Czarna bandera (Jacek Komuda)
Broń, rum, dziwki, szczury… i kawał świetnej literatury!
Czujesz dreszczyk emocji, gdy pomyślisz o szerokim oceanie, karaibskich wyspach, ukrytych skarbach i okrętach widmo? Rozmarzasz się, gdy pomyślisz o kapitanie pirackiego statku z cutlasem w zębach dokonującym abordażu, buncie na pokładzie, beczkach rumu czy przeciąganiu pod kilem? Jeśli tak, to znaczy, że książka „Czarna bandera” Jacka Komudy jest właśnie dla Ciebie!
„Czarna bandera” to zbiór sześciu opowiadań (z których każde dzieli się na rozdziały) przedstawiających brutalne pirackie życie. Ich bohaterowie rabują, porywają, mordują, gwałcą, ale przede wszystkim szukają majątku – zaś słowo „złoto” działa na nich jak niezwykle silny magnes, w przeciwieństwie do wyrazu „uczciwość”, którego znaczenia zapewne już dawno zapomnieli… Równie ostry jak postaci z kart książki jest język Jacka Komudy, niezwykle barwnie oddający realia brudnego Port Royal czy bitw morskich, ale przede wszystkim, „do stu par beczek diabelskich kutasów”*, koloryt samych piratów.
Moim faworytem wśród opowiadań składających się na zbiorek jest „Oprawca”, czyli tekst, w którym pojawia się trzech – moim zdaniem – najciekawszych bohaterów tej pozycji. Pierwszym z nich jest kapitan John Bartholomeu Rackham, zwany Johnnym Szczęściarzem – a sytuacje, w których będziemy go obserwować, nie raz wystawią to miano na próbę. Mimo niewątpliwej brutalności tej postaci, nie potrafiłam nie odczuć do niej nici sympatii i przywiązania, choć jeszcze bardziej zżyłam się z Czarnym Rothem, czyli Thomasem Cunningham (a gdy nie słyszał – Timem Sodomitą) – piratem-pederastą, o fizjonomii francuskiego elegancika i odwrotnie proporcjonalnym do pozorów stwarzanych przez wygląd okrucieństwie. Trzecim z zapadających w powieść bohaterów „Opracy” jest Robert, służący Rackhama, jedyny niewinny pirat w jego załodze, według mnie bohater najbardziej interesującego z epilogów zbioru. Warto zauważyć, że wśród historycznych postaci piratów znaleźć możemy Jacka Rackhama, męża najbardziej znanej piratki, czyli Anne Boney (lub Bonny), a prostytutka, z usług której korzystał Rackham Komudy, nazywała się właśnie Boney. Bandera Jacka Rackhama była zresztą jedną z najbardziej zbliżonych do tradycyjnego przedstawienia Jolly’ego Rogera.
„Oprawca” opowiada o kapitanie piratów, któremu przyszło się zmierzyć z okrętem widmo. Spotyka go niemal wszystko – od znalezienia tajemniczych zapisków, przez spotkanie dawnych wrogów, zdradę dziwki i bunt załogi, po zmierzenie się z upiorami. Nie może jednak spodziewać się tego, co przyniesie mu tajemniczy okręt, który zdecydowanie go prześladuje…
Poszczególne opowiadania zbioru nie łączą się ze sobą, jedyny wyjątek stanowi postać Boney, pojawiająca się w dwóch spośród sześciu tekstów. Opowiadaniem otwierającym „Czarną banderę” jest „Sześćset cetnarów piekła”, czyli opowieść o Wallisie, który nieopatrznie zaciągnął spory dług, pod zastaw własnych palców, co będzie dopiero początkiem jego kłopotów… Drugie z kolei jest najdłuższe opowiadanie w tomie, czyli opisany już „Oprawca”, po którym następuje „Ark Raleigh”. Jest to historia mężczyzny, który pod pretekstem oczyszczenia nazwiska swojego ojca postanawia wzbogacić się małym kosztem. „Czarny heban”, jak wskazuje tytuł, skupi się na handlu niewolnikami, a konkretniej na przebywającym na okręcie niewolniczym abolicjoniście i jego pierwszym spotkaniem z czarnoskórymi, o których wyzwolenie walczy, zaś „Lodowy szkwał” pokaże nam rozbitków rzuconych na lodowiec. Z kolei ostatni z tekstów, „Na szlaku chwały, krwi i złota”, pokaże nam pirata o dość nietypowych jak na tę profesję ambicjach…
Komuda nie oszczędza swoich bohaterów – zsyła na nich rozmaite tarapaty, wznieca bundy, serwuje najbrutalniejsze rodzaje śmierci; jednocześnie obdarzając postaci morderczymi talentami. Piratom nie brak też sprytu i poczucia humoru, choć przede wszystkim cechują się chciwością – dla złota z pewnością wyrżnęliby się nawzajem. Ciekawa jest także sceneria, w której się znajdują, niepozbawiona elementów klasycznych, z hiszpańskimi okrętami pełnymi złotych dublonów, czy egzotycznych, jak złoto Indian. Nie zabraknie nam też innych elementów pirackiego życia – jak szczurów czy dziwek płci obojga… Jak już wspominałam, Komuda niezwykle barwnie opisuje scenerie, w które rzuca swoich bohaterów, nie ogranicza się jednak do tego, by było to ciekawe dla czytelnika obrazki. Niezwykle szczegółowo odtwarza uzbrojenie piratów, wszelkie detale marynistyczne czy miasta i wyspy. Miejscami „Czarna bandera” mogłaby wręcz stać się podręcznikiem żeglarstwa.
Poza fragmentami realistycznymi, nie sposób zapomnieć o fantastyce. Elementy fantastyczne pojawiają się w tekstach w różnym natężeniu, czasem są zaledwie zarysowane, zbliżając brutalne sceny do prawdziwych sprawozdań z wypraw korsarskich, niekiedy odgrywają w tekście główną rolę, wplatając się w pirackie wątki tak gładko, że można wręcz uwierzyć, że wszystko to dzieje się naprawdę. „Czarna bandera” to bardziej horror niż fantastyka, niektóre sceny wręcz przejmują swoją brutalnością, gdy okazuje się, że kojarzone przez nas z opowieściami grozy wampiry czy wilkołaki są niczym przy ludzkim okrucieństwie… a zaraz potem stykamy się ze złem, które mrozi krew w żyłach tymże okrutnikom.
Sądzę, że każde z opowiadań z „Czarnej bandery” zasługuje na uwagę. Mimo iż bez problemu wybrałam swojego faworyta spośród opowiadań, wszystkie pochłonęłam od deski do deski, ani na chwilę nie czując znużenia. Choć zdawałoby się, że wątki piractwa są już dość oklepane, to teksty Komudy zaskakują świeżością i oryginalnością w ujęciu tematu. Trzeba też wspomnieć, że daleko im do „romantycznego” wyobrażenia pirata, obecnie kojarzonego głównie z kapitanem Sparrowem w kreacji Johnny’ego Deppa – Komuda pokazuje morskich rozbójników takich, jacy naprawdę byli, nie ukrywając smrodu, krwi i śmierdzącego oddechu.
„Czarna bandera” to kawał literatury twardej i ostrej jak cutlas w dłoni pirata, ogłuszająca jak wystrzał z półhaka. Kunszt językowy Komudy sprawia, że nie czytamy o wydarzeniach – jesteśmy w ich wnętrzu. To wspaniałe teksty dla chłopców, którzy jako dzieci ganiali z plastikowymi mieczami i przepaską na oku, a teraz chcieliby zobaczyć to samo – ale w wersji dla dorosłych, a także dla dziewczynek, których nie odstraszy brak okrzesania bohaterów i brud ich świata, rozświetlanego wyłącznie złotymi monetami.

Nie tylko autorowi „Czarnej bandery” należą się gratulacje za świetnie wykonaną robotę. Książka przyciąga świetnie zaprojektowaną przez Piotra Cieślińskiego okładką, ale na okładce się nie kończy. Fabryka Słów wydała zbiór na „postarzonym” papierze o „poplamionych” brzegach, dzięki czemu możemy się poczuć, jakbyśmy przeglądali właśnie stary dziennik pokładowy. Początek każdego z opowiadań ozdobiony jest miniaturą, a jego treść – misternymi lineartami wycieniowanymi odcieniami sepii, które pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w piracki klimat. Autorem tych prac jest Jarosław Musiał. Pod względem pieczołowitości wydania umieściłabym więc „Czarną banderę” w wysokiej czołówce – tym bardziej chyba warto po nią sięgnąć. Będzie nie tylko ucztą czytelniczą, ale i wspaniałą ozdobą półki z książkami.
autor: Jacek Komuda
tytuł: Czarna bandera
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 2008
grafika i projekt okładki: Piotr Cieśliński
ilustracje: Jarosław Musiał
___________________
*Jacek Komuda, Czarny heban, [w:] Czarna bandera, Lublin 2008, s. 277.


















































Odpowiedzi
Jako jedna z owych
Jako jedna z owych "dziewczynek, których nie odstraszył brak okrzesania bohaterów i brud ich świata", stwierdzam, że nie odstraszyła mnie również recenzja. Pozycję tę już przeczytałam i również byłam nią zachwycona.
Sama recenzja ładna i zgrabna, oddałaś trafnie moje własne wrażenia z tej lektury.
Natomiast... "Komuda nie oszczędza swoich bohaterów – zsyła na nich rozmaite tarapaty, wznieca bundy"... powiedz mi, moja droga, co to są "bundy"?
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
"Rozmarzasz się, gdy
"Rozmarzasz się, gdy pomyślisz o kapitanie pirackiego statku z cutlasem w zębach" - czy tylko ja mam skojarzenia? ;P
Literówkę poprawię, jak
Literówkę poprawię, jak wskrzeszę Internet... Dzięki, Lorcia :*
Fajerko, ja skojarzeń nie miałam i teraz padłam... xD Sformułowanie wzorowane na imć Komudzie... ^^'
--
bezczelna i ruda
Oooo, to widzę, że nie
Oooo, to widzę, że nie tylko ja miałam skojarzenie :P Nie chciałam wiochy robić i się przyznawać :P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna