Strona główna

Muzyka inspirowana fantastyką cz. I ogólna

Jak wiadomo, fantastyka nie jest
jedynie nurtem w prozie. Ludzka wyobraźnia nie może przecież
ograniczać się do słowa pisanego, toteż znajduje swe
odzwierciedlenie w praktycznie każdej formie sztuki. Z zasobów
własnej fantazji, a także istniejących już dzieł, korzystają
filmowcy, malarze, rzeźbiarze, poeci, a także muzycy. To właśnie
o nich będzie mowa tym razem.

Najczęstsze wykorzystanie motywów
fantastycznych zdarza się wewnątrz szeroko pojętego gatunku muzyki
rockowej i metalowej. W tych nurtach pojawiły się one już w latach
70 – tych ubiegłego stulecia. Prekursorami byli najprawdopodobniej
grupa Deep Purple z utworem „Fireball” czy też Manowar, którego
znaczna część twórczości przepełniona jest fantastyką.
Prawdziwy rozkwit tego typu twórczości, głównie
inspirującej się konkretnymi dziełami autorów obecnie
uważanych za pionierów literatury fantastycznej, nastąpił w
latach 80-tych. Muzycy grający ciężkie brzmienia masowo zaczęli w
swoich tekstach poruszać tematykę fantastyczną. Fakt ten nie
powinien nikogo dziwić, gdyż zarówno literatura gatunku
cieszyła się w tamtym okresie ogromną popularnością, zyskiwały
ją także gry RPG ( Role Playing Games). Pojawiały się coraz
częściej utwory znajdujące źródło inspiracji w powszechną
w owych latach science fiction, przykładowo GammaRay czy Nocturnus. Prym wiodła
mimo wszystko heroic (epic) fantasy.

Na motywach tej ostatniej powstał
swoisty nurt, zwyczajowo funkcjonujący pod nazwami fantasy metal czy
epic metal. Wymieniać można długo, a i tak zapewne, nie byłabym w
stanie ująć tu wszystkich wykonawców. Prawdopodobnie
najczęściej kojarzonym przez dzisiejszych fantastów (bez
względu na ich upodobania muzyczne) jest Blind Guardian, wspomina
się też dość często Rhapsody, Halloween (łączący inspiracje
heroic fantasy i tematyką z pogranicza horroru), czy HammerFall.
Pozwolę sobie jednak przypomnieć też o innych twórcach:
Saxon, Running Wild, Kamelot, Deamons & Wizzards, Luca Turilli,
Fairyland, Iced Earth, Dream Theater, Once and Future King,
Dragonhammer, Dragon Force, Avantasia, Dragon Guardian, Wizard.

Do „fantastycznych metalowców”
w latach 90-tych i obecnym dziesięcioleciu dołączyło grono
reprezentantów nie tylko jak u poprzedników power
metalu i hard rocka, ale także black, death czy trash metalu:
Tiamat, Therion, Bathory, Forgotten Tales, Sonata Arctica, The Storytellerm,
Avathar, Amon Amarth, Elvenking, Valar, Bal- Sagot (główna
inspiracja – twórczość R.E. Howarda), Varathron, Godsmack,
Heresiarh, Chimaira, Trivium, Derdian czy nasz polski Vader.

Sporo elementów fantastyki
znajdziemy także w tzw. gothic metalu i rocku gotyckim. Gothmetalowe
inspiracje fantatyką to głównie Nightwish, Within
Temptation, Tristania, Sirenia, Epica, Xandria, After Forever, Vision
of Atlantis, Magica, Battlelore, Imperia, Narsillion, Draconian,
Lorien (hiszpański), Galadriel, Krypteria, Mandragora Scream. Warto
tu wymienić kilka naszych rodzimych zespołów takich jak
Closterkeller, Moonlight, Artrosis, Dragoria, Via Mistica czy
Kuriozum.

Ze strony, nazwijmy to, „bardziej
rockowej niż metalowej” pojawić się powinna Lacrimosa, Lacuna
Coil, Tape of Negative, Fields of Nephilim, Inkubus Succubus,
Theatres des Vampires, XII Stoleti, 69 Eyes.

Ciekawe połączenie wpływów
przedchrześcijańskiej historii ludów europejskich i
fantastyki prezentuje w swoich tekstach spora część wykonawców
należących do szeroko pojętego nurtu folk metalu ( w tym viking
metalu), choćby Fintroll, Tyr, Elexorien, Enwyllion, Baranduin,
Olhrimnir, Equilibrium, Otyg, Svartsot, kivimetsan Druidi, Radigost,
Rivendell czy brazylijski Tuatha de Danann i Lothloryen.

W tym samym kierunku poszło również
wielu wykonawców folkowych preferujących dźwięki lżejsze.
Między nimi znajdzie się Corvus Corax, The Hobbit Shire, Faun,
Leprechaun, Triskillian, The Moon and The Nighspirit, Loreeny
McKennit czy Clannad.

Inspiracje z fantastyki często czerpią
także wykonawcy nie związani z wyżej wymienionymi nurtami. Słychać
to u chóru męskiego Gregorian, głównie preferującego
lekką popowo-rockową stylistykę, Pendragon grający progresywnego
rocka, a nawet Jacek Kaczmarski. Do tworzenia pod wpływem fascynacji
fantastyką ( w tym science fiction) przyznaje się też Bookovsky,
jeden z najpopularniejszych polskich twórców muzyki
elektronicznej. Pozwolę sobie wymienić tu też naszego własnego, unikatowego Djibrila (posłuchaj na efantastyka.pl), pierwszego znanego mi muzyka, który tworzy rap i hip-hop o treściach w znacznej mierze związanych z fantastyką.

Odpowiedzi

portret użytkownika tess

Ciekawy...

Ciekawy tekst, zwłaszcza dla maniaczki, która bez muzyki nie życzy sobie żyć (i pisać...).
Od siebie dodam, że znałam już wcześniej rapera podejmującego anielską tematykę - Ippona (debiutancka płyta "Anioł. Legendy część pierwsza"). Wspomnę o klasyce gatunku w Polsce - Kaliber 44 na płycie "Księga Tajemnicza. Prolog", może nie jest to stricte fantasy, ale silne inspiracje mistyczno-magiczne, oparte głównie na "Dziadach" Mickiewicza (tak, to stąd 44); czy też w późniejszych pojedynczych utworach, takich jak "Garbaty anioł". Ale faktycznie, nasz Djibril jest chyba pierwszym raperem, u którego inspiracje fantasy są tak silne, obok Ippona zafascynowanego aniołami i demonami.Nie powiem, chętnie usłyszałabym ich w jakiejś wspólnej produkcji :>

portret użytkownika paTherion

Godne przeczytania

Godne przeczytania :)

Mógłbym polemizować jednak z umieszczeniem w tym zestawieniu Dream Theater.

Za to numer wymieniony w drugim poście i nazwany "Garbatym Aniołem" to utwór pt "Konfrontacje" - często mylone :)

portret użytkownika tess

Rzeczywiście, wpadka. No

Rzeczywiście, wpadka. No ale sądzę, że godzina pisania komentarza wyjaśni ten błąd ;p Komentarz pisałam w środku nocy, tuż po obudzeniu, i dzisiaj nawet nie pamiętałam, czy to napisałam, czy mi się śniło ;p

portret użytkownika Lorelay

Cieszę się, że artykuł

Cieszę się, że artykuł spotkał się z zainteresowaniem :) Co do Dream Theater przesłucham raz jeszcze dyskografię i na świeżo sprawdzę, czy rzeczywiście nie przeinterpretowałam.
Mogę wam powiedzieć jeszcze tylko tyle, że prawdopodobnie dzisiaj pojawią się pozostałe dwie części (jak zauważyliście pewnie, jest to wstęp do serii artykułów - w liczbie trzech :P). Tym razem poświęcę szczegółową uwagę dwóm pisarzom, którzy najczęściej służą za inspirację muzykom - J.R.R. Tolkienowi (ta część jest już niemal gotowa, czeka tylko na kosmetykę) i H.P. Lovecraftowi.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi