Geneza wilkołaka
Obecnie, również dzięki
literaturze i filmowi z gatunku fantastyki, na całym świecie ciężko
byłoby znaleźć kogoś, kto nigdy nie słyszał o wilkołaku –
człowieku zmieniającym się w wilka. Motyw ten występuje we
wszystkich dziedzinach sztuki, a jako przesąd rozpowszechniony jest
i mocno zakorzeniony w wielu kulturach i wierzeniach. Mniej już jest
takich, którzy wiedzą skąd się wziął i w jakiej formie
występował niegdyś.
Początki wilkołaka sięgają aż
starożytności. Można je znaleźć już w mitologii greckiej i
rzymskiej.
O człowieku-wilku mówi grecki
mit o Likaonie - legendarnym królu Arkadii. Próbował
on namówić Zeusa na zjedzenie ludzkiego mięsa, a
rozzłoszczony bóg za karę zmienił go w wilka. Historia ta
prawdopodobnie związana jest ze starożytnym kultem, który
zapoczątkował coroczne uroczystości rytualne na górze
Lycaeus w Arkadii. Podobno składano wówczas ofiary właśnie
z mięsa ludzkiego. Ktokolwiek je zjadł, miał według legend
zmieniać się w wilka. W Rzymie natomiast istniał przesąd, jakoby
człowieka można zmienić w wilka za pomocą magicznych zaklęć.
O ludziach-wilkach pisał również
Herodot. Twierdził, iż wśród Neurów (prawdopodobnie
lud słowiański lub słowiańsko-bałtyjski), których spotkał
w V wieku p.n.e. w trakcie swej podróży w górę Bohu,
według zwyczaju każdy raz do roku zamieniał się w wilka
Prawdopodobnie chodzi tu o zakładanie na siebie skór tych
zwierząt. Bliżej nie jest jednak wyjaśnione z jakiego powodu ów
lud urządzał tego typu przebieranki, domyślać się tylko możemy,
że miały znaczenie rytualne lub w inny sposób związane były
z tamtejszymi wierzeniami.
Sama mitologia Słowian odwołuje się
do kultu wilka Przybieranie wilczej postaci przypisywano Welesowi.
Wężokształtny syn Żmija miał też nosić imię
Zmaj Ogneni Wuk (serbs. "Wąż Ognisty Wilk"). Jego
ludzką postać pokrywała ponoć sierść. Posiadał zdolności
przemieniania siebie i swoich kompanów w między innymi wilki.
Istniało także podobno plemię
Słowian połabskich, uważający się za "dzieci Wilka"-
Lutycy (Lucicy, Wieleci, Wilcy).
Ludowe wierzenia słowiańskie
przekazują natomiast o wiele więcej informacji na temat wilkołaków.
To właśnie z nich wzięło się przekonanie, że istoty te
przemieniają sie z ludzi w zwierzęta w czasie pełni księżyca.
Nie tylko jednak taka mogła być przyczyna przemiany. Wymienia sie
również urok rzucony przez inną osobę, zjedzenie mięsa
zwierzęcia zagryzionego przez wilki lub nasmarowanie ciała „wilczą
maścią”. Legendy naszych przodków instruują nas też
dokładnie jak rozpoznać bestię podczas, gdy przebywa w ludzkiej
skórze. Wierzono, że
wilkołakiem mógł być człowiek o
zrośniętych brwiach, urodzony z zębami, posiadający skrócone
środkowe palce u rąk, mężczyzna z wyrastającym u nasady
kręgosłupa włosem, człowiek silnie owłosiony na piersiach lub
plecach, a nawet (co ciekawe) taki, który miał wybitnie mocną
głowę (odporność na spożycie alkoholu).Delikwentów takich
traktowano zazwyczaj bronią wykonaną ze srebra (skąd my to
znamy...) lub pętano w czasie pełni księżyca srebrnym,
ewentualnie metalowym łańcuchem.
W rzeczywistości owa "wilcza
maść" była specyfikiem zawierającym alkaloidy pochodzenia
roślinnego czyli halucynogeny w rodzaju szaleju, bieluniu lub
wilczej jagody. Działanie narkotyku wchłanianego przez skórę,
po dostaniu się do krwiobiegu mogło owocować przy odpowiednim
nastawieniu psychicznym wizjami właśnie przemiany w wilka. Mówi
się także, przy okazji rozpatrywania sprawy swoistych „epidemii
wilkołactwa” wśród średniowiecznych chłopów, o
zatruciach sporyszem. Chleb wypiekany z zanieczyszczonej nim mąki
mógł zawierać spore ilości ergotaminy - silnego narkotyku o
działaniu zbliżonym do LSD.
Innych
wzmianek o wilkiołakach możemy doszukiwać się w mitologii
nordyckiej, gdzie funkcjonuje wilk Fenrir, syn Lokiego. Boga-wilka
spętano sporządzonym przez karły magicznym sznurem –
Gleipnirem. Miał on być bardzo cienki, ale niemożliwy do
rozerwania. Fenrir następnie przywiązany został do ogromnej skały
milę pod powierzchnią Ziemi. Mit głosi, jakoby podczas Ragnaroku
olbrzymi wilk miał uwolnić się i pożreć słońce.
Postrzegani jako wilkołaki mogli też
być przez inne ludy wikińscy berserkerzy ze względu na to, iż
nosili oni na sobie skóry zwierzęce (zazwyczaj niedźwiedzi
lub właśnie wilków). Wpadali oni w kontrolowany amok bojowy,
przez co także z zachowania przyjmowali cechy bardziej zwierzęce
niż ludzkie, stawali się bestiami, których jedynym celem
było zabijanie. Prawdopodobnie stosowali w tym celu środki
odurzające. Niemniej jednak wyrosła wokół nich legenda
mówiła, jakoby w sposób magiczny przemieniali się w
ludzi-zwierzęta, bestie. Samo słowo „berserker” oznaczał
dosłownie „człowiek w skórze niedźwiedzia”,
wyewoluowało w czasie późniejszym w „berserk” tłumaczone
jako „ogarnięty szaleństwem bestii”.
Śladów przodków
wilkołaka można także doszukiwać się w wierzeniach celtyckich.
Pod postacią wilka bywała przedstawiana bogini wojny, Morrigan.
Wilczą postać miał też przybierać Mongan, uważany za półboga.
Tradycyjne legendy donoszą, iż przemiana w wilka mogła być karą,
nakładaną przy pomocy czarów. W ten sposób ukarani
zostali bratankowie Matha.
Wierzenia, dotyczące wilkołactwa
spopularyzowane zostały w szesnasto i siedemnastowiecznej Europie.
Legendy dotyczą zbierania się wilkołaków na sabatach
czarownic i zdolności wiedźm do przekształcania się w wilki i
inne zwierzęta. Katastrofy naturalne, takie jak burze i epidemie,
przypisywano wilkołakom, pospołu z wampirami i czarownicami.
Wzrostowi ilości procesów czarownic w szesnastym wieku
towarzyszyły także procesy o wilkołactwo. Większość delikwentów
kończyło na stosach.
Obecnie źródła mitów o
wilkołakach upatruje się w występujących do dziś chorobach.
Pierwszą z nich mogła być
wścieklizna, co tłumaczyłoby element wierzeń, w którym
można było „zarazić” się wilkołactwem poprzez ugryzienie
przez wilka albo innego człowieka-wilkołaka.
Druga z nich to choroba psychiczna -
lykantropia, będąca jedną z odmian schizofrenii. Ludzie dotknięci
tą przypadłodłością żyją w przekonaniu, że zamieniają się w
wilki podczas pełni księżyca. Zachowują się zgodnie z tym
przeświadczeniem - chodzą na czworakach, warczą, gryzą. W
większości przypadków następuje to w formie napadów,
ataków. Zdarza się jednak, że niektórzy „nie
odzyskują swojej ludzkiej postaci” już nigdy i przez całe życie
zachowują się jak zwierzęta.
Kolejna choroba „odpowiedzialna” za
wilkołactwo to hipertrychoza - wrodzone nadmierne owłosienie o
podłożu genetycznym. Dolegliwość ta jest dziedziczna, tak więc
mogą istnieć całe rodziny nią dotknięte. Owłosienie obejmuje
całe ciało, łącznie z nosem, wargami i uszami; wolne są zwykle
tylko wnętrza dłoni i podeszwy stóp. Według genetyków
odpowiada za te anomalia "uśpiony" w normalnych warunkach
gen, pochodzący z czasów, gdy nasi przodkowie mieli jeszcze
gęste futra.

















































Odpowiedzi
Lubię tematykę
Lubię tematykę wilkołaków, więc artykuł jak dla mnie ciekawy. Dobrze jest poczytać, skąd w ogóle zrodził się pomysł na nie. By the way - polecam film The Wolf Man z 41 r. klasyk :)
www.ultimateam.pl
Moim zdaniem ze wszystkich
Moim zdaniem ze wszystkich moich dociekań z tej serii, te o wilkołakach są najciekawsze. Dość długo się zbierałam do zebrania tego wszystkiego w artykule i miałam nadzieję, że kogoś zaciekawię tym, co bardzo zaintrygowało kiedyś mnie samą :)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
W ciągu XVI-XVIII wieku
W ciągu XVI-XVIII wieku znalazłoby się dwóch kandydatów na prawdziwą bestię.
Pierwszym byłby Jean Grenier, pasterzyk z południa Francji, chełpiący się swoimi krwawymi wyczynami. Moc przemiany w wilkołaka miał mu dać Pan Lasu, jednak proces sądowy wykazał, że Grenier jest tylko gadułą. Zważywszy na okres wiary w czary i prowincjonalną okolicę Grenier mógł się cieszyć, że skazano go na dożywotnie zamknięcie w klasztorze. Mógł, bo warunki w jakich go trzymano były nieludzkie, więc chłopak wykończył się po kilku latach, w wieku około 20 lat.
Drugim - słynna bestia z Gevaudan, rejonie, gdzie wilki wytępiono wiele lat wcześniej. Z tego powodu opisy ataków realnych drapieżników przybrały iście gotyckie cechy.
Wielka szkoda, że mimo ww. znakomitości w nękaniu ludzi wilkołaki nie doczekały się takiej ikony swego gatunku jak Dracula.
A która z tych wymienionych
A która z tych wymienionych chorób to porfiria?
Przy okazji, przypomniało mi się jak kiedyś z koleżanką się opiłyśmy bieluniu (to Czarny Lulek tak?)
No, ale nie zamieniłyśmy się w wilki, tylko podobno rozmawiałyśmy ze sobą w jakimś dziwnym języku. Nic z tego oczywiście nie pamiętam, ale tak twierdzi świadek zdarzenia he he.
Żadna
Porfiria to ciężkie schorzenie, obejmujące układ krwiotwórczy i objawiające się bardzo różnie. Jedną z postaci jest taka, w której występuje szaleństwo, silny światłowstręt, nadmierna wrażliwość na oparzenia słoneczne i alergia na silne zapachy, m.in. czosnku. Chory może napadać na na innych ludzi, a nawet ich gryźć... tak przynajmniej czytałam.
Prfiria jest uznawana za
Prfiria jest uznawana za przyczynę powstania mitu o wampirach, nie wilkołakach.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Aha.
Aha.
Jest parę ciekawych schorzeń
Jest parę ciekawych schorzeń pasujących do wilkołaka, np. toczeń rumieniowaty z racji objawów skórnych otrzymał medyczną nazwę lupus erythematosus. Najlepszym kandydatem na pochodzenie legendy jest hipertrichoza, choroba genetyczna powodująca nadmierne owłosienie. Polskim przykładem osoby dotkniętej tym schorzeniem był niejaki Stefan Bibrowski, który zrobił światową karierę na początku XX wieku jako Człowiek o lwiej twarzy (oryg. Lionel the Lion-faced Man).
Ja tylko jako maruda
Ja tylko jako maruda poniewczasie dorzucę (dopiero teraz przez 'odświeżenie' zwróciłam uwage na artikla) , że wspomnienie powyżej morrigan jest średnio trafione, gdyż ta bogini jest nieco problematyczna. jedne mity opisują ją po prostu jako boginie wojny, inne mówią, ze morrigan to sztuczne imię nadawane trzem boginią wojny tworzącym niejako całość 'morrigan'... równie to napaćkane jak z trójcą świętą. No i inna rzecz, ze jest też bardziej kojarzona z krukami niż wilkami. (zresztą w ciekawy i nietypowy sposób tematyke zwiazana z morrigan porusza moore w swojej książce 'brudna robota - polecam)
Ale artykulik fajny ;)Dobrze, ze kultura słowiańska chociaż pare stworów przetransportowała do światowej fantastyki, bo wynika z niego, iż wilkołak to nasze dzieło głównie :D A czepiac sie musiałam bom czepialska jestem i lubię to straszno ;]
To co napisałam nie jest
To co napisałam nie jest błędem.
"Pod postacią wilka bywała przedstawiana bogini wojny, Morrigan."
Owszem była. Masz rację, że częściej kojarzona jest z krukiem, posiada nawet przydomek Kruk Wojny. Ale przedstawiano tę boginię także w wilczej postaci, a artykuł traktuje o wilkach, nie zaś krukach.
Owszem - Morrigan w części źródeł jest imieniem wspólnym dla trójcy bogiń - Badb, Macha i Nemain. W innych występuje jako odrębna bogini. Ale co to ma wspólnego z tym czy przedstawiano ją pod postacią wilka czy nie?
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Przecież nie neguję tego, że
Przecież nie neguję tego, że przedstawiano, tylko że nie pasuje - ma zbyt małe przebicie wśród tego wszystkiego ;) Oczywiście nie jest to błąd, ale info ma raczej charakter ciekawostki, nie wiąże się strikte z wilkołacwem (tak na boku tez wiele legend indiańskich zdaje sie traktuje o przemianie ludzi w wilki, oraz mongolskich i rumuńskich, ale natknęłam się na to daaawno i mało co pamiętam z tego). A to z trzema osobami, to jednak ma znaczenie, gdyż (heh, znów nie pamiętam, która czym sie parała), bo jedna z nich miała znów zdolność zmiany w kruka, inna przemieniała się w konia bojowego etc... z morrigan istny misz-masz.
Jak już powiedziałam - jestem czepialska
A mnie się wydaje, że
A mnie się wydaje, że próbujesz akurat w tym przypadku uczepić się na siłę.
To właśnie jest krótka wzmianka podana na zasadzie ciekawostki. Inne, ważniejsze motywy, rozwijałam. O przedstawieniach bogów celtyckich - w tym Morrigan - pod wilczą postacią, jedynie wspomniałam. Jest to mało charakterystyczny przykład i podałam go wyłącznie w celu zaznaczenia, że u tamtych ludów także był obecny kult wilka.
Fragment brzmi:
"Śladów przodków
wilkołaka można także doszukiwać się w wierzeniach celtyckich.
Pod postacią wilka bywała przedstawiana bogini wojny, Morrigan.
Wilczą postać miał też przybierać Mongan, uważany za półboga.
Tradycyjne legendy donoszą, iż przemiana w wilka mogła być karą,
nakładaną przy pomocy czarów. W ten sposób ukarani
zostali bratankowie Matha."
Czy to jest coś więcej niż wspomnienie o tym, że tam też taki kult funkcjonował? Jedno zdanie o Morrigan, której się uczepiłaś i trzy zdania o innych przejawach kultu u Celtów. Chyba jasno to dowodzi, że przykład należy do mniej popularnych i podany w formie ciekawostki.
Zrozumiałabym Twoje argumenty, co więcej - miałabyś całkowitą rację - gdybym podała ten motyw a pominęła ważniejsze i bardziej charakterystyczne albo opisując kult wilka skupiła się na Celtach bardziej niż np. Słowianach czy Wikingach. Hierarchia jest jednak zachowana odpowiednia. Ważne wątki są szerzej omówione, pomniejsze, niszowe - wyłącznie wspomniane. Nie widzę podstaw do wytykania tego, po co wspomniałam o Morrigan w JEDNYM zdaniu, stwierdzającym, że przedstawiano ją także w wilczej postaci - co jest prawdą.
A sama kilkakrotnie podkreśliłaś, że się czepiasz, jakbyś się swoim czepialstwem szczyciła. Więc jako autor tekstu zwyczajnie wykazuję, że czepialstwo w tym przypadku jest bezpodstawne.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Możliwe, że tak - jestem
Możliwe, że tak - jestem przyzwyczajona do innej struktury artykułów, gdzie ciekawostki inaczej przedstawiane (szczególnie, ze ostatnio mało czytam o dla przyjemności, za to siedze po uszy w dziełach o trzcinie wodnej SIC!) , może dlatego cuś mi nie pasuje. a czepialstwem się nie szczycę tylko je podkreślam, aby nie było, że wyciągam jakieś poważne zarzuty i szykuję sie na wojne do ostatniej krwi (najlepiej cudzej) z powodu jednego zdania.