Kinowe uniwersum DC przestaje istnieć?

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że na polu walki toczonej pomiędzy wytwórnią Marvel, a DC, ta pierwsza lepiej radzi sobie w kategorii produkcji filmowych o superbohaterach. Powstające od 2008 roku widowiska zdążyły wypracować całkiem zgrane i konkretne uniwersum, które z każdym rokiem powiększa się o nowych bohaterów. DC chciało szybko nadgonić konkurencję, jednak "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" pokazał, że nie tędy droga wiedzie. Czy nowa formuła poradzi sobie lepiej?

    Mniej zależności, więcej swobody. Tak można w skrócie określić wizję świata powstającego w ramach superbohaterskiego kina DC, a którą oficjalnie potwierdzili przedstawiciele DC Entertainment. Oznacza to, że niedawne plotki faktycznie okazały się prawdą. Nowe widowiska mają być niezależne od siebie, dzięki czemu twórcy nie będą uwiązani do jednej, głównej historii, która rozgrywa się gdzieś w tle.

    Taki obrót spraw sprawi, że poszczególne filmy będą mogły skupić się w większym stopniu na danym bohaterze i nie ograniczą go do roli elementu w większej całości. W większości przypadków to dalej ma być ten sam świat, jednak wydarzenia rozgrywające się w nim nie będą na siebie wpływały. Pojawią się także produkcje zupełnie niezależne, o których już od jakiegoś czasu się mówiło.

    Jednym z czynników wpływających na taki obrót spraw były recenzje, które pojawiły się zarówno po premierze "Batman v Superman", jak i "Wonder Woman", która w o wiele mniejszym stopniu wiązała się z innymi produkcjami, a odniosła prawdziwy sukces.

    Nowa polityka może odbić się nie tylko na filmach, ale i serialach. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że do tej pory Warner Bros. trzymało pieczę nad postaciami, które wchodziły w skład filmowego uniwersum DC, przez co nie mogliśmy liczyć na występy ich w telewizji. Wszystko musiało być spójne i tylko nieliczne wyjątki wchodziły w grę. Twórcy starali się jak tylko mogli, aby choć w drobnym stopniu nawiązywać w serialach do najpopularniejszych bohaterów. Tym oto sposobem Green Arrow przejął niektóre z cech Bruce'a Wayne'a, a występujący przeciwnicy nawiązywali do swoich bardziej znanych odpowiedników (Trickster w wykonaniu Marka Hamilla). Nowe podejście może sprawić, że postaci zaczną się bardziej przeplatać, co byłoby dla serialowego uniwersum zastrzykiem nowych, ciekawych możliwości.

    Czy Waszym zdaniem takie podejście ma szansę na sukces?

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus