Diabelskie maszyny: Mechaniczny anioł (Cassandra Clare) - recenzja

Cassandra Clare potrafi kreować ciekawe i niezwykłe uniwersa. Autorka bestselerowej serii Dary Anioła zjednała sobie sympatyków na całym świecie, zaś dzięki swojemu podejściu w nadawaniu postaciom indywidualnych cech, stała się jedną z najpoczytniejszych autorek ostatnich czasów. I pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od prostego fan fiction… Wystarczy z pasją wykonywać swoje hobby, by wiele osiągnąć. Bardzo dobrze widać to na przykładzie Cassandry Clare. Wprawdzie jej najbardziej rozpoznawalna seria Dary Anioła nie jest najlepszym cyklem, z jakim przyszło mi się zapoznać, ma wiele wad i czasami bywa za bardzo przesłodzona, ale dzięki kilku naprawdę interesującym postaciom i dobrze zarysowanym wątkom stała się rzecz niemożliwa, mianowicie polubiłam te książki, mimo że daleko im do mojego „ideału” powieści.

Dzięki ciepłu, jakie emanuje z tych pozycji, widać, że pisarka włożyła w nie całą swoją duszę, i dobrze się przy tym bawiła, tworząc świat Nocnych Łowców i Podziemnych. Zresztą tak bardzo polubiła przedstawicieli Nefilim, że stworzyła kolejny cykl, w którym bohaterami jest grupa anielskich wybrańców – a mowa o Diabelskich maszynach.

Londyn 1878 rok. Tessa przybywa do miasta mgły i deszczu, by zamieszkać ze swoim bratem, Natem. Zamiast niego w porcie czekają na dziewczynę dwie kobiety. Twierdzą, że przysłał je brat bohaterki. Tessa, nie myśląc długo, wsiada do powozu należącego do rzekomych wysłanniczek Nate’a i… zostaje przez nie porwana. Kobiety grożą, że zabiją jej brata, jeśli dziewczyna nie zacznie wykorzystywać swojego daru do spełniania ich żądań. Problem w tym, że protagonistka pierwszy raz słyszy o tym, że posiada jakieś nadnaturalne zdolności. Z niewoli ratuje ją Will, Nocny Łowca, który przez przypadek trafia na jej ślad. Czy bohaterka odnajdzie swojego zaginionego brata?

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, iż cykl Diabelskie maszyny należy czytać przed Darami Anioła. Wiele rzeczy, które pojawia się w tej drugiej serii posiada swoje wytłumaczenie w pierwszej. Choćby to, kim dla Magnusa jest Will. Dlatego, jeśli jeszcze nie zaczęliście swojej przygody z dziełami Cassandry Clare, najpierw spokojnie możecie sięgnąć po Mechanicznego anioła. Poza tym w tym cyklu o wiele miejsca poświęcono wytłumaczeniu pochodzenia Nocnych Łowców czy też związku parabatai, co stanowi istotny element obu serii.

Wrażenia po przeczytaniu? Mechaniczy anioł to dobra lektura, aczkolwiek muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś lepszego: większego rozmachu, bardziej wartkiej akcji i ciekawszych postaci. Pomysł okazał się dobry, jednak zestawiając pierwszą część Diabelskich maszyn z początkowym tomem Darów Anioła to ta druga seria wzbudziła we mnie znacznie szerszy wachlarz emocji. Więcej się działo, a tutaj wydarzenia za bardzo się przeciągają. Czasami mam wrażenie, że niektóre elementy zostały dodane do historii na siłę.

Postacie… tutaj pojawia się kolejny problem. Jedynym bohaterem wartym uwagi jest Will – nie dlatego, że posiada wredny charakterek i rzuca sarkazmem na prawo i lewo, tylko z powodu największej barwności. Bywa zły, smutny, wściekły… Cała gama uczuć emanuje z tej postaci, natomiast inni bohaterowie po prostu są. Owszem, czasami pokazują, że też mają uczucia, ale to wszystko okazuje się zbyt sztuczne. Większość postaci jest jak listek wysuszony na słońcu – wyblakła. Aczkolwiek wszelkie niezadowolenie zostaje mi zrekompensowane, kiedy pojawia się… No dobrze, nie będę Wam psuła zabawy. Powiem tylko, że jeden z moich ulubionych bohaterów z Darów Anioła zawita i do tej serii.

Nie będę wspominała o podobieństwach pomiędzy oboma cyklami, bo to mija się z celem. Za dużo miejsca by to zajęło i zbyt wiele spojlerów przewinęłoby się w tekście. Wystarczy, że wspomnę, iż takowe się pojawiają i jest ich trochę. Natomiast na pewno warto nadmienić o tym, że Mechaniczny anioł stanowi kompilację gatunków takich jak urban fantasy, paranormal romance, steampunku i powieści gotyckiej. Miks-masz, powiecie? Może, ale całkiem udany. Wszystko ma swoje miejsce, zostało dobrze wkomponowane w fabułę i w jakiś sposób wzbogaca dzieło.

Drodzy fani Cassandry Clare. Nic nie powinno Was powstrzymać przed sięgnięciem i po ten cykl. Wprawdzie w moim odczuciu jest gorszy niż wcześniejszy, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Grunt, że zapewnia godziwą rozrywkę, a w końcu po to tworzone są takie powieści. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał do czynienia z twórczością Clare, a chce się z nią zapoznać, jak już wspominałam wyżej, powinien zacząć właśnie od tej serii.

Monika "Katriona" Doerre
Korekta: Patrycja "Pattyczak" Wołyńczuk

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu MAG

Tytuł: Diabelskie maszyny. Mechaniczny anioł
Autor: Cassandra Clare
Tom serii: II
Tytuł oryginalny: The Infernal Devices Trilogy. The Clockwork Angel
Wydawca: MAG
Premiera: 20 listopada 2013
Wydanie:II
Gatunek: powieść
Oprawa: miękka
Liczba stron: 528
Wymiary: 135x205 mm
ISBN: 978-83-7480-403-5

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany