Achaja I, II, III (Andrzej Ziemiański)
Nienawidzę cykli książek. Przeczytać jedną część, czekać niecierpliwie co najmniej rok na kolejną, zapominając w tym czasie część fabuły, potem to samo, dopóki się seria nie skończy... Poczekałam więc, aż wszystkie "Achaje" wyjdą i na spokojnie zabrałam się za lekturę, bez niepotrzebnych przerw między kolejnymi tomami. I taka też będzie recenzja - bez sztucznego podziału na trzy części.
Fabuła dzieli się na trzy wątki (które oczywiście w swoim czasie splatają się ze sobą). Najważniejsza i chyba najciekawsza jest tu historia tytułowej bohaterki, księżniczki, która zostaje wskutek intrygi odsunięta od tronu. Przywykłe do wygód, rozpieszczone dziecko zostaje odesłane do armii. Jednak Achaja nie ląduje w pokazowym oddziale, gdzie miałaby zachowane bezpieczeństwo - nie, wskutek wspomnianej intrygi trafia do najzwyklejszego na świecie obozu dla rekrutów, gdzie dostaje prawdziwą szkołę życia. Kocówy, poniżanie, fala, brutalne traktowanie, wszystko to wzmożone, bowiem księżniczce trzeba pokazać jej miejsce. Sama musi wywalczyć sobie pozycję wśród innych rekrutów, dzieci ludzi prostych, niepiśmiennych. Jednak to nie wystarcza - oddział, w którym się znajduje, zostaje wysłany do samobójczego starcia. Achaja trafia do obozu niewolników, skąd nie ma ucieczki...
Kolejny wątek opowiada o losach Zaana, zwykłego skryby o niezwykłych marzeniach, pragnącego dokonać czegoś wielkiego, by zostać zapamiętanym na wieki. Gdy spotyka na swej drodze Siriusa, młodego człowieka zupełnie pozbawionego moralności, potrafiącego zabić za kilka monet, widzi w nim kogoś, dzięki komu może odmienić swoje nudne, monotonne życie. Rusza wraz z nim w świat, knując i kombinując, jak by tu wykorzystać fakt, że Sirius jest dość podobny do zaginionego w młodości księcia Troy.
Trzeci wątek dotyczy czarodzieja, Mereditha. Jest bardziej filozoficzny, refleksyjny. Mag spotyka się z jednym z Bogów, a także z Wirusem, martwą, lecz myślącą rzeczą o niematerialnej postaci.
Akcja pędzi szybko do przodu, cały czas dzieje się coś ciekawego. Autor przeskakuje z wątku na wątek, czyta się książkę szybko, bo ciekawość zżera, co też przydarzy się pozostawionym postaciom. Jest to niezwykle rozrywkowa lektura, od której ciężko się oderwać. Wspomnę jeszcze o języku - barwny, żywy, dużo w nim humoru, a dialogi są autentyczne do bólu. Prostak mówi jak prostak, w wojsku klnie się na potęgę (momentami miałam przesyt "kurw" - więcej ich niż w niektórych filmach), a uczeni popisują się elokwencją. Czysta przyjemność oraz miła językowa swojskość.
Czy książka ma jakieś minusy? Niestety. Od drugiego tomu coś zaczyna się psuć. Może to wina zbyt naciąganych rozwiązań fabularnych, może tego wszystkiego jest już trochę za wiele... Ale w czysto rozrywkowej książce to przecież przeszkadzać nie powinno. Zachwiana też zostaje równowaga pomiędzy wspomnianymi wcześniej wątkami. A ostatni tom... Cóż, liczyłam na lepsze zakończenie tak wspaniale rozpoczynającej się trylogii. Nie jest beznadziejne, ale czegoś w nim brakuje. Wydaje się, że autor chciał na siłę skończyć książkę (może wydawca siedział mu na karku i popędzał batem), może po prostu stracił pomysły, zapał? Czegoś mi po prostu brakowało. I nie tylko mi - znajomi mieli podobne odczucia po odłożeniu trzeciego tomu na półkę.
Mimo to mogę z czystym sumieniem polecić "Achaję" - za wspaniały pierwszy tom, za nietypowe zwroty akcji, za to, że można pomylić przystanki w tramwaju, gdy się zatopi w lekturze... Mężczyźni będą wręcz zachwyceni postaciami kobiecymi (a wojsko składające się jedynie z panien odzianych w kuse spódniczki, które pojawia się w tomie drugim, na pewno pobudzi ich wyobraźnię) i brutalnością. Kobiety niekoniecznie, ale jeśli dosadny język i męski typ erotyzmu nie przeszkadzają czytelniczkom, na pewno wartka akcja również je porwie.

autor: Andrzej Ziemiański
tytuł: Achaja
tom: 1
wydawnictwo : Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: grudzień 2002
ISBN: 83-89011-05-0
grafika okładkowa: Piotr Cieśliński
autor: Andrzej Ziemiański
tytuł: Achaja
tom: 2
wydawnictwo : Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: listopad 2003
ISBN: 83-89011-33-6
grafika okładkowa: Piotr Cieśliński
autor: Andrzej Ziemiański
tytuł: Achaja
tom: 3
wydawnictwo : Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: grudzień 2004
ISBN: 83-89011-25-5
grafika okładkowa: Piotr Cieśliński


















































Odpowiedzi
Nie wiem czemu mimo edycji
Nie wiem czemu mimo edycji dalej mi to siedzi w nawigacji, nie w recenzjach... Wrrrr!!! :(
Bo nie ustawiłaś opcji
Bo nie ustawiłaś opcji "Ustawienia menu".
Brakuje mi rzeczy technicznych - jak wydana, jakie okładki, czy ilustrowana, jakie wydawnictwo... No i czy wszystkie tomy pasują do siebie wizualnie. Mogłabyś też wspomnieć, czy ją np. podobnej długości, czy są tak samo składane, czy okładki tworzą cykl.
A tak to OK ;)
Matko jedyna Tesiek! Nie
Matko jedyna Tesiek! Nie wszyscy u licha znają się na składaniu książek i innych tym podobnych... Niektórzy umieją ocenić treść i... treść. Ja tam na przykład nawet nie próbuję się wygłupić i pisać o sprawach technicznych, bo wiem, że nie mam o tym zielonego pojęcia.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Spokojnie, będę miała nieco
Spokojnie, będę miała nieco czasu (aktualnie robię prezentację o toksyczności bakterii), to dopiszę co i jak z wydaniem :)
Lori, nie trzeba mieć żadnych
Lori, nie trzeba mieć żadnych kompetencji, żeby napisać, czy okładka pierwszej części pasuje do drugiej i trzeciej... I sama takie rzeczy w recenzjach zawierałaś. I Fire też zawierała, więc wiem, że to potrafi - czyli uwaga nie jest bezpodstawna. Co widać po komentarzu Fire...
Nie no jasne, że ja też
Nie no jasne, że ja też zawieram uwagi dotyczące okładki itp. Przeraziło mnie tylko:
"Mogłabyś też wspomnieć, czy ją np. podobnej długości, czy są tak samo składane, czy okładki tworzą cykl. "
a dokładniej sformułowanie:
"czy są tak samo składane"
bo zdałam sobie sprawę, że nie bardzo mam pojęcie co to oznacza i jak się to ocenia :P
A że mam dni w życiu kobiety, kiedy wszystko wokół budzi irytację :P to i się zbulwersowałam, no!
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Lori, ale mi przecież nie
Lori, ale mi przecież nie chodziło, że to WSZYSTKO ma się znaleźć, tylko że może. A tak samo składane - to tak na nasze: czy układ tekstu/tytuł/podtytuły są równe przez całość. I nikt o zdrowych zmysłach nie napisze przecież, np. "W tomach pierwszym i drugim stopień pisma wynosi 10 punktów Didota, ale w trzecim już 11, w dodatku interlinia zmienia się z 12 na 14!" - choćby sam rozumiał, co to znaczy. Ale już stwierdzenie: "Zdziwiło mnie, że pierwszy i drugi tom wydrukowano z użyciem bardzo dużej czcionki, wręcz nie wiadomo, dlaczego, a trzeci a użyciem tak drobnej, że z trudem mogłam się doczytać" chyba ma prawo zaistnieć? (żeby nie było - te dwa przykłady to nie to samo, punkt Didota to wielkość czcionki w komputerze, więc różnica malutka - choć dla mnie zauważalna ;p).
O to mi chodziło - czy układ graficzny "na oko" pasuje do siebie, czy coś razi. I głównie skupiłam się na okładkach.
Jakkolwiek powody irytacji rozumiem, to się wytłumaczę ;p
Aaaa, no to już wszystko
Aaaa, no to już wszystko jasne :)
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Niesmok
Odczuwam pewien niesmok...
"Mężczyźni będą wręcz zachwyceni postaciami kobiecymi (a wojsko składające się jedynie z panien odzianych w kuse spódniczki, które pojawia się w tomie drugim, na pewno pobudzi ich wyobraźnię) i brutalnością."
Jeśli nie jestem pobudzony bezsensowna brutalnością i naiwnym erotyzmem przedstawienia kobiet, to powinienem martwić się o swoje bycie mężczyzną?
"Jednak Achaja nie ląduje w pokazowym oddziale, gdzie miałaby zachowane bezpieczeństwo - nie, los sprawia, że trafia do najzwyklejszego na świecie obozu dla rekrutów, gdzie dostaje prawdziwą szkołę życia" - taka mała uwaga, to nie los sprawia, to efekt wcześniej wspomnianej intrygi.
No i dialogi są do bólu, lecz nie autentyczne, a sztuczne. Taka wariacja autora "jak mówią kobiety".
"Może to wina zbyt naciąganych rozwiązań fabularnych, może tego wszystkiego jest już trochę za wiele... Ale w czysto rozrywkowej książce to przecież przeszkadzać nie powinno."
No to mam dwa pytania. Pierwsze - co w takim razie w czysto rozrywkowej książce powinno przeszkadzać? Drugie, skierowane w eter, dlaczego nie można od książek rozrywkowych wymagać dobrej fabuły?
Khem, raczej nie ma tekstów
Khem, raczej nie ma tekstów czysto obiektywnych (nawet naukowe takie nie są), więc ta recka jest moją własną opinią. Ale postaram się wyjaśnić czemu napisałam tak, a nie inaczej:
Ad 1:
No to gratulacje, nie jesteś mężczyzną stereotypowym. Moi znajomi faceci, którzy książkę czytali, właśnie tym się zachwycali. Ci mniej stereotypowi po nią nie sięgnęli, więc nie miałam porównania ;)
Ad 2:
Masz rację. Pamięć ludzka bywa zawodna :) Dzięki, poprawię.
Ad 3:
Twoja opinia. IMHO dialogi pasowały do całej reszty książki i w tym kontekście były autentyczne.
Ad 4:
Można wymagać, ale takich książek nie jest zbyt wiele. "Gra o Tron" jest jedną z tych bardziej ambitnych rozrywkowych książek IMHO, polecam :) A co powinno przeszkadzać? Yyy, brak "rozrywkowości" właśnie? Ja dzielę książki na czytadła i książki ambitniejsze. Od czytadeł nie wymagam jakoś kosmicznie dużo - mają być lekkie i powinno się je przyjemnie czytać w tramwaju czy w pociągu. Lektury ambitne to inna sprawa. Jakby Dukaj (przykład autora, od którego wymagam książek ambitnych właśnie) napisał takie coś, to zjechałabym książkę równo. A że nie nastawiałam się na nie wiadomo co, to książka mi się podobała - właśnie jako takie czysto rozrywkowe czytadło.
Inaczej: analogia do gier komputerowych. Są gry arcydzieła (Fallout, Torment), ze wspaniałą fabułą, są i gry w rodzaju Puzzle Quest Robot Unicorn Attack, które z założenia nie miały być ambitne, tylko są miłymi zjadaczami czasu. Achaja jest czymś własnie takim. Od Robot Unicorn Attack nie wymagam fabuły, jak i od Pacmana (a podobno jakąś miał), czy Mortal Kombat ;)
:)
Oj tam, nie mam (zazwyczaj) nic do cudzych opinii, jednak samo wspomnienie Achaji przywołuje przykre wspomnienia, co dopiero mówić o pozytywnej opinii o niej. Obiektywnie to możemy pogadać, ile to miało stron, o wszystko inne można już się gryźć :)
Ad 1. To jest po prostu książka pisana przez faceta, dla facetów, rajcująca ich najprymitywniejszymi motywami. Można powiedzieć - dla każdego to co lubi, ale ja w takim ujęciu mam niesmok.
Ad 3. ". "Prostak mówi jak prostak, w wojsku klnie się na potęgę (momentami miałam przesyt "kurw" - więcej ich niż w niektórych filmach), a uczeni popisują się elokwencją. Czysta przyjemność oraz miła językowa swojskość. "
Lekturę miałem już dawno i mogę mylić się w szczegółach, ogólnie ogonu nie daję sobie uciąć, ale miałem silne wrażenie, że to nie klną różnorodne postacie, posiadające różnorodne pozycje społeczne, a jeden autor - ciągle tak samo. Sprawdź, jeśli możesz.
Ad 4. Martin ogólnie pisze książki godne uwagi, a Saga Lodu i Ognia (przynajmniej początkowo) posiada świetną fabułę.
Podobny podział sam stosuję, więc niby Cię rozumiem, ale męczy mnie pytanie. Powiedz, czy sprawia Ci przyjemność czytanie książki rozrywkowej, gdy autor zaczyna serwować głupotę za głupotą (jak np finał opisu walki z szermierzem natchnionym)?
Jest kilka elementów Achaji ciekawych (przemiany społeczne w związku ze zmiana myślenia, wprowadzeniem broni palnej), ale to kropla w morzu.
Co do analogii - każda gra jest kierowana do określonych graczy i ma konkretne założenia do realizacji. No i rozchodzi się o to, czy te założenia zrealizowano w sposób zadowalający. Od FPS nie oczekuje się linii fabularnej na miarę PT (i to z dialogami wpływającymi na akcję), ani odmiennej koncepcji gry ze względu na wybrane cechy, ale - w uproszczeniu - zróżnicowania broni i terenów, oraz dobrej SI wrogów. No i jeśli coś w tym nie gra, to trzeba by powiedzieć jasno i wyraźnie.
W Twojej recenzji wychwytuję w tym sprzeczność - z jednej strony wspominasz, że coś jest nie tak w 2 i 3 tomie (i, że to nie tylko Ty zauważyłeś, czyli de facto coś konkretnego w tym jest), z drugiej twierdzisz, że polecasz ja bez wątpliwości. To albo - albo.