Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Warim
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Gotuj z papieżem (Jakub Ćwiek)

Apetyczna mozaika

    Recenzując „Gotuj z papieżem” Jakuba Ćwieka, ciężko opędzić się od kulinarnych skojarzeń. Po części dlatego, że mam właśnie przed oczyma okładkę z wypisanym tytułem, po części także dlatego, że pierwsze, ponad stustronicowe opowiadanie z tego zbioru chciałoby się ocenić jak samodzielną książkę, przedstawiającą naprawdę… apetyczne wydarzenia. Postaram się jednak skupić na całości, nie mniej obfitującej w rozmaite smaczki.

    Opowiadania ze zbioru znacznie różnią się od siebie, zarówno tematycznie, jak i klimatycznie, ale można doszukać się wśród nich pewnych cech wspólnych – takich jak podkreślana często odpowiedzialność za własne czyny czy aluzje religijne, czasem budujące cały tekst, kiedy indziej będące jedynie mrugnięciem do czytelnika.

    Najmocniejszym punktem „Gotuj z papieżem” jest według mnie właśnie opowiadanie o tymże tytule. W podanej w lekki i dowcipny sposób treści Ćwiek przestrzega przed fanatyzmem religijnym, pokazuje mechanizmy manipulacji i smutną prawdę o tym, czym są dla ludzi świętości. Z powodu tego tekstu zbiór nie przypadnie do gustu osobom, które widząc imię Jana Pawła II w kontekście innym niż Santo subito, dostają drgawek, ale powinien zainteresować każdego myślącego czytelnika. Szkoda wręcz, że Ćwiek nie rozbudował swojego pomysłu do postaci powieści, opowiadanie ma niezwykły potencjał i chciałoby się je czytać dłużej. W „Gotuj z papieżem” zapoznajemy się z dwoma studentami, którzy wykorzystując swoje umiejętności i boom na papieskie gadżety, postanowili się dorobić, ale sytuacja nieco wymknęła się im spod kontroli. Przyjemnie chłonie się akademickie anegdotki, by za chwilę z napięciem śledzić rozwój wydarzeń, coraz bardziej zaskakujących i… na swój sposób strasznych. Bo choć wątpliwe, by równie groteskowa sytuacja mogła mieć miejsce naprawdę… to jego dobitne odzwierciedlenie rzeczywistości może przerazić.

    Kolejnym z tekstów w antologii jest „Pokój pełen cienia” – niezwykle smutna i poruszająca, choć piękna opowieść o spotkaniu dawnych wrogów: Kapitana Haka i Piotrusia Pana. W jakich okolicznościach nastąpiło, nie zdradzę, dodam jednak, że ten krótki tekst, za każdym razem, gdy do niego wracałam, zmuszał mnie do refleksji i sprawiał, że choć na kilka chwil przerywałam lekturę, wpatrując się w białą przestrzeń kartki.

    Również „pomieszczeniowy” tytuł nosi następne opowiadanie, czyli „Miejsce, które jest”, czyli tekst, który ukazał się już w „Nowej Fantastyce”. To nieco zbeletryzowana historia o Harrym Houdinim i cenie, jaką musiał zapłacić za swoje zdolności – muszę przyznać, że z ciekawą wizją wpływania na losy świata.

    „Związek idealny” to z kolei wizja naszej przyszłości, w której świat kręcić będzie się wokół Real Life Television, czyli wyższego poziomu reality show. Opowiadanie sprawia czytelnikowi świetną rozrywkę już na gruncie imion i nazwisk bohaterów, takich jak Theo Kowalsky, Scarlett Kwiatkowska czy Theresa Wójcik-McCole – akcja tekstu dzieje się w Polsce, która stała się świetnie prosperującym zapleczem Hollywood. Tekst ten w moich oczach zbliża się wydźwiękiem do tytułowego opowiadania zbioru – z jednej strony bawi, z drugiej – zostawia gorzką świadomość, że właśnie tak może się potoczyć nasza historia… pośrednio znów przez manipulację, choć tym razem nie masami, a jednostkami.

    W „Newegwasu’u” (co znaczy: Ubrany w skrzydła) zobaczymy kolejną odsłonę aniołów według Jakuba Ćwieka – tym razem jednak nie będą to znajomi Lokiego. Skrzydlaci trafili do Ameryki Północnej. Jeśli chcecie się przekonać, że indiańskie opowieści dadzą się płynnie połączyć z pierzastymi przedstawicielami religii chrześcijańskiej, to nie przeoczcie tego tekstu. A jeśli już go przeczytaliście w drugim tomie antologii „A.D.XIII”, nikomu nie zaszkodzi powtórka. Warto!

    „Dom na Wzgórzu” także gościł już w antologii, tym razem w „Epidemiach i zarazach”. Świat poznajemy tu z perspektywy Marka Domańskiego, który nagle dowiedział się, że został zarażony niebezpiecznym wirusem i musi jak najszybciej opuścić swoją rodzinę, by nie stanowić dla niej zagrożenia. Zostaje zamknięty w tytułowym Domu na Wzgórzu, wraz z ludźmi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Tylko dlaczego wszyscy stali się nagle nad wyraz religijni? Ćwiek pokaże, że nie musiało się to wiązać ze słynnym już „jak trwoga, to do Boga”…

    Publikowana dawniej w „Esensji” „Szarość” to krótkie opowiadanie o Miłości. I o Arlekinie, który tej Miłości poszukuje. Barwna postać, smutna w otaczającym ją, szarym świecie. I tekst dobrze oddający nastrój tejże. Przyjemna miniatura, choć niekoniecznie pozostawiająca czytelnika w radosnym nastroju.

    Kolejne z opowiadań, „Grzechu warte”, z całego zbioru zdecydowanie najmniej przypadło mi do gustu i było jedynym, do którego nie zechciałam wrócić. Raz, że kobieca dusza we mnie zbuntowała się przeciwko tak niefeministycznej wizji Raju, dwa, że po prostu tekst… nie spodobał mi się. Widzę, że jest napisany poprawnie, wyłapuję z niego aluzje i dowcipy… ale trafiają one obok mnie. Dziwnym byłoby jednak winić autora, kiedy jedynym, co potrafię zarzucić temu opowiadaniu, są moje subiektywne odczucia. Cóż, pozostaje mi odłożyć „Grzechu warte” na bok i cieszyć się pozostałymi dziewięcioma tekstami.

    Dla kontrastu, „Smutni” pretendują w moich oczach do tytułu jednego z najlepszych tekstów w zbiorze. To opowieść o dawnych hippisach, wbitych w białe kołnierzyki, nudnym życiu nowobogackich, dawnych marzeniach, wyrzutach sumienia i podróży w czasie. O dręczącej świadomości, że nie da się zmienić tego, co już się wydarzyło i o wstydzie, który nie da o sobie zapomnieć. A także o organizacji, która pozwala przyjrzeć się przeszłości z bliska. Jakub Ćwiek pokazuje w „Smutnych” intrygującą wizję niedalekiej przyszłości i interesujące portrety bohaterów, z których jeden zadaje sobie tak częste dla nas pytanie: „Co by było, gdyby…”

    Zbiór zamyka tekst „Album”, historia miłości, która już minęła. Niedoszły mąż w rocznicę śmierci swojej narzeczonej pogrąża się we wspomnieniach, a rodzice zmarłej dziewczyny wręczają mu album, który szykuje dla głównego bohatera pewną niespodziankę. Tekst pełen jest niedopowiedzeń, pozwalających z nadzieją patrzeć na to, co mogło się wydarzyć… I znów, jak w wypadku historii Haka i Piotrusia, ta zostawiała mnie pogrążoną w rozmyślaniach. Tym razem nie o każdemu znanych bohaterach bajki, a o zwykłych ludziach… którymi równie dobrze mogliby okazać się moi znajomi lub ja sama, z moim narzeczonym…

    Każdy z tekstów w „Gotuj z papieżem” opatrzone zostało wstępem lub posłowiem, tylko jedno z opowiadań nie otrzymało własnej dedykacji. Te przybliżają nam okoliczności powstania tekstów, a przez nie, pośrednio, także autora. Sprawia to, że książka, ze zbioru pozornie niepowiązanych ze sobą tekstów, staje się miejscami osobistym wyznaniem. Jednak nawet nie licząc wartości sentymentalnej, „Gotuj z papieżem” to zbiór trzymający wysoki poziom – zarówno gdy oceniać będziemy pojedyncze opowiadania, niezmiennie zaskakujące czytelnika pointami, jak i całokształt.

    Książka ukazała się nakładem Fabryki Słów, która – jak mogliśmy już przywyknąć – zadbała o staranne wydanie pozycji, ozdabiając ją okładką autorstwa Piotra Cieślińskiego, z której przychylnie zerka na nas nabite na widelec z papieskim symbolem oko, zwiastujące tę niecodzienną ucztę.


  
autor: Jakub Ćwiek
tytuł: Gotuj z papieżem
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 2009
grafika i projekt okładki: Piotr Cieśliński

Odpowiedzi

portret użytkownika Gotan

Chyba mnie przekonałaś do

Chyba mnie przekonałaś do przeczytania tego zbioru. Co prawda wątpię, aby z twrczości Cwieka coś bardziej przypadło mi do gustu, niż Kłamca, jednak źle to nie wygląda ;]

"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"

________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...

portret użytkownika Firewarrior

Oj, mam coraz większą

Oj, mam coraz większą ochotę na przeczytanie tej książki... :D Świetna, zachęcająca recenzja

portret użytkownika Lorelay

A ja tę książkę już

A ja tę książkę już czytałam i podzielam w prawie całej rozciągłości opinię autorki recenzji.
Chciałam dodać jeszcze, że bardzo przypadł mi do gustu pomysł wstępów, posłowi i dedykacji. Zbudowały one takie lekko melancholijne i sentymentalne wrażenie czegoś osobistego, wypływającego z wnętrza autora. To dobrze, kiedy pisarz, prócz oczywistego obowiązku zawodowego, ma jeszcze coś konkretnego do powiedzenia od siebie czytelnikom.

Co do samej recenzji mam jedną uwagę:

"A przeczytaliście go już w drugim tomie antologii „A.D.XIII”, nikomu nie zaszkodzi powtórka." A nie powinno być przypadkiem "A jeśli przeczytaliście już go..."?

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi