Medicus (2014) - recenzja


    Medicus to historia życia Roba Cole’a, który we wczesnym dzieciństwie stracił matkę (z powodu „choroby prawego boku”, czyli prawdopodobnie ataku wyrostka robaczkowego) i został odseparowany od młodszego rodzeństwa. Chłopak dzięki własnemu uporowi trafił pod opiekę wędrownego cyrulika, mającego znacznie więcej umiejętności mamienia prostych chłopów i wyciągania od nich ostatniego grosza niż talentu lekarskiego. Kiedy nadarza się okazja, młodzieniec samotnie wyrusza w drogę do dalekiego miasta Isfahanu, aby tam pobierać nauki u najsłynniejszego medyka IX wieku, Ibna Siny. Na drodze do spełniania marzeń stoi tylko jedna przeszkoda – na Bliskim Wschodzie żaden chrześcijanin nie ma prawa przebywać wśród pobożnych żydów i muzułman, a tym bardziej zdobywać medyczne wykształcenie.

    Główną siłą napędową filmu jest dobrze ukazana kreacja bohaterów. Tytułowa postać medicusa to angielski cyrulik, który pragnie zdobyć prawdziwe wykształcenie medyczne, aby pomagać potrzebującym ludziom. Rob jest na tyle zdeterminowany w osiągnięciu swego celu, że nie waha się przed wyruszeniem w ponad dwunastomiesięczną podróż na Bliski Wschód czy pozorną zmianą wiary okupioną bolesnym obrzezaniem. Nie sposób nie kibicować bohaterowi w dążeniach. Widz staje się cichym świadkiem jego wewnętrznych rozterek, wyrzeczeń i poświęceń, aby zdobyć upragniony zawód lekarza. Medicus to również dzieje przyjaźni wyznawców trzech różnych religii: chrześcijaństwa, judaizmu oraz islamu w ich pozytywnym aspekcie; nie ma czasu na kłótnie i bijatyki, ich miejsce zastąpiły kulturalna dyskusja i tolerancja, których często brakuje współczesnym społeczeństwom.

    Ekranizacja powieści Noaha Gordona to przede wszystkim opowieść o przezwyciężaniu własnego strachu i walki z przeszkodami, jakie los stawia przed bohaterem na drodze do spełnienia największych pragnień. Medicus został błędnie zaklasyfikowany jako dramat historyczny i zarazem film przygodowy: na próżno szukać tutaj szybkiej akcji i zaskakujących zwrotów sytuacyjnych, widz otrzymuje stonowaną opowieść o życiu na Bliskim Wschodzie: jego specyficznych, ludzkich nawykach, zachowaniach społecznych i codziennych problemach (świetnie przedstawione scena zarazy w Isfahanie). W przypadku tego pierwszego gatunku to obraz wymyka się wszelkim zasadom logiki. Jakim cudem nikt nie znał anatomii ciała, jeśli w Egipcie (nie takim odległym) posiadano wiedzę o budowie ludzkiego organizmu? Dlaczego Rebecca, hiszpańska żydówka, czytała baśnie po arabsku a nie po hebrajsku (lub w języku ladino)? W jaki sposób Rob tak długo udawał swoje żydostwo, skoro nie znał podstawowych obrzędów religijnych? Można mnożyć przykłady błędów logicznych, prawdopodobnie w książce zostało to znacznie lepiej wytłumaczone, niemniej w filmie aż roi się od tego typu uchybień. Tak naprawdę Medicus to baśń z delikatnie zarysowanym wątkiem fantastycznym (a mianowicie magicznymi umiejętnościami wyczuwania zbliżającego się zgonu pacjenta) i z takim nastawieniem powinno się iść na seans, zamiast liczyć na historycznie dopracowane elementy obyczajowości i kultury średniowiecznej.

    Obraz w reżyserii Philippa Stölzla wywołuje pozytywne wrażenie: producenci zrezygnowali ze sztucznie generowanych efektów komputerowych, a w ich miejsce zaserwowali autentyczne pustynne krajobrazy Maroka. Na uwagę zasługuje zwłaszcza niezwykle plastyczne ukazanie Persji: pełnej przepychu, kolorowych straganów i religijnej różnorodności. Nie bez powodu Medicusa promowano jako jedną z najdroższych produkcji europejskich od czasów Pachnidła: Historii mordercy; kostiumolodzy i scenografowie zadbali o każdy szczegół, od ubioru poprzez wystrój synagogi, meczetu oraz królewskiego pałacu, aż po przedstawienie angielskich kopalni węgla w IX wieku.

    Nie mały wkład w odbiór tytułu miały kreacje aktorskie – i tu pochwała należy się zwłaszcza Olivierowi Martinezowi jako władcy Shaha Ala ad-Daula i Stellanowi Skarsgårdowi jako balwierzowi. Tom Payne odgrywający Roba Cole’a wyszedł obronną ręką w swojej roli niepokornego i intrygującego młodzieńca, niemniej nie mogę stwierdzić, aby ta kreacja w jakiś sposób poruszyła moją wyobraźnię, podobnie jak Ben Kingsley jako Ibn Sina. Czy film dorównuje wielkim hollywoodzkim produkcjom? Tak, pod tym względem Europejczycy nie mają się czego wstydzić, ponieważ jest to sprawnie nakręcona historia skłaniająca do refleksji nad wpływem religii i nauki w życiu człowieka, która w Niemczech zdobyła większą popularność niż Hobbit. Pustkowie Smauga. Zresztą oba tytuły fabularnie są dość do siebie zbliżone: wspaniale wykreowane uniwersa służą za tło do ukazania wędrówki bohatera, od nieświadomości i niewinności aż po zdobycie cennej mądrości w rozróżnianiu dobra i zła okupionej wysoką ofiarą.

    Medicus to sprawnie nakręcona historia o sztuce lekarskiej, zderzeniu różnych kultur, moralności ludzkiej oraz religijnym fanatyzmie, a wszystko to z dodatkiem bliskowschodniego romansu, który swoją delikatnością i powściągliwością nie razi widza. Piękna filmowa baśń i szczerze ją polecam.

    Patrycja "Pattyczak” Wołyńczuk
    Korekta: Monika "Katriona" Doerre

    Za bilet na seans dziękujemy
    sieci Cinema City



    Tytuł: Medicus
    Tytuł oryginału: The Physician
    Gatunek: przygodowy, dramat historyczny
    Czas trwania: 2 godz. 30 min.
    Kraj produkcji: Niemcy
    Premiera polska: 25 kwiecień 2014
    Reżyseria: Philipp Stölzl
    Scenariusz: Jan Berger
    Na podstawie powieści: Noah Gordon

    Obsada:
    Rob Cole: Tom Payne
    Balwierz: Stellan Skarsgård
    Ibn Sina: Ben Kingsley
    Rebecca: Emma Rigby
    Shah Ala ad-Daula: Olivier Martinez
    Karim:Elyas M’Barek
    Davout Hossein:Fahri Ögün Yardim

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus