Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Warim
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Grzeszne rozkosze (Laurell K. Hamilton)

Trudne czasy nam nastały. I zimniej w zimie i goręcej w lecie, piwo nie to samo a i młodzież nam spsiała. Nie wiem, czy to ewolucja, czy wpływ telewizji, faktem jest natomiast, że twórcy - czy to filmowi, czy literaccy - chcąc przypodobać się owej publiczności, tworzą dzieła, które młodzież łyka z zachwytem, a starszych przyprawiają o ból zębów. Dzięki temu banda zabijaków wyglądających jak żule spod budki z piwem szlachtuje setki pozbawionych krwi żołdaków, wielcy magowie zafundowali sobie lifting i popieprzają na miotłach z różdżkami, a wampiry nie dość, że głupie, to jeszcze świecą się niczym psu... nos. Cieszy więc tym bardziej fakt, że niektórzy nie podążają ślepo za tym trendem.

Jedną z takich osób jest Laurell K. Hamilton, autorka cyklu o Anicie Blake. Szczerze mówiąc, nigdy o tej pani nie słyszałem, a po jej książkę sięgnąłem tylko z powodu dość pozytywnego artykułu, dotyczącego owego cyklu. Wyłaniał się z niego obraz powieści mieszającej w sobie elementy "Wywiadu z wampirem", "Blade'a" i "Buffy, postrach wampirów". Obraz dość prawdziwy… choć nie do końca...

Książka opowiada (jak można się domyślić) o Anicie Blake, animatorce. Któż to taki animator? Ano mniej więcej taki nekromanta. Masz problem z testamentem męża, który przedwcześnie zszedł z tego łez padołu? Nie ma sprawy - płacisz odpowiednią sumkę, a zawodowy animator ożywi męża w formie milutkiego zombie, byś mogła się wszystkiego dowiedzieć. Proste, prawda? Oczywiście, jak przystało na bohaterkę horroru, Anita znalazła sobie także dodatkowe zajęcie - mianowicie wykańczanie wampirów na mocy wyroku sądowego. Tak się bowiem złożyło, że kraj Wuja Sama jako jedyny uznał prawa wampirów i zalegalizował ich egzystencję. Teraz "żyją" sobie, prowadzą interesy i ogólnie starają się być w miarę prawymi obywatelami, którym obiad sam pcha się w ramiona i zęby. Nie dziwi więc, że istnienie kogoś, kto wykańcza je niemal zawodowo, niezbyt krwiopijcom pasuje. Z tego też względu Anita dorobiła się tyleż honorowego, co kłopotliwego tytułu "Egzekutorki".
W chwili, w której dzieje sie akcja powieści, w mieście dochodzi do kilku morderstw wśród wampirów. I to Anita - zdecydowanie nie z własnej woli i nie po dobroci - została wybrana, aby tę sprawę rozwiązać. W przeciwnym razie... no cóż, śmierć w takim wypadku wydawałaby się darem losu. Dosłownie.

Książka - w moim odczuciu - ma trzy niezaprzeczalne plusy. Pierwszym jest sama bohaterka, Anita Blake. Zwykła, niepozorna kobieta, która wszystko zawdzięcza swoim umiejętnościom i treningowi, a nie super mocom. Jest na wskroś ludzka, z ludzkimi ograniczeniami (zwłaszcza kruchością ciała), przyzwyczajeniami, gustami, lekami czy fanaberiami (ze zbieraniem pluszowych pingwinków włącznie). Nie jest żadną maszyną do zabijania, jej ofiar nie można liczyć w setkach, ma jednak niezaprzeczalną wiarę w to, co robi, pewność własnych umiejętności... i dość wkurzające poczucie humoru, przynoszące jej nierzadko masę kłopotów. Jest postacią, która krwawi, która się boi i z którą można się utożsamić. I przede wszystkim – jej poczynania, choć nie zawsze racjonalne, zawsze działają na podstawie pewnej logiki, czego niestety u innych autorów nieraz brakuje…
Drugim plusem jest konstrukcja świata, a zwłaszcza - wampirów. Zapomnijcie o "Zmierzchu" czy innych Blade'ach. Wampiry nie są tutaj punkami, śmieciami tudzież nastolatkami uganiającymi się za laskami w porywach wielkiej, międzygatunkowej miłości (choć i ta u pani Hilton się znajdzie). Wampirzy mistrzowie to wiekowi nieumarli: potężni, tajemniczy i - co tu kryć - niekiedy dość pociągający. Wampir u Hamilton to nie zwierzę łaknące krwi, ale istota niezwykle silna, potrafiąca narzucić swą wolę zwykłym śmiertelnikom, nierzadko lubiąca się nimi bawić i oglądać jego cierpienie, a przede wszystkim - przerażająca. Nawet Anita - choć zabiła niejednego krwiopijcę - w spotkaniu oko w oko z silnym wampirem czuje przemożny, niewysłowiony strach, jaki te stworzenia wyzwalają w człowieku. Zdecydowanie bliżej im do Draculi czy Lestata, niż nażelowanego Edwarda.
Ostatnim plusem jest język - prosty, (ale nie prostacki!), dość plastyczny i - z uwagi na narrację pierwszoosobową - naładowany ironią i złośliwościami, których Anita bynajmniej nie szczędzi światu. Hamilton całkiem nieźle buduje nastrój i nie ma problemów z opisami. Akcja idzie gładko do przodu i nie trzeba się zastanawiać co i rusz, „co do cholery autorka miała na myśli?" Dla niektórych może to być błąd, ale nie oszukujmy się - "Grzeszne rozkosze" to nie strawa duchowa na miarę Umberto Eco, ale przyjemne czytadło, mające zapewnić miłą i nastrojową lekturę. I w tej roli książka spisuje się znakomicie.
Mnie w każdym razie podobało się wyjątkowo i znajomości z Egzekutorką nie zamierzam zakończyć na jednym tomie…

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2009
Tytuł oryginalny: Anita Blake, Vampire Hunter: Guilty Pleasures
Rok wydania oryginału: 1993
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7298-464-6
Wydanie: II

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

Czuję się zachęcona :) Z

Czuję się zachęcona :) Z pewnością sięgnę po tę książkę, jeśli tylko nadarzy się okazja.
Sama recenzja bardzo mi się podobała. Przewrotna, dosadna, bardzo subiektywna, z właściwą dozą ironii. Nie brakuje lekkiego wyzłośliwienia się na zjawiska, które autorowi przeszkadzają w otaczającym świecie, nie jest ono jednak na tyle natarczywe, by rozdrażnić czytelnika, raczej dodaje wypowiedziom pikanterii.

Za to jak zwykle mam sporą garstką uwag technicznych:

"Nie wiem, czy to ewolucja, czy wpływ telewizji, faktem jest natomiast, że twórcy - czy to filmowi, czy literaccy - chcąc przypodobać się owej publiczności, tworzą dzieła, które owa młodzież łyka z zachwytem, a starszych przyprawiają o ból zębów."

Przemyślałabym jeszcze to zdanie. Brzmi jakoś niezręcznie, do tego razi nadmiar "owych", a całość gubi logikę podczas czytania.

"W chwili dziania się powieści, w mieście dochodzi do kilku morderstw wśród wampirów."

Dziania się powieści? Matko kochana, niech ktoś mnie upewni,że ten koszmarny zwrot JEST błędem. Całkowicie pewna niepoprawności nie jestem, ale brzmi makabrycznie.

"jej poczynania, choć nie zawsze racjonalne, zawsze posługują się pewną logiką"

Poczynania nie mogą się czymś posługiwać. Może na przykład działają na zasadzie logiki? Bądź też bohaterka kieruje się w swych poczynaniach logiką?

"między gatunkowej"

Międzygatunkowej - łącznie.

"Nawet Anita - choć zabiła niejednego krwiopijcę - w spotkani z silnym wampirem czuje przemożny, niewysłowiony strach, jaki te stworzenia wyzwalają w człowieku."

Po pierwsze "spotkaniu". Po drugie "w spotkaniu" w ogóle tutaj brzmi niepełnie. W obliczu spotkania? Podczas spotkania?

"Dzięki temu banda zabijaków wyglądających jak żule spod budki z piwem szlachtuje setki pozbawionych krwi żołdaków, wielcy magowie zafundowali sobie lifting i popieprzają na miotłach z różdżkami, a wampiry nie dość, że głupie, to jeszcze świecą się niczym psu... nos."

Za to powyższe zdanie bardzo mi się spodobało :D Powaliło mnie na kolana ;)

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika tess

Powieść się nie dzieje,

Powieść się nie dzieje, dzieje się/rozgrywa się akcja powieści, powieść jest pisana... ;)

Vivu, super, że jednak publikujesz :)

portret użytkownika Vivaldi

A czy ja gdzieś pisałem, że

A czy ja gdzieś pisałem, że nie będe publikował? :> Ja tylko pisałem, że przez pewien czas tekstów fabularnych tworzyc nie będe...

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

Niii, wcaaaleee: "Co najwyżej

Niii, wcaaaleee: "Co najwyżej w dziale "Film" gdzie zamierzam powiekszyć zasób recenzji."

portret użytkownika Vivaldi

A... ale to i tak wstawiłem

A... ale to i tak wstawiłem tą recke jeszcze zanim zrobiłem sobie przerwę :>

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

A pfff...! :>

A pfff...! :>

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi