W rolę Ciri wcieli się Japonka?! A może jednak Polka?

    Sophie Holland odpowiedzialna za casting do serialu Netfliksa "The Witcher" opublikowała na Twitterze wpis o treści "Czuję się kochana przez nowego członka (nową członkinię) rodziny #TheWitcher", a w hashtagu dodała, że to ekscytujące czasy. Oznaczyła też swoją asystentkę Faye Timby.

    Na zdjęciu znajduje się kartka (pocztówka?) wypełniona kaligraficznym pismem z pozdrowieniami. Na kartce widzimy zachodzące nad wodą słońce oraz misterny model łódki. W momencie, kiedy wszyscy czekają na informacje castingowe z "Wiedźmina", Sophie wyraźnie podgrzewa atmosferę, ale co możemy wyczytać z jej tweeta?


    Chyba każdy, kto śledzi tematykę serialu, za który odpowiada Netflix, wie, że miało wyciec ogłoszenie castingowe do roli Ciri. Wynikało z niego, że aktorką ma być nastolatka BAME (Black, Asian or Minority Etnic), co oznacza przynależność do mniejszości etnicznej - ale niezwykle szeroko pojętą. Dotyczy ona nie tylko osób o ciemnej skórze czy pochodzenia azjatyckiego, ale chociażby Latynosów czy... Polaków. Tak czy inaczej, choć nikt z ekipy nie potwierdził, czy to naprawdę wyciek (pierwotnie podważany był ze względu na podanie adresu z domeny gmail.com, ale okazało się, że to prawdziwy mail Sophie Holland publikowany na oficjalnej stronie... co jednak nie oznacza, że nie była to po prostu dobra fałszywka), wiadomość zaowocowała prawdopodobnie największą burzą wokół castingów w historii sieci.

    Zestawienie tych dwóch informacji mogłoby oznaczać, że rola Ciri jest już obsadzona (przesłuchania miały potrwać do końca sierpnia) i trafiła do aktorki japońskiego pochodzenia. Co za tym przemawia? Czerwone zachodzące Słońce - Japonia wszak zwana jest Krajem Zachodzącego Słońca oraz misternie wykonana łódeczka to pierwsze poszlaki. Kolejną są kształtne, wręcz kaligraficzne litery. Osoba posługująca się na co dzień kanji i kaną miałaby bez wątpienia bardziej wyrobiony charakter pisma niż przeciętny Europejczyk czy Amerykanin. Kolejną wskazówką jest znak pomiędzy słowami "adventure" i "Geralt". Czy jest to "of", czy "&", czy może "y" (czyli hiszpańskie "oraz")? Zniekształcenie litery lub użycie słowa z innego języka mogłyby sugerować, że osoba pisząca liścik nie jest rodzimym użytkownikiem języka angielskiego.

    A co z samą treścią kartki? Na pewno widzimy na niej "Nie mogę się doczekać (...) przygody oraz (?) Geralta". Widać też fragment, który może oznaczać "tysiące uścisków" lub "tysiące myśli". Jest wreszcie cytat, który pada w "Gwincie", kiedy karta Sabriny Glesvissig wchodzi na stół, czyli "Wojny wygrywają lub przegrywają generałowie, a nie czarodziejki". To także cytat, który mówi czarodziejka w grze "Wiedźmin 2. Zabójcy Królów" w czasie pierwszego pojawienia się Drauga.


    Cytat z Sabriny mógłby wskazywać oczywiście, że to właśnie rola czarodziejki została obsadzona, ale ta pojawia się dopiero w "Czasie pogardy". Może więc pełni on rolę cytatu motywacyjnego? Tak czy inaczej - najwyraźniej jakaś rola została obsadzona. Pytanie, kiedy dowiemy się, o jaką postać i jakiego aktora bądź aktorkę chodzi.

    Wbrew pozorom jest bardzo istotny argument, dlaczego twórcy mogą poszukiwać niebiałej aktorki do roli Ciri. To przecież główna postać sagi o wiedźminie, ważniejsza nawet od Geralta (a wcześniej też ważna bohaterka części opowiadań). Łatwo się domyślić, że "The Witcher" nie uniknie porównań z innym popularnym serialem fantasy, czyli "Grą o tron" produkcji HBO. I choć w "Grze o tron" głównych bohaterów jest kilku, bez wątpienia wyróżnia się Daenerys Targaryen, w którą wciela się Emilia Clarke. A jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu są... białe włosy.

    Ciri z kolei ma nietypowe - popielate - włosy na początku serii, by później wcześnie osiwieć. Białowłosy jest też jej wizerunek w grze "Wiedźmin 3. Dziki Gon". Owszem, bohaterki znacznie się od siebie różnią, ale dla laika, który spojrzy tylko na plakat i zobaczy białowłosą dziewczynę o kaukaskich rysach może być to jasna kalka. Nic więc łatwiejszego dla odróżnienia się niż zatrudnienie aktorki o wyglądzie skrajnie różniącym się od Emilii.

    No i pamiętajmy, że wciąż nie wiemy, kto wcieli się w rolę Yennefer. To bohaterka o bladej cerze i burzy ciemnych włosów, a więc aktorka o azjatyckim pochodzeniu mogłaby śmiało wcielić się w tę rolę. Owszem, potrzebowałaby fioletowych soczewek... jak w zasadzie każda inna.

    Jednocześnie pojawiła się inna ciekawa informacja związana z rolą Ciri. Otóż na Reddicie (wątek został już usunięty) ktoś napisał, że jej przyjaciółka z Polski dostała zaproszenie na casting do roli Ciri. Jest biała, ma 17 lat i silny polski akcent, kiedy mówi po angielsku. Zaprezentowany został też fragment skryptu do przesłuchań, które miałyby odbyć się w Polsce.

    Co ciekawe, choć informacja ta nie jest - podobnie jak samo ogłoszenie castingowe - w żaden sposób potwierdzona, to wiele osób przytacza ją jako argument, że casting na aktorkę BAME był fałszywką albo że Netflix ugiął się pod krytycznymi głosami. Tymczasem tak naprawdę potwierdzałaby ona wiadomość o castingu na aktorkę BAME, bo jak wyjaśnialiśmy na początku newsa - Polka dla amerykańskiej obsady jest przedstawicielką mniejszości.

    Jednocześnie na Twitterze ucichła sama Lauren S. Hissrich. Uzasadnia to koniecznością skupienia się na pracy, ale bardzo możliwe, że po prostu próbuje odciąć się od zalewu hejtu po tym, jak odmówiła komentarza w sprawie castingów na Ciri.

    Poniżej z kolei możecie zapoznać się ze wspomnianym rzekomym skryptem z przesłuchania Polki.