Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

"Trzech archaniołów... Trzech braci... Jeden zdrajca...." - "Upadek Lucyfera" Wendy Alec

I znów Wendy Alec - „Upadek
Lucyfera”. Tym razem z innej beczki – studium bohaterów.

„Trzech
archaniołów... Trzech braci... ”. Trzech – najstarszy,
jaśniejący, promienisty, świetlisty i majestatyczny Lucyfer,
niezrównany w swym pięknie, mądrości i dostojeństwie,
jednak dumny, pewny siebie, posiadający niesamowicie silną
osobowość, lecz jakże rozdarty wewnętrznie; waleczny, mężny,
choć nieco toporny, zamknięty w sobie i mało wylewny Michał i
młody, niepewny siebie, trochę naiwny, za to pełen ciepła,
miłości, przywiązania, a także niesamowitego mistycyzmu Gabriel.
Każdy z nich jest inny. Lucyfer to typowy mądry i dumny władca,
Michał szlachetny wojownik, zaś Gabriel „Objawiający” pełni
rolę swego rodzaju maga czy jasnowidza. Ten znany dobrze w
literaturze fantasy schemat bohaterów świetnie pasuje do
trzech archaniołów, książąt niebieskich. Także w
kreacjach postaci Wendy Alec wprowadza jednak bardzo wiele świerzych,
nie „przejedzonych” elementów. Lucyfer, najbardziej
kontrastujący z samym sobą o najbardziej niejednostajnej naturze z
pewnością wzbudza najwięcej różnorodnych emocji. Jego
dramatyczna walka z samym sobą, szaleństwo i próba
poskromienia go, wieczny konflikt między dumą a żalem i tęsknotą,
wiara w słuszność własnych czynów, a jednocześnie chęć
bronienia się przed samym sobą, wymieszana z nie dającą się
zdławić i ostatecznie pokonać miłością do braci, do głębi
porusza, lecz także prowokuje do zatrzymania się i zastanowienia,
głębszego wejrzenia w skomplikowaną psychikę bohatera. Na wielką
uwagę zasługuje także swoista tragedia Gabriela. Anioł ten
rozerwany jest między miłością i lojalnością w stosunku do
dwójki starszych braci, dwóch autorytetów.
Sprawia wrażenie tak bardzo niepewnego siebie i pozbawionego
poczucia własnej wartości, że uznaje za naturalne pozostawanie w
cieniu starszych braci, posiadających większą siłę przebicia, a
może nawet do pewnego momentu jest mu tak po prostu wygodnie,
całkowicie odpowiada mu taka sytuacja. Schody zaczynają się
jednak, gdy musi zacząć podejmować samodzielne decyzje, dokonywać
własnych, suwerennych wyborów, aż w końcu wybrać między
swymi dwoma ukochanymi, podziwianymi braćmi, opowiedzieć się po
stronie jednego z nich zgodnie z własnym sumieniem. Jego problem
polega też na niemożności pełnego zaakceptowania ponadnaturalnych
zdolności jakie posiada, przytłaczają go one, nie umie sobie z
nimi poradzić, to co miało być darem, dla niego samego zdaje się
być przekleństwem.Dla Gabriela jest to czas dorastania do
samodzielności, dojrzewania i prawdziwej próby. Michał
natomiast wydaje się najprostszy, najmniej skomplikowany i
najbardziej zdecydowany z nich wszystkich, może nawet gruboskórny.
Czy jednak w istocie taki jest? Być może on właśnie cierpi
najbardziej, jednak nie daje tego po sobie poznać, gdyż jest zbyt
zamknięty w sobie i powściągliwy w okazywaniu uczuć? O tym
autorka mówi niewiele, jakby patrzyła na anioła jego
własnymi oczyma, jednak daje czytelnikowi duże możliwości
wyczytania między wierszami tego, co chce wyczytać. Michał
najwięcej wycierpiał z ręki Lucyfera, którego mimo wszystko
kochał i nie chciał stracić, lecz nie potrafił uratować. W nim
także toczy się walka, do której zdaje się stworzony, która
jest jego powołaniem i pasją zarazem. Najpierw jest to rozpaczliwa
walka o brata, nieudolna, lecz heroiczna próba pokonania w nim
samym własnego szaleństwa, choroby duszy, potem cicha, skrywana
walka z samym sobą, z miłością do niego, którą starał
się z siebie wykorzenić, następnie walka o drugiego, młodszego i
jak mu się zdaje o wiele słabszego brata – Gabriela. Pod koniec
książki Michał sprawia wrażenie błędnego rycerza, zagubionego w
świecie wewnętrznej wojny, który tak naprawdę nie wie już
do końca o co walczy, byle tylko walczyć. Czy z takimi postaciami,
z takimi problemami i takim natłokiem emocji i dylematów może
nudzić się jakikolwiek czytelnik, nawet ten najbardziej wymagający?

„Jeden
zdrajca...” Lecz kto jest owym zdrajcą? Po skończonej lekturze
pierwszej księgi nadal nie jestem tego pewna. Lucyfer, który
sprzeciwił się swemu panu i ojcu, uniósł honorem i zapędził
w kozi róg, z którego nie mógł znaleźć
odwrotu, który to przegrał z chorobą własnej duszy i zaczął
krzywdzić tych, których kocha? A może Gabriel, który
nie ma w całym tym konflikcie jasno określonego stanowiska, wciąż
waha się między dwoma wyborami i jakiegoby nie dokonał i tak
dręczą go wyrzuty sumienia, nieustające poczucie winy z powodu
braku lojalności dla którejś ze stron? A Michał, który
po pierwszym i największym starciu w swej wiecznej wojnie poddał
się, zwyczajnie skapitulował i pozwolił najbliższej istocie tak
po prostu odejść, który usiłuje zapomnieć, wyrwać z
siebie korzenie tej ogromnej, niezmierzonej braterskiej miłości,
odpycha niegdyś ukochanego brata, tylko dlatego, że nie potrafił
mu pomóc na czas? A może chodzi o kogoś zupełnie innego,
spoza tych trojga? Na przykład Charsoka, który zdradził
największe tajemnice powierzone mu Lucyferowi? Albo Sakiela, który
niekonsekwentnie odwrócił się od wcześniej powziętych
decyzji? A może wogóle nie tędy droga? Może owym zdrajcą
jest człowiek, jako rasa, który zdradził wielokrotnie swego
stwórcę odwracając się od niego i jego praw, czyniąc to,
co on potępiał? A może wkońcu sam Jahwe, który tworząc
człowieka zdradził swych dotychczas najwierniejszych sług i
przyjaciół – aniołów? Ja widzę tu nie jednego
zdrajcę, a cały ich korowód i długą listę zdrad
wymierzonych przeciw innym, samym sobie, przekonaniom i ideałom.

Odpowiedzieć
na to pytanie, możesz tylko ty sam, czytelniku, a każda odpowiedz
jest inna, tak jak my jesteśmy inni i podążamy innym tokiem
myślenia.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi