Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona

    Niedawno na HBO Max (w Polsce HBO Go) zadebiutowała „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera”. Była to okazja do zapoznania się z oryginalną wizją artystyczną reżysera i przy okazji próba wymazania złych wspomnień po obrazie, jaki zaserwował nam Joss Whedon. Jak się jednak okazuje, ten drugi także ma w zanadrzu swoją wersję reżyserską i ma zamiar podzielić się nią z widzami!

    Mająca swoją premierę w 2017 roku „Liga Sprawiedliwości” okazała się prawdziwą porażką. Film był kiepsko zmontowany, zawierał masę niepasujących do siebie ujęć, a historia wydawała się niekompletna. W dodatku antagonista w żadnym stopniu nie mógł się równać z przeciwnikami do jakich przywykliśmy choćby przy oglądaniu filmów Marvela. Nic zatem dziwnego, że o filmie chciałoby się jak najszybciej zapomnieć. Przy okazji premiery nowej wersji dziennikarze postanowili zapytać Jossa Whedona o to, co sądzi o dziele Zacka Snydera i dlaczego jego wersja aż tak bardzo się różniła.

    To trudne pytania, na które są proste odpowiedzi. Otóż to nie do końca tak, że w kinie mieliśmy okazję ujrzeć obraz zgodny z moją wizją. Mniej więcej miesiąc przed premierą „Ligi Sprawiedliwości” odbył się testowy pokaz, po którym zapadła decyzja ze strony Warner Bros. o tym, że pewne sceny trzeba usunąć. Widowisko należało skrócić, gdyż obawiano się, że za długi seans zniechęci widzów. Niestety jedne cięcia wymusiły inne i tym oto sposobem ogromna ilość materiału, która mocno rozszerzała film, wylądowała w koszu.

    Zachęceni dziennikarze zaczęli wypytywać o szczegóły usuniętych scen, a także ich znaczenie dla widowiska. Reżyser początkowo niechętnie dzielił się informacjami, jednak po paru kolejnych pytaniach postanowił co nieco zdradzić.

    Początkowo starałem się być wierny temu, co w swoim projekcie szykował Zack Snyder, jednak szybko zdałem sobie sprawę z faktu, że zdradzanie wszystkiego od razu jest błędem. Szykowałem się na realizację kilku filmów i dlatego w pierwszym nie poruszyłem choćby kwestii Darkseida. Nie oznacza to jednak, że w moim uniwersum nie było dla niego miejsca. Wręcz przeciwnie. Myślę, że spostrzegawczy widzowie dostrzegli kilka odniesień do tego antagonisty.

    W dalszej części rozmowy Whedon porusza kwestię problemów, jakie pojawiały się na planie, a także odnosi się do zarzutów, jakie także pod jego adresem kierował Ray Fisher. Przypomnijmy, że gwiazdor oskarżył reżysera o stosowanie agresji na planie, a także wycięcie wielu ważnych scen z jego udziałem, co z resztą udowodniła ostatnio wersja Snydera.

    To nie do końca prawda, chociaż przyznaję, że czasami nerwy mi puszczały. Miałem bowiem nóż na gardle w kwestii czasu, a jednocześnie ograniczał mnie już istniejący materiał. Nie mogłem wszystkiego zrobić od nowa, przynajmniej kilka fragmentów kluczowych dla wydarzeń musiałem zachować w oryginalnym stanie. Sceny z udziałem Cyborga zostały wycięte tylko po to, aby na ich bazie stworzyć krótkometrażówkę wprowadzającą do właściwego filmu. Nie dano mi tyle czasu by mógł wszystko opowiedzieć na swój sposób. W dodatku nawet po tych cięciach studio zmuszało mnie do kolejnych. Wszystkie nagrane materiał jednak cały czas posiadam i bardzo chętnie pokażę światu jak widziałbym ten film, gdybym także nie musiał się ograniczać. Byłoby zdecydowanie więcej Cyborga - ponad godzina nigdy nie opublikowanego materiału! Pojawiliby się także i inni członkowie Ligi, których musiałem niestety wyciąć, a także spin-off w formie sitcomu poświęcony pewnej rosyjskiej rodzinie.

    Reżyser nie chciał jednak zdradzić kogo ma na myśli, ani też ile faktycznie dodatkowego materiału posiada. Zasugerował jedynie, że jego wersja mogłaby być jeszcze dłuższa od tej, którą uraczył nas ostatnio Zack Snyder. Whedon na koniec dodał, że prędzej czy później film w pełnym wydaniu pojawi się w sieci. Ma już wstępną decyzję ze strony Warner Bros., ale z premierą musi poczekać. Jego produkcja także pojawi się w dwóch wariantach kolorystycznych. Jedna zachowa standardową paletę barw, druga natomiast będzie w pełni przepuszczona przez filtr graficzny, jaki mieliśmy okazję ujrzeć w finałowej sekwencji starcia z parademonami Steppenwolfa. 

    Dodatkowo dowiedzieliśmy się jeszcze, że David Ayer, który odpowiadał za pierwszą odsłonę "Legionu Samobójców", także szykuje swoją wersję "Ligi Sprawiedliwości". Reżyser uznał, że jest to szybsza droga do ukazania jego autorskiej wizji dramatu wojennego, jakim miało być pierwotnie "Suicide Squad".

    Postanowiłem zmienić tytuł, dograć kilka scen i zmontować nowy film. "Liga Sprawiedliwości. Legion samobójców: edycja Jared Leto" będzie zawierała jeszcze więcej scen z Jokerem i z pewnością będzie dzięki temu bliższa oryginalnej wizji Zacka Snydera.

    Podobno chęć stworzenia własnej wersji reżyserskiej wyrazili także bracia Russo.