Recenzja: Ergo proxy
Dzisiaj na Efantastyce coś specjalnego dla fanów anime. Ergo proxy, serię telewizyjną w reżyserii Shukou Murase, recenzuje Piotr "Proteus" Ciepły.

Ogromne wieżowce, sieć wygodnych i równych dróg. Samochody kierowane przez roboty, które są zarazem służącymi i towarzyszami życia obywatela. W takim oto mieście-utopii rozpoczyna się akcja Ergo Proxy. Główna bohaterka, Re-I Mayar, jest śledczym wydziału bezpieczeństwa miasta, odpowiednika służb specjalnych policji. Prowadzi dochodzenie w sprawie infekcji robotów wirusem Cogito, który sprawia, że zaczynają one samodzielnie myśleć, czuć, czy też przestają słuchać swoich właścicieli. Prowadząc śledztwo w dolnych częściach miasta, bohaterka poznaje imigranta z Mosque, Vincenta, pracującego w służbie porządkowej. Jego zadanie polega na usuwaniu zainfekowanych wirusem jednostek-robotów, zwanych dalej AutoReiv. Re-I, przeprowadzając śledztwo, napotyka na tajemniczą istotę o aparycji potwora, która fizycznie odbiega od wszystkiego, co agentka dotychczas widziała. Przypadkowo usłyszane hasło Proxy ma być kluczem do odpowiedzi na pytanie, czym była postać, jednak nikt nie chce wyjawić informacji na temat stworzenia ani tajemniczego słowa. Re-I wyrusza w podróż za Vincentem – człowiekiem, który zdaje się mieć coś wspólnego z tą tajemnicą – by poznać prawdę, tak skutecznie zatajaną przez władze miasta.
Jeżeli chcesz przekonać się czy Ergo proxy to anime warte obejrzenia, zajrzyj TUTAJ.

















































