Inwazja jaszczurów (Karel Čapek)
Inwazja ludzkiej nieostrożności
Dwójka chłopców z małego czeskiego miasteczka spotyka się po wielu latach. Mały żydek, Gustek Bondy, oraz syn starego Vantocha ze spożywczaka, którzy kiedyś spędzali czas na bójkach, dorośli. Przez czterdzieści lat wiele się w ich życiu zmieniło – Vantoch stał się kapitanem van Tochem, a Gustek – prezesem G. H. Bondym, najbogatszym człowiekiem w kraju. Tym, co sprowadza do niego van Tocha jest to, iż prezes także przed swoim nazwiskiem stawia „captain”.
Wspominanie dzieciństwa nie zajmuje im jednak wiele czasu – van Toch potrzebuje wspólnika w interesach. Bondy słucha go ze znużeniem, oczekując informacji o sprzedaży maszyn do szycia. Kapitan ma jednak inne plany – odkrył właśnie nowy gatunek, zamieszkujący okolicę jednej z afrykańskich wysp, którego mieszkańcy zwą tapa – diabłami.
Szybko okazuje się, że diabły to tak naprawdę jaszczury, wzrostem dorównujące dziesięcioletniemu dziecku, o miękkich ciałach i niepozornych łapkach. Kapitan van Toch zakochał się w tych zwierzątkach, wręczył im narzędzia i wytępił zagrażające stworzonkom rekiny. Zaś tapa-boys odwdzięczyły mu się, wyławiając muszle z pięknymi perłami…
Pisząc „Inwazję jaszczurów” (tytuł oryginału: „Válka s mloky”), Karel Čapek postawił sobie pytanie – co by było, gdyby inny z gatunków rozwinął się tak, jak ludzie. Jak wyglądałaby taka cywilizacja, czy tak samo chciałaby zagarnąć ziemię dla siebie. Jego powieść pokazuje ludzką głupotę i bezwzględne dążenie do zysku, bez spoglądania na niebezpieczeństwa. „Inwazja jaszczurów” to utopijno-fantastyczna wizja, która pełna jest aluzji do faszyzmu i komunizmu, znajdujemy w niej odbicie filozofii i religii, obserwujemy powtórkę handlu niewolnikami. W niezwykle brutalny sposób obcujemy z wiwisekcją czy naruszaniem równowagi środowiska naturalnego.
Powieść prowadzona jest wielowątkowo – poza poczciwym kapitanem van Tochem, zakochanym w swoich tapa-boys, poznajemy chciwego prezesa Bondy’ego czy jego odźwiernego, Povondrę, którego nie opuści poczucie odpowiedzialności za to, iż doprowadził do spotkania dwóch kapitanów. Spotykamy Li, marzącą o karierze aktorskiej i znajdującą w sobie odbicie nowej Afrodyty, bezdusznych naukowców czy nawiedzonych zwolenników najbardziej nierealnych teorii. A przede wszystkim bohatera zbiorowego – ludzkość, dążącą do zrzucenia obowiązków z własnych barków na czyjeś. Bo powiedzmy sobie szczerze – co byśmy zrobili bez komputerów w chwili obecnej? Nie bez powodów bunt maszyn tak żywo oddziałuje na wyobraźnię pisarzy i reżyserów… A co, gdyby zbuntował się inny poddany?
Także forma książki zmienia się – „Inwazja jaszczurów” rozbita jest na trzy części, z których każda jest coraz bardziej niepokojąca i odsłania coraz więcej absurdów ludzkiego postępowania. W części drugiej zobaczymy jednak inną narrację – to zbiór wycinków prasowych o jaszczurach, będący kolekcją biednego Povondry. W całości zaś powieści obserwujemy znakomite zabawy językiem, wyśmianie posługiwania się anglicyzmami czy aluzje do obecnej pop-kultury. Przed samym końcem fabuła się urywa. Kończą ją rozważania autora. O czym? Tego już nie zdradzę, nie chcąc psuć przyjemności z lektury. Dodam jeszcze, że Karel Čapek napisał swoją powieść w latach trzydziestych XX wieku, gdy zagrożenie faszyzmem stawało się coraz bardziej realne, a jego powieść okazała się aż zanadto wizjonerska.
„Inwazja jaszczurów” to pozycja bez wątpienia godna polecenia – szkoda, że tak często zapominamy o twórczości naszych bliskich sąsiadów. Ta pozycja pokazuje polskiemu czytelnikowi, że Nagroda im. Karela Čapka nie bez powodu uchodzi w Czechach za jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień dla twórców fantasy i science fiction…


















































Odpowiedzi
Przyznam, iż naprawdę
Przyznam, iż naprawdę interesująco to wygląda ;] Z Twojego opisu wywnioskowałem, iż był podobnym wizjonerem do Wellsa, którego twórczość wręcz uwielbiam :)
"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
Tja, bo recenzję...
Tja, bo recenzję na neta trzeba wrzucić, żeby chłopa zainteresować książką, o której mu trąbię od dnia przeczytania... ;p
Niemniej miło, że czujesz się zainteresowany ;]
Książka wydaje się
Książka wydaje się ciekawa. Co prawda ja z kolei za Wellsem nie przepadam, jednak Karel Čapek może mieć zupełnnie inny obraz wizji przyzsłosci.
Ja z kolei...
Ja z kolei do Wellsa nie porównam, bo go zwyczajnie nie znam... ;p
A ja pozostawię temat
A ja pozostawię temat Wellsa na inną okazję. Natomiast o recenzji się wypowiem: Od jutra włączam biblioteczno - antykwarialnego szperacza. Znaczy się zachęciłaś mnie.
Ponad to na bardzo ciekawy i przykry fakt zwróciłaś uwagę. Klniemy na amerykanizację, a amerykanów czytamy. A co z bliskimi sąsiadami? Ile czytaliście dzieł autorów czeskich, rosyjskich, niemieckich czy słowackich? Kilka? Kilkanaście? Sama się do tego przyznaję. A szkoda...
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Ja mało, ale...
Ja mało, ale staram się nadrabiać... bo wszystkie z przeczytanych pozycji są w moim kanonie lektur ulubionych. "Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery mnie po prostu rozłożyła, "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego po prostu pochłonęłam, "Zwyczajne życie" i "Inwazję..." Čapka - podobnie. "Pachnidło" Patricka Süskinda zachwyciło mnie tak, że spore fragmenty czytałam w oryginale (i jak tylko wreszcie czas mi pozwoli, to skończę). "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa to zdecydowanie bestseller ponadczasowy i wątpię, żebym kiedykolwiek przeczytała lepszą od tej książkę. Z nurtu fantasy - kończę właśnie czesko-słowackie "Zachowuj się jak porządny trup", a na najbliższy czas mam przewidzianą "Fabrykę absolutu" - też Čapka. Jasne, że są to jednostki do zliczenia na palcach jednej ręki... ale każda z tych pozycji utkwiła mi w pamięci bardziej, niż dziesiątki amerykańskich. To zdecydowanie świadczy o tym, że warto się w to zagłębić. Zwłaszcza, że odkąd przeczytałam artykuł Jána Kollára o "słowiańskiej wzajemności" sama poważnie myślę o jakiejś pracy na ten temat - na ile znamy literaturę, muzykę, sztukę naszą - słowiańską. Na ile chcemy poznać swoich sąsiadów... No, ale dobrze by było, żebym w tym momencie zakończyła tę epistołę, bo mi doktorat, nie komentarz wyjdzie.
To ja daję ci moje
To ja daję ci moje błogosławieństwo na napisanie pracy na ten temat i wierz mi, że będę pierwszą osobą, która ją przeczyta. Uważam temat za ciekawy i potrzebny. Więc: do roboty :D
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Hihi ^^
Hihi ^^ To może też z ciekawością przeczytasz tę pracę Jána Kollára, myszką już nieco trąci z racji wieku, ale pewnie Cię zainteresuje... ;p Mi się marzy napisanie czegoś, co byłoby rozwinięciem jego poglądów, ale w czasach współczesnych, kiedy do wszystkiego mamy łatwiejszy dostęp. Jakieś kroki ku temu już poczyniłam, twardo słuchając czeskiej, rosyjskiej i słoweńskiej muzyki :D No i ucząc się czeskiego i słoweńskiego. A tenże Kollár jest do odnalezienia, ja czytałam "Wybór pism", ale zapewne łatwe do dostania to nie jest. Ale w razie czego mam kopię tego artykułu, mogę podesłać ;]
To ja bym poprosiła, z
To ja bym poprosiła, z chęcią się zapoznam :)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"