Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Warim
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Wodospad (Maciej Kuczyński)

Więcej niż Śródziemie

Czytelnicy fantastyki bardzo często zagłębiają się w innych światach, stykają się z kreacjami dziwnego, nadprzyrodzonego – chyba jak żadni inni czytelnicy są otwarci na inność. Nie zapominajmy jednak, że poza naszą rzeczywistością istnieją inne – pełne obcych wierzeń, krain, gdzie czas płynie inaczej, gdzie w odmienny sposób odbiera się świat. Rzadko wydostajemy się poza nasz krąg kulturowy głębiej, niż tylko sięgając po obce rekwizyty, a przecież właśnie tam tkwią niezliczone inspiracje, także dla pisarzy. Fantasta nie musi stwarzać własnego świata, jeśli zbada dogłębnie jeden z tych, którym na co dzień nie poświęcamy uwagi. W tę stronę poszedł Maciej Kuczyński , autor „Wodospadu”, książki wydanej nakładem Wydawnictwa SOL.

„Wodospad” skusił mnie obietnicą rzetelności – nie da się ukryć, że jej autor naprawdę zna się na rzeczy. Sądzę, że w tym wypadku najlepiej będzie zacytować informacje z książki, poprzedzające właściwy tekst powieści:
Fantastyczna fabuła powieści jest osnuta na osobistych doświadczeniach Autora. Wątki szamańskie opierają się także na relacjach antropologów, szczególnie Michaela Harnera, czerpanych z ich książek i artykułów, a także na osobistych kontaktach Autora z tym i innymi badaczami akademickimi.
W części opisującej szamańską podróż bohaterów w zaświaty, odtwarza transcendentalne krajobrazy i duchowe istoty, ich wygląd i zachowania, tak jak zostały przedstawione na obrazach peruwiańskiego szamana Pabla Amaringa i opisane przez niego i religioznawcę, Luisa Eduarda Lunę, w ich wspólnej książce pt. „Ayahuasca visions – the religious iconography of a peruvian shaman”.

Głównym bohaterem powieści jest Robert – umierający na raka mężczyzna, który postanawia przed śmiercią ostatni raz spojrzeć na swoją żonę. Niestety, Justyna przebywa właśnie w dżungli i z niewiadomej przyczyny postanowiła opóźnić swój powrót. Jest doktorem etnologii, spędza życie na badaniu kultur indiańskich. Mąż, nie chcąc martwić jej telefonicznie i nie mając już nic do stracenia, bukuje bilety na lot i wyrusza w podróż swojego życia.

W ten sposób biały człowiek styka się z kulturą tak obcą, że wydającą się pochodzić nie z tego świata. Niczym zagubione dziecko, po omacku błąka się wśród obcych symboli i ludzi, których nie rozumie. Jednocześnie trawi go choroba, przedstawiona w sposób niezwykle realistyczny. Mężczyzna opada z sił, coraz bardziej martwi się, że nie odnajdzie żony na czas.

Przede wszystkim jednak „Wodospad” pokazuje nam świat tajemniczy i egzotyczny, gdzieś na granicy rzeczywistości i narkotycznej wizji wywołanej naparem z liany ayahuasca. Na kolejnych stronach powieści coraz bardziej zagłębiamy się w tej dziwnej płaszczyźnie, w której wszystko jest obce i wymaga od uczestnika wydarzeń – ale też czytelnika – zrozumienia innego sposobu myślenia. Czas i odległość nie zmieniają się w sposób, do jakiego przywykliśmy, co innego jest podstawą działania. Nie wiemy, gdzie kończy się halucynacja, a zaczyna prawda… ale jednocześnie wszystko jest tak rzeczywiste, może nawet bardziej niż to, co znaliśmy do tej pory. Inne są także wartości – to, co jest szczęściem w naszej kulturze, nie musi być nim w narkotycznym świecie.

W tak niezwykłej scenerii Maciej Kuczyński zaprezentował nam kryminalną intrygę, splatającą się z wielu wątków, rozgrywających się po tej i po tamtej stronie. Trudno nie śledzić jej z zapartym tchem i emocjami tym większymi, im więcej skupienia wymaga od uczestników wydarzeń pokonywanie przeciwności.

Świat „Wodospadu” zachwyca. Flora i fauna, obyczaje Indian oraz białych mieszkańców ich okolic zostały oddane tak dokładnie, że wystarczy zamknąć oczy, by znaleźć się w dżungli, obok bezlitosnych komarów, splątanych lian i jadowitych węży. Poznajemy niebezpieczeństwa, które czyhają na przybysza w dzikiej okolicy oraz sposoby, jakimi pozwala ona przeżyć.

Wreszcie – stykamy się z całym światem duchowym Indian Ameryki Południowej. Duchy, w które wierzą, szamani i ich obrzędy rysują się przed nami z wielką siłą, jakby byli tuż obok… a z drugiej strony, jakby były elementem świata stworzonego na potrzeby powieści. To jednak nie Śródziemie. Te miejsca naprawdę istnieją – jeśli nie wierzymy w nie, to przynajmniej w świadomości mieszkańców tamtych okolic. Zetknięcie kultury europejskiej z szamańską kryje w sobie wiele smaczków, o których szczegółowo opowiada nam autor powieści. Wśród wartych zainteresowania z pewnością jest wątek o przedziwnym aniele stróżu…

Zalety „Wodospadu” nie kończą się jednak na dzikości przedstawionego w nim świata. Książka zawiera też inne walory – należy do nich funkcja autoteliczna. Powieść mówi o sobie samej – zawiera rozmyślania o słowach, o sile myśli, o literaturze i jej wartości. Wątki te pojawiają się niemal przez cały tekst, nie nachalnie, ale w ilości wystarczającej, by dostrzec je i zwrócić na nie uwagę. Mnie zainteresowały, nawet bardzo.

Na koniec – interesujące jest sam wątek małżeństwa Roberta i Justyny. Dwoje naukowców, z jednej strony poświęconych swoim karierom, z drugiej – bezgranicznie obie oddanych. Początek ich związku, który poznajemy we wspomnieniach mężczyzny, został opisany niezwykle interesująco. Same drobne rytuały małżonków, łączące w sobie drobne, romantyczne gesty z żargonem i zachowaniami świata nauki zasługują na uwagę.

Podsumowując – „Wodospad” Macieja Kuczyńskiego z pewnością wart jest zainteresowania. To nie tylko kawał świetnej literatury fantasy, ale też zetknięcie – z odmienną od naszej, ale przecież istniejącą – rzeczywistością. Dobra narracja, choć czasami prowadzona językiem wymagającym od czytelnika skupienia, zachęca do lektury. Także pod względem technicznym książka spełnia wymagania stawiane przez czytelnika – jest dobrze złożona i zredagowana. W oczy rzuciły mi się zaledwie dwie usterki w tekście, przecinek i literówka, co na ponad trzysta stron nie jest liczbą niedopuszczalną. Czcionka jest przyjemna dla oczu, pozwala na wygodne czytanie. Wizytówką „Wodospadu” jest okładka, na której znajdujemy krzykliwe barwy mieszające się z czernią – jak barwy dżungli spowite cieniem.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy Wydawnictwu SOL.

autor: Maciej Kuczyński
tytuł: Wodospad
wydawnictwo: Wydawnictwo SOL
oprawa: miękka
projekt okładki: Andrzej Brzezicki
format: 144x207
ISBN: 978-83-62405-00-8
data wydania: 22 kwietnia 2010
cena: 32,00 zł

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

W tym miesiącu chyba kupię

W tym miesiącu chyba kupię więcej książek, niż z moimi możliwościami czasowymi mam szansę przeczytać... "Wodospad" mieć muszę. Choćby po to, by sprawdzić, jakie jest właściwie znacznie słowa "fantastyka" w tym przypadku. Niezmiernie mnie to intryguje.

Uwagi techniczne:

1. "Czytelnicy fantastyki bardzo często zagłębiają się w innych światach, stykają się z kreacjami dziwnego, nadprzyrodzonego – chyba jak żadni inni czytelnicy są otwarci na inność. Nie zapominajmy jednak, że poza naszą rzeczywistością istnieją inne – pełne obcych wierzeń, krain, gdzie czas płynie inaczej, gdzie w odmienny sposób odbiera się świat."

O Bogowie! Więcej tych "innych inności" się nie dało? Może i celowe... ale jak dla mnie nie brzmi.

2. Nie na taką skalę, ale dalej też znowu zdarza się masa powtórzeń. I w celowość nie wszystkich jestem skłonna uwierzyć.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi