanowie wyruszyli w kontrnatarciu.
Co to był za bój. Nigdy wcześniej, ani nigdy potem aż do czasów Ragnaröku, świat nie widział podobnego męstwa. Legendarni bohaterowie stawali twarzą w twarz, cieli mieczami, kłuli włóczniami. Topory błyskały w słońcu, a wszędzie panował tumult i zgiełk. Równa walka trwała trzy dni i trzy noce, aż wreszcie pokonani Asowie rzucili się do ucieczki. Rozwścieczony Njörd nie powstrzymywał swych wojowników, gonili oni najeźdźców aż pod wały Asgard. Asowie zdążyli schronić się za nimi i zawrzeć bramy do grodu.
Wanowie pod bacznym okiem mądrego Njörda zbudowali ogromne tarany. Grube jak pnie tysiącletnich dębów, zakończone szpicami, podciągnięto pod wały Asgard. Uderzyły jednocześnie i umocnienia się zachwiały. Uderzono drugi raz i mury pokryły się siecią pęknięć. Uderzono trzeci raz i umocnienia runęły ukazując Wanom drogę do zwycięstwa.
Njörd spostrzegł zgrupowanych pod pałacem Odyna obrońców. Przeliczywszy ich, z niezadowoleniem stwierdził, że siłami dorównują jego wojownikom. Zamyślił się. Asowie bronili własnej warowni, więc teraz walczyliby do ostatniego tchu. Straty po obu stronach mogłyby okazać się ogromne. Wanowie po takiej bitwie okazaliby się zapewne zbyt słabi, by przeciwstawić się jakiemukolwiek nowemu wrogowi, chociażby olbrzymom. Tylko zawarcie trwałego pokoju mogło wszystkim przynieść korzyści.
Wanowie z początku sprzeciwili się decyzji swego władcy, ale gdy ochłonęli, ale gdy ochłonęli z podniecenie bitewnego, przyznali mu rację: trzeba słać posłów.
Njörd przekazał Asom swoje postanowienie i uprzedził, że następnego dnia przyśle jedngo z Wanów na układanie się. Potem wycofał wojsko na szczyt pobliskiej góry, gdzie kazał założyć obozowisko – jak na dłoni widział rozpostartą w dole armię Asów. Tak minęła noc. Rankiem Njörd przywołał przed swe oblicze boginię Gullweig, patronkę bogactwa, przepiękną panią o ciele błyszczącym niczym czyste złoto.
- Gullweig, krewniaczko moja – przemówił władca Wanów – nikt spośród nas nie ma takiego daru przekonywania jak ty, wszak rozdajesz szczodrą ręką bogactwa tego świata. Idź zatem i namów Asów, by zawarli wieczny pokój, jakiego nigdy nie zniszczy żadna waśń.
- Słyszę cię, panie, i słucham – odparła Gullweig, ale wzdrygnęła się ze strachu przed dzikością Asów.
Odyn na ten widok tak rzekł do swych krewniaków:
- Głupi Wanowie! Sami oddają nam w swe ręce to, o co walczyliśmy! Spójrzcie, to Gullweig o ciele z żywego złota! Uwięzimy ją i zmusimy do wyjaśnienia tajemnicy wiecznego bogactwa!
Jak postanowił tak zrobili. Schwytali Gullweig i wzięli ją na spytki. Bogini jednak ze wzgardą odpowiadała na groźby, nie miała zamiaru zdradzić swych sekretów.
Opór pięknej bogini doprowadził Odyna do wściekłości. Chwycił za włócznię i przebił ciało Gullweig. Kiedy cofnął broń, rana się zasklepiła. To samo stało się za drugim i za trzecim razem. Asowie przerazili się mocy Gullweig, ale ich chciwość zagłuszyła strach. Postanowili zatem poddać boginie torturom za pomocą ognia.
Trzykrotnie podpalali nowe stosy. Kiedy żywioł zamierał Gullweig odradzała się w dawnej postaci, tak samo jaśniejąca i wspaniała. Ożywiało ją, przecież złoto, a ono poddane atakom płomieni wcale nie traci na urodzie.
