Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Sol
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 3 gości.

Strona główna

Serce Teściowej (Rafał Dębski)

Co się kryje w Sercu Teściowej?

W najnowszym zbiorze opowiadań Rafała
Dębskiego znaleźć można dokładnie to, co w tytułowym sercu
teściowej, znaczy się - dokładnie wszystko.

Tom łączy w sobie chyba wszelkie
możliwe wariacje tematyczne, poczynając od dzielnych rycerzy
walczących ze smokami i typowo „średniowieczne” klimaty,
poprzez powszechnie znane baśnie, aż po afery szpiegowskie w
alternatywnej przyszłości. Nie zabraknie, ma się rozumieć, także
wyczekiwanej z racji zasady „Nomen est omen”, podłej i
podstępnej, do szpiku kości przesiąkniętej złem, samej esencji
jędzowatości – teściowej we własnej osobie.

Nie jest to wybitnie wysokich lotów
„Czarny Kruk”, genialny pod każdym względem. Ma za to inny
atut, co najmniej równie ważny, dla mnie, jako zwyczajnego,
przeciętnego czytelnika. Mianowicie dostarcza sporo rozrywki. Nie
nudzi i nie męczy. Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie.
Opowiadanie przede wszystkim bawią i skutecznie poprawiają nastrój.
Nie skłaniają raczej do wybitnie głębokich refleksji, ale
mniemam, że i nie taki był cel autora. Sama zresztą nie uważam
się za konesera sięgającego wyłącznie po literaturę
najambitniejszą (a czasem nawet porażająco ambitną). Cenię sobie
lekkość czytania i dobrą zabawę, płynącą z tej czynności.
Taką rolę „Serce teściowej” spełnia z całą pewnością i
czyni to doskonale.

Na pochwałę zasługuje również
język. Pomimo rozmaitych zmian stylowych, wciąż pozostał dość
charakterystyczny, rozpoznawalny. Same stylizacje bardzo udane, nie
przesadzone, wyważone na tyle, by nie ujmować autentyczności
realiom, którym towarzyszom, ale również nie razić
oczu niezdrowym przesytem. Przyznać muszę, że autor zaskoczył
mnie naturalnością i zgrabnością, z jaką radzi sobie z tak
wieloma, diametralnie innymi od siebie, formami języka i stylistyki.
Zbiór sprawia przez to miłe wrażenie, jakby pisarz również
dobrze się bawił w trakcie pracy.

Każde z opowiadań ma w sobie coś,
mniej lub bardziej, przyjemnego. Mam jednak, rzecz jasna, własnych
faworytów – te historie, które najbardziej przypadły
do gustu akurat mnie. Są nimi zdecydowanie trzy ostatnie (czyżby
autor postanowił najlepsze zostawić na koniec?).

„Cena spokoju” - w zasadzie jedyne,
które poza funkcją rozrywkową pobudziło mnie również
do głębszej refleksji, a momentami nawet poruszyło jakieś czułe
nuty. Decydowanie najbardziej wryło mi się w pamięć wraz ze swymi
bohaterami, nastrojem i kilkoma mocnymi szczegółami.

Zaraz za nim plasuje się osadzone w
niedalekiej, alternatywnej przyszłości „ Festung Oels”.
Konflikt wywiadów, Zjednoczona Europa w dosłownym znaczeniu
tego terminu, naukowe eksperymenty, rosyjskie mumie i kolonizacja
kosmosu... Jaką w tym wszystkim rolę mogliby odegrać Polacy?
Zepsuć coś, a potem zgubić? A może jednak przez lata czegoś się
nauczyli?

W mojej czołowej trójce nie może
zabraknąć końca wieńczącego dzieło, czyli „Różańca z
bursztynu”. Książkę czytałam przecież w okresie
przedświątecznym. Historia ta została skonstruowana w sposób,
który sam narzuca umieszczenie jej na końcu zbioru. Wrażenie
udanego zakończenia potęguje właśnie ta „aktualność
problemu”, a mówiąc prosto – świąteczność,
gwiazdkowość. Prawdopodobnie czytelnicy, którzy sięgną po
„Serce teściowej” w zupełnie innym czasie, niż bliski Bożemu
Narodzeniu, nie będą mieli okazji odczuć tego w taki właśnie
sposób.

Na szczególną uwagę zasługuje
też, według mnie, „Żmija na śpiąco”, czyli „typowo
tradycyjno-polska” wersja znanej, międzynarodowej baśni ( jakiej
nie zdradzę, by nie psuć przyjemności). Ponadto ominąć nie
mogłabym tytułowego opowiadania, które ujmuje mnie głównie
stylem narracji i iście demonicznym wizerunkiem „kochanej mamusi”.

autor: Rafał Dębski
tytuł: Serce Teściowej
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 2008
grafika i projekt okładki: Marta Żurawska-Zaręba

Odpowiedzi

portret użytkownika tess

Bardzo zgrabna...

Bardzo zgrabna recenzja, wzbudza ciekawość, ale nie zdradza treści - więc wszystko tak, jak być powinno (: Aż ma się ochotę pognać na dworzec, wsiąść w pociąg i polecieć prosto do Empiku... ;]

portret użytkownika Lorelay

A mogę...

ci powiedzieć, że warto :D Teraz pochłaniam "Miecz i kwiaty" także niebawem można się nowej recenzji spodziewać :P

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi