Zakończenie filmu "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" miało wyglądać inaczej? Aktor komentuje!

    Zeszłoroczna odsłona "Gwiezdnych wojen" nie wszystkim przypadła do gustu. Jak się okazuje, widowisko miało mieć zupełnie inne zakończenie, które zostało zmienione na tydzień przed premierą!

    Nowa trylogia bardzo podzieliła społeczność fanów Gwiezdnych wojen. Niektórym spodobała wizja zaprezentowana przez twórców, inni natomiast mieli pretensje o kierunek, w jakim podążyły te produkcje. Jednym z podstawowych zarzutów, który pojawił się przy okazji premiery "Skywalker. Odrodzenie" były z całą pewnością nieścisłości nie tylko odnoszące się do poprzednich produkcji, ale także te, które pojawiały się w obrębie samego filmu. Widzowie zwrócili szczególnie uwagę na zakończenie, które momentami wyglądało tak, jakby wprowadzano do niego na ostatnią chwilę jakieś poprawki. Okazuje się, że tak faktycznie było, a szczegóły przybliżył nam Juan Bautista, który gościł w programie internetowym "Popcorn Talk".

    Uwaga! Poniżej znajdują się informacje zdradzające finał filmu "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie".

    Wcielający się w jednego z rycerzy Ren Bautista stwierdził, że film, który ujrzeliśmy w kinie różnił się od tego, który miał okazję zobaczyć na tydzień przed premierą. Znane nam zakończenie, w którym Rey udaje się na Tatooine nie miało miejsca, a przynajmniej nie w takiej formie. Bohaterka poniosła śmieć, a osobą, która zabrała miecze na planetę przodków był Kylo Ren. Bohater miał ujrzeć duchy Luke'a i Lei i stwierdzić, że nazywa się Ben Skywalker.

    Opcja taka pojawiała się już w kilku teoriach fanowskich, a teraz najwyraźniej znalazła potwierdzenie w słowach członka obsady. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że wersja ta tłumaczyłaby nie tylko tytuł produkcji (w końcu Kylo jest synem Lei i płynie w nim krew Skywalkerów), ale także nieco rozjaśnia sytuację dziwnego montażu sceny jego śmierci. Widzowie dostrzegli bowiem, że najprawdopodobniej została ona puszczona od tyłu, a to z kolei oznacza, że pierwotnie miała ukazywać nie śmierć, a powrót do życia.

    Jak sądzicie, taki obrót spraw sprawiłby, że widowisko zostałoby lepiej odebrane? Dajcie nam znać w komentarzach.