Dopiero wtedy Asowie zrozumieli, że nic nie wskórają. I zdjął ich lęk, zadrżeli na myśl o karze, jaką im przyjdzie zapłacić za torturowanie wysłannika pokoju. Nawet Odyn, kiedy opuściło go szaleństwo, pojął jak bardzo zaślepiła go żądza bogactwa.
Uwolnił Gullweig, obdarował ją hojnie i odesłał do Wanów, by zaniosła wieść o przyjęciu pokoju.
Gdy Gullweig opowiedziała, jak obeszli się z nią Asowie, Njörd wpadł w gniew i zażądał zwołania ogólnej rady Asów i Wanów, aby mógł przedstawić żądania co do grzywny, jakiej domaga się za wywołanie wojny i za krzywdy wyrządzone Gullweig.
Asowie, radzi nieradzi, musieli przystać na zwołanie Hingu. Bogowie spotkali się w połowie drogi pomiędzy zastępami wojsk i zasiedli naprzeciw siebie. Njörd kazał Asom wybierać – albo spotka ich śmierć, albo podzielą się władzą nad wybudowaną przez siebie Aldą oraz nad istotami żywymi.
Krewniacy Odyna jak niepyszni musieli się zgodzić na twarde warunki. Njörd dostał w posiadanie wybrzeże morskie oraz powierzono mu władzę nad żeglarzami i innymi ludźmi żyjącymi z morza. Frey i Freya stali się opiekunami żyzności ziem, płodności ludzi i ich trzód oraz strażnikami tak bardzo przez nich upragnionego pokoju. Dodatkowo Freya miała dostawać połowę bohaterskich wojowników poległych na polu walki, co dotąd przysługiwało tylko Odynowi, zaś Frey otrzymał potwierdzenie swej władzy nad Alfheimem. Gullweig nadal pozostała panią bogactw, lecz by nigdy więcej nie wzbudziła pożądania swym złotym ciałem, musiała powrócić do Wanaheimu i pozostać tam zawsze.
Aby zaś pokój okazał się trwały, strony wymieniły honorowych zakładników. Asowie oddali w ręce Wanów mądrego Mimira i współtwórcę ludzkości, Hnida. Zaś w Asgardzie osiedlili się Njörd, Frey i Freya. Ten pierwszy po pewnym czasie przeniósł się do nowo wzniesionego pałacu Noatun na wybrzeżu morskim, zaś tuż przed Ragnarökiem powróci do rodzinnego Wanaheimu. Freya na zawsze wybrała Asgard, Frey natomiast w późniejszych czasach osiedlił się w swej domenie – Alfheimie.
Potem wyprawiono wspólną ucztę. Przed wychyleniem pucharu przymierza, dla przypieczętowania pokoju, wszyscy bogowie splunęli do jednego kotła na znak, że zostają braćmi.
Tak zakończyła się Wojna z Asów z Wanami. Odtąd pomiędzy tymi boskimi plemionami panuje wieczny pokój."

Odpowiedzi

portret użytkownika mrocznyarchaniol

w końcu

ktoś o Wanach wspomniał:) Już myślałem, ze te istoty poszły w zapomnienie:) pamiętam, ze za samą wspominkę o nich na egz z prahistorii z części lekturowej dostałem 5 i tak się mój egz skończył:D

portret użytkownika zamarly

Podaję źródło

Tekst zaczerpnięty z "Mitologia Germańska" Artur Szrejter, Wydanie II. Gdańsk 2006.
Polecam, dla fanów Skandynawskiej Mitologii pozycja obowiązkowa.

portret użytkownika Hedin

Mitologi Nordycka też bywa

Mitologi Nordycka też bywa nie spójna,znam zupełnie inną wersje tej legendy. Green Roger Lancelyn - Mity Skandynawskie podają iż Gullweig oszukała zarówno Asów jak i Wanów. Według tamtej wersji bitwa skończyła się szybko i niemal bez krwawo, a oba rody żyły później w względnym pokoju.

"Myśl prowadzi do herezji, herezja do kary"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi