Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Warim
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 3 gości.

Strona główna

Warcraft: Ostatni Strażnik (Jeff Grubb)

Warcraft
„Ostatni Strażnik”, Jeff Grubb

„Oryginalna
opowieść o magii, wojnie i bohaterstwie oparta na bestsellerowej,
wielokrotnie nagradzanej grze komputerowej firmy Blizzard
Entertainment” Tak
brzmi tekst reklamowy zamieszczony na okładce. On to właśnie,
odstręczał mnie swoją treścią. Przyznam szczerze, że gdyby nie
namowy Illeadana (tutaj miejsce na ukłon w stronę wyżej
wymienionego) i jego zapewnienia, że pozycja rzeczywiście warta
jest uwagi, nie sięgnęłabym po tę książkę wcale. Nigdy nie
ciągnęło mnie w stronę pseudoliterackich wersji gier
komputerowych, bo właśnie za takie uznawałam do tej pory wszelkie
książki oparte na cyber łubudubu dla zabicia czasu. Zdecydowałam
się jednak ze względu na ufność w dobry gust nakłanijącego i
znajomość jego preferencji.

W
efekcie muszę przyznać uczciwie i bez zbędnego wazeliniarstwa, że
nie zawiodłam się. Moje sceptyczne podejście już po pierwszych
dwóch rozdziałach ustąpiło szczeremu zaciekawieniu. Po
przeczytaniu całości z pełną świadomością tego, że przeczę w
tym momencie własnym uprzedzeniom, przy których przez wiele
lat obstawałam twardo i uparcie niczym juczny muł, stwierdzam, iż
zostałam bardzo mile zaskoczona.

U
wstępu uzasadnienia mojej opinii muszę wrócić na moment do
rozpoczynającego ten wywód cytatu. Zaczyna sie on słowami
„oryginalna”. To rzeczywiście „Ostatniemu Strażnikowi”
trzeba przyznać. Co by o tej książce nie powiedzieć, to właśnie
słowo nasuwa mi się jako pierwsze z nią skojarzenie.

Cóż
więc jest w niej takiego oryginalnego? Na pierwszy rzut oka nic. Ot,
magia, wojna, mnogość popularnych ras, zakon magów, portale
między światami, heroiczne postawy bohaterów, opętanie,
szaleństwo i przyjaźń... czyli dokładnie to, co w szanującej się
pozycji z gatunku klasycznego fantasy znaleźć się powinno, a
zarazem trąci wtórnością i nie kojarzy się z niczym
wybitnie odkrywczym. A tu, moi drodzy... niespodzianka!

Już
sama magia charakteryzuje się ciekawą specyfiką a prezentowane
podejście do niej dziwi i fascynuje zarazem. Z jednej strony tak jak
w każdym innym świecie fantastycznym jest czymś nadprzyrodzonym,
niepojętym i trudnym do zdefiniowania, eteryczną mocą wymagającą
wyzwolenia. Druga strona medalu wygląda natomiast o wiele bardziej
interesująco. Magia jest tu mianowicie także czymś w rodzaju
nauki. „Cóż w tym nowego? - zapytacie – Wielu autorów
wcześniej pisało o Akademiach Magii i wieloletnich ćwiczeniach
umiejętności, księgach, zwojach etc.” Owszem, ale w większości
znanych mi światów jeśli istniała obok niej jakakolwiek
technologia, były one ewidentnymi przeciwieństwami, dwoma odległymi
biegunami, prędzej konkurującymi z sobą, niż współdziałającymi.
Tutaj jest inaczej. Zauważalne jest mieszanie tych dwóch
aspektów w jeden, porozumienie między nimi, co więcej, zdają
cię one zlewać ze sobą, w jednorodną całość.

Ciekawe są również relacje między bohaterami.
Przyjaźń, zaufanie i poświęcenie miesza się z niepokojem i
koniecznością dokonywania wyborów mniejszego zła. Znów
niby nic nowego, jednak w efekcie tworzą się stosunki trudne,
skomplikowane, ciężko definiowalne i miejscami zaskakujące.

Kiedy do tego samego worka wsadzi się także elementy
zaskoczenia, które trudno poddać tutaj w wątpliwość oraz
wartką, trzymającą w stałym napięciu akcję, już można
wyobrazić sobie książkę, po którą mimo wszystkich moich
wcześniejszych zachamowań sięgnąć warto.

Nie
to wszystko jest jednak najistotniejsze i najbardziej wpisujące się
w to proste słowo, od którego rozpoczęłam - „oryginalność”.
Tym, co zwraca na siebie największą uwagę czytelnika i najbardziej
fascynuje jest pojęcie czasu. Ono właśne stanowi tu kluczowe
znaczenie. Nijak nie przystaje ono do znanego nam i przez ogół
społeczeństwa akceptowanego cyklu „przeszłość- terażniejszość-
przyszłość”. Te trzy mieszają się tu ze sobą tak
niewiarygodnie, tak zastanawiająco i tak niewytłumaczalnie, że
czytelnik może stracic podczas lektury pewność, czy jego
dotychczasowa wiedza na ten temat aby napewno zgodna jest z prawdą.
Zachwianie ciągłości czasu jest swoistym motywem przewodnim, wobec
którego mi osobiście, ciężko było przejść obojętnie.
Najdziwniejszy jest jednak fakt, że wszystko to nie zaprzecza
cykliczności wydarzeń i nie wprowadza niestrawnego, dla
przeciętnego odbiorcy chaosu.

Aby nie było zbyt słodko (bo jeszcze kto gotów
poddać w wątpliwość, iż tekst rzeczywiście jest mojego
autorstwa) dopowiem kilka spostrzeżeń dotyczących czysto
literackich walorów tejże pozycji. Mimo, że zachowana
została ogólna poprawność językowa i sytlistyczna, jeden
wyjątkowo narzucający się detal w oczy kole. Są nim mianowicie
zdecydowanie zbyt liczne powtórzenia, popełniane głównie
w dłuższych opisach czynności wykonywanych przez postaci. Odnosi
się niemiłe wrażenie, że autor nie był w stanie wysilić się na
zastępowanie określeń bohaterów wyrazami bliskoznacznymi.
Przykładowo, kiedy przez pół strony, w co drugim zdaniu
podmiot oznaczany jest jako „intruz” (inne przykłady:
„zakapturzona postać”, „istota”), staje się to natrętne,
burzy dobre wrażenie i zwyczajnie srawia, że tekst ciężko się
czyta.

Tego rodzaju błędy jestem w stanie mimo wszystko panu
Grubbowi wybaczyć, ponieważ nie jest to aż tak natarczywe, by
zburzyć moje ogólne, bardzo pozytywne wrażenie. Tym samym z
czystym sumieniem mogę zachęcić wszystkich zainteresowanych, a
także, jak widać na moim przykładzie, tych zainteresowanych nie
specjalnie , do lektury. Jeśli ja jej nie pożałowałam, mogę
sądzić, że niewielu będzie rozczarowanych.

Odpowiedzi

portret użytkownika Puszek_SE

Warcraft "Ostatni Strażnik"

En Taro Adun!
Jeszcze nie czytałem tej książki, choć mam zamiar ten stan rzeczy zmienić. Co do błędów powtórzeń, to mogły one wyniknąć za sprawą tłumacza (o ile czytałaś polską wersję jezykową).

En Taro Adun!

portret użytkownika jarek

Ja powiem od siebie.

Ja powiem od siebie. Pierwszej części nie strawiłem, zbyt sztampowa jak dla mnie. Druga była jako całość dobra ze względu ukazania orków w innym świetle. Natomiast trzecia była taka sobie. Szczególnie niczym wielkim mi się w pamięć nie wbiła co już świadczy o jej wielkości. Rzeczy ciekawych i interesujących też za wiele nie było. Ogólnie według mnie dość słabe choć są gorsze rzeczy na rynku ale bynajmniej Jeff Grubb nie jest na liście autorów których chciałbym przeczytać po tej lekturze. O zapomniał bym dodać że w serię tej gry nigdy nie grałem :)

portret użytkownika Lorelay

Powziąłeś sobie za punkt

Powziąłeś sobie za punkt honoru posiadanie w każdej kwestii innego zdania niż ja? :P :D

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika jarek

Nie lubię się powtarzać

Nie lubię się powtarzać :) A tak na serio Wywiad z Wampirem lubię a to już coś :). Po prostu mamy trochę inną hierarchię wartości jeśli idzie o fantasy, ja lubię rzeczy które może nie zawsze zaskakują ale wnoszą sobą coś nowego co trzyma się kupy a "Ostatni Strażnik" mnie nie zauroczył.

portret użytkownika Lorelay

Akurat recenzję Wywiadu z

Akurat recenzję Wywiadu z Wampirem pisała Tesska :P Heh, to chyba nie kwestia hierarchii wartości, tylko po prostu subiektywnego gustu :P. Od pozytywnej oceny do zauroczenia też jeszcze trochę drogi jest :) A co do "wnoszenia czegoś nowego" zapraszam z kolei do mojego felietonu na temat wtórności :D Swoją drogą chętnie bym przeczytała kilka recenzji twojego autorstwa - zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Ciekawią mnie konkrety twoich kryteriów oceny :) Możesz to potraktować jako zachętę do napisania czegoś tutaj :P

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika jarek

"A co do "wnoszenia czegoś

"A co do "wnoszenia czegoś nowego" zapraszam z kolei do mojego felietonu na temat wtórności :D"
Konkretny tytuł bo znaleść nie mogę :/ jakoś ten tytuł tego musi być dobrze zamaskowany :/

portret użytkownika Lorelay

"Epidemia obciachu" brzmi

"Epidemia obciachu" brzmi tytuł :)

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi