Recenzja "Snuff" ("Niuch") Terry'ego Pratchetta
O tym, że czasem nawet najlepsi zawodzą i że niekiedy radosne oczekiwanie przeradza się w dramatyczne rozczarowanie przekonała się Agata "PaniPonura" Staszewska, która dla Was zrecenzowała Snuff Terry'ego Pratchetta (W polskim tłumaczeniu książka nosi tytuł "Niuch").
Bardzo rzadko czekam na jakąś książkę z wypiekami na twarzy. Nie podchodzę do literatury „na chłodno”. Wręcz przeciwnie. Jednak niemal wszyscy autorzy, których czytuję albo dawno już spoczywają w grobie (jak Tolkien czy Eddings), albo napisali tyle, że i tak pewnie nie uwinę się, zanim skończą. Tak właśnie jest z „Kołem Czasu” Jordana, który co prawda opuścił już ten najpiękniejszy ze światów, ale wrobił w dokończenie serii innego pisarza. Zresztą i tak, halo, jestem dopiero na czwartym tomie. A poza tym zawsze znajdzie się tyyyyyyyyyle książek, że naprawdę będzie co czytać, zanim ukaże się to, na co akurat czekam. Pratchett stanowi jednak wyjątek. W zasadzie na Pratchett’cie nigdy się nie zawiodłam. Oh, oczywiście nie wszystkie jego powieści wzbudziły mój zachwyt. Nigdy jakoś nie przekonałam się do „Piramid”, „Ruchomych obrazków” czy „Ciekawych czasów”, a ze dwie czy trzy inne pozycje przeczytałam raz i już do nich nie wróciłam. Jednak stanowczo mogę powiedzieć, że do tej pory nie było takiej książki Pratchetta, która by mi się nie spodobała. No właśnie. Do tej pory. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj TUTAJ.

















































