Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Sol
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 3 gości.

Strona główna

Droga do Bugulmy (Jáchym Topol)

Droga do Bugulmy (Jáchym Topol)

Jesteś ciekaw, jak wyglądałby świat po III wojnie światowej, kiedy z Europy zostały zgliszcza, większość ludzi zginęła, a winą za ataki terrorystyczne obarcza się zniesienie żelaznej kurtyny? Gdzie choć wprowadzono jeden język – globisz, wciąż doszukuje się jego dialektów tylko po to, by nawarstwiać stereotypy? Jeśli tak, to ta książka dostarczy Ci tego właśnie obrazu.

„Droga do Bugulmy” Jáchyma Topola powstała na zamówienie Düsseldorfer Schauspielhaus i jest ona częścią projektu „Nowa Europa. Czekanie na barbarzyńców”, czyli cyklu spektakli, których autorami są twórcy z Europy Wschodniej. Zobaczmy więc przez chwilę przyszłość oczyma Topola…

W Europie właściwie nie ma czego oglądać – głównych bohaterów obserwujemy, gdy porzucają zniszczony kontynent i kierują się do Bugulmy – ostatniego bastionu komunizmu. To jedyne, co interesuje ludzi, gdy demokracja zawiodła, a wszyscy, co przeżyli, cieszą się głównie z rozpadu Unii Europejskiej. Czyimi oczyma przyszło nam oglądać te wydarzenia? Na tapecie mamy Emana, czyli bezrobotnego praskiego kata, który nie może pogodzić się ze zniesieniem kary śmierci i kieruje się na Symberię, w poszukiwaniu pozostałości po gułagach i adrenaliny – twierdzi wszak, że nie warto żyć w lepszym świecie, kiedy można zająć się walką o lepszy świat. Ciągnie za sobą swojego syna, Jeníka – chyba najsmutniejszą postać z tego dramatu – gdyż aby zobaczyć na ulicy armię Jeníków, wcale nie musimy patrzeć w przyszłość, mamy ich na co dzień. Jeník to wiecznie naćpany siedemnastolatek, dla którego najstraszniejszym widokiem jest bomba zabijająca dilera. Z początku towarzyszy im także Stary – ojciec Emana, po którym ten odziedziczył zawód kata. Stary umiera jednak, zostawiając swym potomkom skrzeczące radio, nawołujące: „Wolna Bugulma! Wolna Bugulma!”… To właśnie on wpadł na pomysł kierowania się do tego miasta, które już niegdyś odwiedził i wspominał niezwykle ciepło. Stary okaże się postacią spinającą cały tekst – w jaki jednak sposób, nie zdradzę.

W tekście pojawiają się także postaci kobiece – Karla i Lekarka. Pierwsza z nich jest Czeszką, pracującą niegdyś w prosektorium, a druga Niemką, kobietą wyzwoloną i chirurgiem plastycznym. Gardzi ona mężczyznami i tradycyjnym modelem rodziny, swój wolny czas wypełniała sypianiem z przystojnymi Arabami i uprawianiem jogi, w gronie innych, podobnych sobie kobiet. Lekarka jest także pełna stereotypów, cieszy się, że Karla nie jest „brudną Polką”, po chwili dodając, że „Czesi to mali Niemcy”. Rozwodzi się nad dialektami globisz, rozpacza nad zbrataniem się wschodu z zachodem, co w jej opinii zniszczyło spokojne życie jej i jej podobnych. Obecnie Lekarka i Karla pracują – zmuszone przez Symbiraków – nad zszywaniem zwłok, gdyż koniec świata jest bliski, a gdy Bóg rozpocznie dzieło wskrzeszania, będzie potrzebował do tego kompletnych ciał.

Losy tych postaci, a także komendantki Jerochimowej, splotą się w zniszczonej już przez terrorystów Bugulmie, po której został jedynie obóz, w którym wyczekuje się ratunku ze strony nadlatującego amerykańskim śmigłowcem Putina. Wcześniej jednak zaobserwujemy absolutny brak dialogu między bohaterami dramatu, mijające się wypowiedzi i wykrzywione obrazy rzeczywistości. „Droga do Bugulmy” to groteskowa satyra na współczesny świat i jego wartości, swym klimatem nawiązująca do brutalności gier komputerowych. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim wspominane jest imię Boga – dla jednym bliższego raczej wierzeniom pierwotnym, dla drugich – kiczowatego wytworu obwieszonego lampkami choinkowymi, a dla większości bliżej nieokreślonego Godota, na którego się czeka, choć nie wiadomo, po co.

Tekst ten może się podobać… choć przyznaję, że czytało mi się go bardzo ciężko. Z jednej strony, absolutny chaos w dialogach postaci, po pewnym czasie zaczął mnie męczyć – o wiele bliżej mi do dramatów Gombrowicza, z drugiej – przytłaczały powtarzające się opisy śmierci i zwłok. Nie jestem na takie dekoracje przesadnie wrażliwa, więc nie powodowały u mnie uczucia obrzydzenia czy wstrętu, ale było ich zwyczajnie zbyt wiele. Moja opinia o „Drodze do Bugulmy” chwilę po przeczytaniu tekstu była raczej negatywna, dopiero następnego dnia, kiedy tekst trochę „uleżał się” w mojej głowie, zaczęłam zwracać większą uwagę na jego zalety.

Z pewnością utrudnieniem w odbiorze tekstu może być też różnica kulturowa – każdy Czech wie, że Bugulma jest miastem leżącym na Syberii, o którym pisał znany także w Polsce autor „Dobrego wojaka Szwejska Jaroslav Hašek w książce „Velitelem města Bugulmy”. Opisał w niej swój własny pobyt tamże oraz swoje losy jako komendanta tego miasta. W dodatku w oryginalnej wersji miejscem wydarzeń wcale nie jest Symberia, a po prostu Syberia – możliwe, że Leszek Engelking, zmieniając nazwę krainy, kierował się skojarzeniami z symulacją – nawiązując do gier komputerowych. Moim zdaniem jednak zabieg ten nie był najszczęśliwszy – z jego powodu polski czytelnik doszukuje się w „Drodze do Bugulmy” wizji świata alternatywnego, w którym obok nieznanej sobie Bugulmy widzi groteskową Symberię.

Sądzę, że wydźwięk książki byłby silniejszy, gdyby czytelnik był świadom, że czyta o przyszłości realnego miejsca, ponadto nie występował dysonans między nazwą Symberia a pojawiającymi się w tekście nazwiskami Havel, Putin czy Stalin. Uważam, że umieszczenie w książce posłowia byłoby bardzo na miejscu, niestety polski wydawca nie zadbał ani o posłowie, ani o przypisy. Poza tym jednak ciężko mu coś zarzucić – książka wydana jest naprawdę ładnie, w ciekawej graficznie, sztywnej oprawie. Ja jednak uważam wartość merytoryczną za istotniejszą od wizualnej, więc nie do końca rozgrzeszam wydawnictwo Czarne za to pominięcie.

Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, to w sumie warto, by sięgnął do „Drogę do Bugulmy”, choćby dla zainteresowania się inicjatywą „Nowej Europy”. Niech jednak nie liczy na łatwą i przyjemną lekturę, a raczej na bodziec do przemyśleń. 

autor: Jáchym Topol
tytuł: Droga do Bugulmy
wydawnictwo: Czarne
miejsce wydania: Wołowiec
data wydania: 2006
tłumacz: Leszek Engelkind
projekt okładki: Kamil Targosz

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

A ja mam ochotę tę

A ja mam ochotę tę książkę przeczytać. Zaciekawiłaś mnie. Lubię takie... dziwne teksty o alternatywnych losach naszej rzeczywistości.
Do samej recenzji natomiast mam sporo zastrzeżeń. Przejrzyj ją jeszcze raz pod kątem technicznym. Niestety nie mam dzisiaj siły na wytykanie błędów, ale zauważyłam, że sporo wyrazów niezrozumiale masz tu błędnie poodmienianych, a niektóre zdania są zupełnie niezrozumiałe.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika tess

Tak jest, przejrzę ;) Ale

Tak jest, przejrzę ;) Ale to jak coś zjem, bo jak widać, brak glukozy negatywnie wpływa na jakość tekstu..

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika tess

OK, poprawione :) Mam

OK, poprawione :)
Mam nadzieję, że czytelność tekstu wzrosła.

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Lorelay

Zerknę później i

Zerknę później i sprawdzę.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Gotan

Muszę przyznać, iż

Muszę przyznać, iż zaciekawiła mnie ta pozycja. Może, jak znajdę środki finansowe, to się w nią zaopatrzę ;)

--
"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"

________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...

portret użytkownika tess

A korona Ci z głowy

A korona Ci z głowy spadnie, jak pożyczysz ode mnie? ;p

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Firewarrior

Ciekawa schiza z tego co

Ciekawa schiza z tego co widzę... :)

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi