Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Warim
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Labirynty (Michał Cetnarowski)

00/00/

Droga przez labirynt

Kiedy chcę podsumować tę książkę jednym słowem – natychmiast przychodzi mi do głowy „klimat”. Wszystkie opowiadania ze zbioru „Labirynty” Michała Cetnarowskiego przesiąknięte są pełną niepokoju, tajemniczą atmosferą. Taką, jaką człowiek musi czuć, znajdując się w labiryncie i nie wiedząc, co czeka go za kolejnym załomem…

Antologia składa się z jedenastu tekstów o różnej tematyce, nie są one jednak pozbawione cech wspólnych. Fabuła nie jest podana jasno na tacy, akcja nie zmierza prosto z punktu A do punktu B – przerywają ją retrospekcje, przeskoki narracji. Pointa też rzadko bywa podana wprost – czytając, miałam wrażenie pewnego zawieszenia, chwilowego wstrzymania, z dziwnym przekonaniem, że odpowiedzi znajdę na następnej stronie – ale tam zaczynał się już nowy tekst. Pointy kryły się pomiędzy przemyśleniami, czasem maskowane przez motta… i pozostawiały ten nastrój, o którym pisałam na początku. Każde opowiadanie było kolejnym odcinkiem labiryntu – labiryntu, który pochłania coraz bardziej i spod którego wpływu nie można się już wyzwolić. Można iść tylko głębiej. W kolejne otwarte zakończenia.

Tematycznie zbiór jest bardzo różnorodny – akcja tekstów dzieje się w światach fantastycznych lub w naszym, realnym, mamy tu wspinaczkę pośród wiecznych śniegów, górskie, niezdobyte jaskinie czy lasy, w których ukrywają się partyzanci – wojenne motywy nawracają zresztą w kilku tekstach. Mimo to, opowiadania spaja wspólny element – Cetnarowski skupia się w nich na losach jednostki, przedstawia określony wątek, niemal nie ukazując tła. Najważniejsze są dla niego emocje bohaterów. Najbardziej uwypukla się to w „Idąc w cieniu wieży” – tu postaci nie otrzymują nawet imion, to Złodziej i Błazen, nosiciele określonych cech. Także ta epizodyczność fabuł przywodzi na myśl tytułowe labirynty – widzimy tylko niewielki urywek świata, od ściany do ściany, zamknięty w wąskim, słabo oświetlonym korytarzu.

Warsztatowo „Labirynty” spisują się dość dobrze – język Cetnarowskiego świetnie oddaje nastrój, jednak czasami jest zbyt trudny w odbiorze. Pierwsze opowiadanie zbioru – „Droga na zachód” – najpierw mnie zmęczyło, dopiero pod koniec zainteresowało. Później było już lepiej, jednak uważam, że takie otwarcie książki może zniechęcić część czytelników. Z uwag krytycznych – w opowiadaniu „Biel, tylko biel” drażniła mnie maniera powielania wielokropków. Uważam, że tam, gdzie kropek pojawiły się całe sznury, spokojnie wystarczyłyby trzy. Bo choć mogłam się domyślać, co kierowało autorem, to bynajmniej z tego powodu nie wczułam się w tekst bardziej.

Najbardziej w pamięć zapadły mi trzy spośród tekstów Cetnarowskiego. Pierwszym z nim są „Leśni chłopcy” – opowieść o mężczyźnie, którego wojna rozdzieliła z ukochaną – temat, wydawałoby się, oklepany, a jednak w tym wypadku przedstawiony interesująco, z ciekawie wkomponowanym elementem fantastycznym. Dodatkowo nastrój „Leśnych chłopców” budowały cytaty z piosenek żołnierskich, zwłaszcza z mojej ukochanej – „Białych róż”, co sprawiło, że tym bardziej stali się mi bliscy. Drugie z opowiadań, które przykuło moją uwagę, było wspomniane już „Idąc w cieniu wieży”. Wciągnęło mnie niesamowicie, zatapiając w onirycznym świecie. Ledwo nakreślone tło, ograniczające się niemal wyłącznie do wieży, oraz dwóch bohaterów – Błazen i Złodziej, mogłyby sprawiać wrażenie, iż to dopiero szkic, że autor dopisze jeszcze do tekstu właściwą treść… a pomimo tego właśnie w tym opowiadaniu czułam najżywsze emocje, drżałam, pełna lęku o losy bohaterów i kibicowałam im w duchu, mocno zaciskając kciuki. I wreszcie trzeci, wieńczący zbiór tekst „Rybak, perła i diabeł-krab”. Nie wiem, czy to dlatego, że byłam już pod silnym wrażeniem całego tomu, czy po prostu właśnie ten tekst miał w sobie „to coś” – najzwyczajniej w świecie poruszyła mnie ta historia. Wspominając „Labirynty”, nie umiałam nie wrócić do niego myślami.

Na koniec strona techniczna – ta jest niemal bez zarzutów. Opowiadań nie zdobią żadne grafiki – sądzę, że ilustracje popsułyby nastrój zbiorku. Oczy można cieszyć więc wyłącznie okładką – przedstawiającą właśnie labirynt, rozświetlony jedną lampą, pełen korytarzy tonących w ciemnościach. Choć jest to skojarzenie oczywiste, to jednak trudniej o trafniejsze zilustrowanie atmosfery tej książki. Ważne jest też to, iż pasuje ona do całej serii – na naszej półce może przybyć kolejna pozycja z czarnym grzbietem i biało-żółtym napisem. Konsekwencję tę uważam za wielką zaletę Powergraphu. Tekst w środku wydrukowany jest wygodną dla oka czcionką, wychwyciłam zaledwie parę literówek, nie mogę więc powiedzieć, by przeszkadzały mi one w czytaniu.

„Labirynty” Michała Cetnarowskiego są pozycją mocną, prowokującą czytelnika do przemyśleń. Z jednej strony interesującą, z drugiej jednak – trudną w odbiorze. Sądzę, że nie jest to zbiorek dla każdego, jednak czytelnik, który wytrwa i przeczyta całość, powinien być zadowolony. Choć trafiają się teksty słabsze („Droga na zachód”), to warto zmierzyć się z nimi, by później delektować się kolejnymi historiami i atmosferą całego zbioru.

Wydawnictwu Powergraph bardzo dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Tytuł: Labirynty
Autor: Michał Cetnarowski
Seria: Fantastyka z plusem
Wydawca: Powergraph
ISBN: 978-83-61187-13-4
Cena: 29 zł
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Objętość: 256 str.
Data wydania: 23 października 2009

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi