Gildia Magów (Trudi Canavan)

Tę książkę widziałam już wszędzie – całe sterty w Empikach, mnóstwo egzemplarzy leżących na półkach w hipermarketach, nawet na witrynie księgarni w moim małym miasteczku zerkała do mnie z okładki postać w szacie maga. Stwierdziłam, że z czystej ciekawości muszę ją przeczytać. Kolejny komercyjny gniot, czy coś wartościowego?

Zabrałam się zatem za lekturę tego dość opasłego tomiska.

Fabuła nie zaskakuje niczym świeżym – młoda dziewczyna ze slumsów odkrywa w sobie magiczne zdolności, dowiaduje się o tym Gildia Magów, a także Złodzieje, którym na korzyść byłoby posiadanie w swoich szeregach osoby władającej mocą. Sonea (główna bohaterka) zupełnie nie ufa magom, przekonana jest, że chcą ją zabić. Ukrywa się więc wśród Złodziei, dzięki pomocy swojego przyjaciela z dzieciństwa, Cery’ego.

Narracja jest różna – raz obserwujemy akcję z punktu widzenia Sonei, raz Cery’ego, aby następnie przenieść się do siedziby Gildii i oczami magów obserwować poszukiwania. Wydłuża to nieco przebieg akcji. Można by to wszystko znacznie skrócić, książka wiele by na tym nie straciła, momentami miałam nawet ochotę opuścić parę stron, ale jakoś zmusiłam się do przeczytania całości.
Świat powieści jest całkiem ciekawy, nie jest to typowe epic fantasy ze smokami, królami i rycerzami, nie ma wszechobecnych mieczy i bohaterów na rumakach. Dobrze opisane są relacje między różnymi warstwami społeczeństwa, jednak jak dla mnie, slumsy są za mało slumsowate, można było jeszcze bardziej podkreślić panującą tam nędzę.

Jeszcze jedna rzecz mi trochę nie pasuje – za mało opisów bohaterów. Zbyt wiele nowych postaci jest wprowadzonych w zbyt krótkim czasie, przy czym wszyscy są opisani na początku, a potem nie ma już niemalże żadnych „opisów przypominających”. Nie widziałam w mojej wyobraźni dokładnych, wyrazistych postaci, czegoś mi zdecydowanie brakowało.

Mimo niezbyt oryginalnej fabuły i dłużyzny, czyta się to całkiem dobrze, chce się wiedzieć, co będzie dalej. Mam nadzieję, że pozostałe dwa tomy nie będą gorsze.
Czy mogę więc polecić tę książkę? Tak, ale nie do kupienia – mi by było szkoda pieniędzy, bo wiem, że do lektury raczej nie wrócę (mimo że polubiłam niektórych bohaterów). Ale pożyczyć i przeczytać w wolnych chwilach można, czemu nie? W końcu to kawał zgrabnie opisanej przygody.

autor: Trudi Canavan
tytuł: Gildia Magów
cykl: Trylogia Czarnego Maga
tom: 1
język oryginału: angielski
tytuł oryginału: The Magicians' Guild
tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
wydawnictwo: Galeria Książki
data wydania: październik 2007
ISBN: 978-83-925796-0-1
oprawa: miękka
liczba stron: 520
wymiary: 195 x 120 mm
tłumaczenie: Agnieszka Fulińska

Komentarze

No Avatar
Lorelay on czw., 02/13/2014 - 06:33

No, a ja tu widzę kawał zgrabnie opisanej recenzji :)
Efekt, prawdopodobnie zamierzony,jest taki, jak książka w opinii Fire - ani nie zachęca, ani nie zniechęca. Jeśli kiedyś zobaczę tę książkę u kogoś na półce, pewnie ją pożyczę i przeczytam. Jeśli nie - do księgarni biec po nią nie będę.

No Avatar
tess on czw., 02/13/2014 - 06:33

"No, a ja tu widzę kawał zgrabnie opisanej recenzji :)" - obiema łapkami podpisuję się pod zdaniem Lori :)
A książka - na razie mam dość szczegółowo zaplanowane lektury naprzód... ale jeśli wpadnie w ręce, to pewnie przeczytam ;)

No Avatar
Tixon on czw., 02/13/2014 - 06:33

A ja nie. Powiem więcej - z ledwością recenzję przeczytałem. W porównaniu z wcześniej czytanymi recenzjami, ten blok tekstu jest odpychający. Nie można by tego delikatnie wyedytować?

No i Tess, daruj sobie lekturę, cykl bardzo poniżej średniej.

Btw - czarnego maga, nie mistrza.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 05:41

Krótka recka. Ani nie zachęca, ani nie zniechęca do lektury. Może to i dobrze?

No Avatar
Veris on ndz., 09/21/2014 - 08:24

Trudi Canavan to jedna z tych autorek, które ciężko mi jednoznacznie ocenić. Jej książki czytało mi się lekko i nawet przyjemnie, ale zwykle odstawiałam potem na półkę i więcej do nich nie wracałam.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on ndz., 09/21/2014 - 11:26

Hmm... Ja mam tak, że nawet jeśli lubię jakiegoś autora, to do raz przeczytanej książki już i tak raczej nie wrócę.

Strony