Opowiadania i Poezja

Harry Potter i wężouste fantazje - Rozdział II: Eskorta [+18]

Rozdział II:
Eskorta

    Harry’emu nie zostawiono jednak zbyt wiele czasu na rozmyślania – od zadumy nad życiem seksualnym Hedwigi oderwał go głośny huk. Myśl o tym, że Dursley’owie zapomnieli zamknąć drzwi, zakwitła w jego umyśle błyskawicznie, ale pomysłu na to, kto mógł otworzyć je z taką siłą, że wyrwał je z zawiasów i rzucił na podłogę, w pierwszej chwili nie miał. Otępienie, wywołane mieszkaniem przy Privet Drive 4, spowodowało, że z początku powiedział sobie jedynie: „Człowiek nie dałby rady…”, dopiero później Harry stwierdził, że może i człowiek by nie dał, ale przecież on znał nie tylko ludzi. I faktycznie, już po chwili dobiegł go okrzyk:

    - Cholibka, ależ te mugolskie sprzęty się psują…

Harry Potter i wężouste fantazje - Rozdział I: Dziwactwa Dursley'ów [+18]

Rozdział I:
Dziwactwa Dursley’ów

Fantasy (Anna Tess Gołębiowska)

Fantasy

    Ewa nie lubiła fantasy. Kochała pisać, niemal każdy wieczór spędzała z ulubionym piórem w dłoni i pokrywała równymi literami kolejne karty. Czasami jej pismo stawało się nerwowe, poplątane – wtedy, gdy jeden pomysł gonił drugi, idea zalewała oczy. Takie chwile trwały krótko, niemniej spełniała się w nich. Zapisane zeszyty odkładała na półkę, nie mógł ich czytać nikt poza jej mężem. Tylko jemu pokazywała wiersze delikatne jak nitki pajęczyny i powieści słodkie jak konfitury jej babci. Natan był pierwszą osobą, która zobaczyła jej teksty, i miał być ostatnią. Nie raz namawiał ją na wydanie czegoś drukiem, ale twardo odmawiała.

Dożywocie

Z dedykacją dla Lorelay ^^

Dożywocie

O tym, jak ludzi przyzwoitych zżarła Ciekawość - olbrzymka - miniatura

Chodźcie, opowiem wam historię. Opowiem wam o Ciekawości olbrzymce i o moim domu, którego już nie ma, o siostrze i braciach, ojcu i matce, o sąsiadach i wszystkich, których pożarła.
Żyliśmy sobie spokojnie w naszej ojczyźnie Obojętności. Byliśmy przyzwoitym, prostym ludem. Nikt nikomu nie wadził i nie przeszkadzał. Nikt nie wtykał nosa w nie swoje sprawy. Plotkarstwo karane było wysoką grzywną, a naruszanie cudzej prywatności dybami od wschodu do zachodu. Zawsze w naszej małej społeczności panowała zgoda. Do czasu.

Psychoterapeuta dla Śmierci

Dobro i zło czyli Świat barw - proza poetycka

W moim świecie nie ma czerni ani bieli. Jest z to mnóstwo barw,
nieskończona paleta mistrza malarza. Najszerszą gamę przedstawiają
szarości. Szarość, szara szarość, szarość wpadająca w biel i szarość
wpadająca w czerń, z czego dwa ostatnie rzadko używane, jest ich
jeszcze więcej. Nie znam nawet nazw niektórych odcieni. Zresztą, nie są
ważne miana, ważny jest obraz. Na nim nie ma nic jednoznacznego, nie ma
dwóch jednakowych kolorów. Nie ma... Nie ma skrajności. Nie ma! Zamiast
nich istnieje kontrast, większy lub mniejszy. Czasem rzuca się w oczy,
czasem jest niezauważalny. Ale on jest...
Kocham, jak ja kocham barwy, kolory. Mój piękny, tęczowy świat, pełen

Chwilo trwaj! - miniatura

Radosne, piękne chwile są tak ulotne... Trzeba je zapamiętać, a potem
odejść póki jeszcze trwają, by zaklęte w sen, wiecznie trwały pod
opuszczonymi powiekami.
Czyż nie to miał na myśli Faust, mówiąc "chwilo trwaj!"? Czyż można
inaczej uczynić wiecznym moment idealnego szczęścia, który może się
nigdy już nie powtórzyć?
Zawsze marzyłam by zamknąć oczy w objęciach radości i szczęścia. Tak
bardzo boję się odchodzić opuszczona i zapomniana, nieszczęśliwa i
żałosna jak porzucony, bury kundel.
Nasi bliscy odchodzą, prędzej czy później, jeden po drugim. Nie ma więc
powodu, by trzymać się życia tak kurczowo, jak niektórzy zapewne by
chcieli. Cóż będzie warte życie w samotności? Wieczność zatem, nie ma

List do mamy

Kochana Mamusiu!

Jak umierają bogowie... (miniatura)

- Pokonałem cię. Nikt żywy już cię nie czci. Wszyscy twoi wyznawcy leżą
pod gruzami twojej pięknej świątyni. I co teraz powiesz? Czy dobro
zawsze zwycięża? W twojej sytuacji to raczej wątpliwe. - na jego
ohydnej twarzy wykwitł szyderczy uśmiech.
Nic mu nie odrzekł, jego piękne oblicze rozjaśnił tylko łagodny, błogi uśmiech. Bogowie umierają przecież z godnością. Zawsze.

***

Orgazm Ukrzyżowanego (miniatura)

Nagi i bezbronny, zanurzony w tobie, jak w źródle bez dna, stoję z rozpostartymi ramionami oczy wznosząc ku niebu. To mój ostatni sen.
Ostatni sen na jawie... A ty jesteś jawą w śnie moim.
Stoję rozpięty niczym na niewidzialnym krzyżu, na granicy rzeczywistości i fikcji. Spoglądam w niebo, które otwiera się przede mną jakby w oczekiwaniu, a jednocześnie zamyka z trzaskiem wrota dla takich jak ja. Woda przepływa między moimi nogami, unosi rozognione genitalia. Biegnę z jej wartkim prądem, opasany ciepłem i wilgocią.

Ostatnia Wieczerza (miniatura)

Sen młodej Indianki (miniatura)

Wyśniłam Cię, Łowco... Pod zamkniętymi powiekami widziałam Twój obraz.
Odziany w biel, z łukiem i kołczanem pełnym strzał na plecach.
Kroczyłeś dumnie, sprężystym krokiem, poprzez wodę, Jasny Łowco.
Oblicze Twoje promieniowało odwagą lwa i męstwem jelenia, mądrością
sowy i pięknem słowika. Nazwałam Cię jednak w marzeniach Łabędziem, mój
Jasny Łowco, gdyż byłeś biały i piękny i czysty. Śniłam o Tobie co noc,
Łabędziu, lecz nie śmiałam pragnąć niczego ponad sny. Gdybyś przyszedł
do mnie na jawie, gdybyś nagle wyłonił się z rzeki otaczającej kręgiem
moją osadę, nie uwierzyłabym w Twoje istnienie. Uciekłabym, spłoszona
niczym łania. Nie śmiałabym dotknąć Cię, a nawet na Ciebie patrzeć. Nie

Oko Bogów (miniatura)

Wtem niebo otworzyło się nad zapomnianą wyspą. Rozwarło się puste Oko
Bogów. Wchłonęło wszystko. Budowle dawno opuszczonych miast wessała
jego siła przyciągania, powaliła wichrem szczyty wzgórz i wierzchołki
potężnych drzew. Zamek monarchy, który dawno temu umarł bezpotomnie, a
pewniej jeszcze został zamordowany, zachwiał się w posadach i runął, a
potem zniknął z powierzchni ziemi. Oko Bogów nie zważa na ludzkie
monarchie ni bogactwa. Wzniosły się wzburzone fale otaczającego wyspę
ze wszech stron oceanu. Targane wichrem mknęły, aż do nieba, gdzie
wśród szumu i wizgu gniewnego powietrza i one ginęły we Oka. Żywioł
pochłonął żywioł.
- I tak oto oczyściliśmy ziemię z tego, co dawno zostało zapomniane

Niech ktoś poruszy czas! (miniatura)

Zatrzymaliśmy czas. Uśpiliśmy Strażniczkę, a wtedy stanęły wszystkie
zegary i czas przestał płynąć. Zawsze chcieliśmy to zrobić, zobaczyć
jak to jest być ponad upływem dni, nocy, lat i wieków. A potem... Potem
chcieliśmy go cofać i przestawiać do przodu. Najpierw na mniejszych
zegarach, odpowiedzialnych za godziny,dni, potem na tych większych -
symbolach lat, aż wreszcie przesuwać się o całe wieki, w przód i w tył.
Tak bardzo pragnęliśmy zostać pierwszymi podróżnikami w czasie, oglądać
świat na przestrzeni stuleci, poznać wszystkie epoki. Chcieliśmy
zasmakować przeszłości i zobaczyć przyszłość. Sami moglibyśmy
decydować, w jakich czasach chcemy pozostać. A może nie zatrzymalibyśmy

Meaweteacha sefer II - Padół Łez, Epizod II "Bez przeszłości, bez przyszłości"

Szpiczastoucha - Rozdział II: Łzy Monique i Lynna

Rozdział II

"Łzy Monique i Lynna"

Płaszcz nieboszczyka - W samo południe śmierć przychodzi najchętniej

Z serii "Płaszcz nieboszczyka" część I

Londyn po północy

Londyn. Miasto wielu możliwości. Raj dla przemysłowców, ludzi nauki, marzących o przełomowych wynalazkach, starej arystokracji, którą nadal – pomimo kilku głośnych skandali ostatnimi czasy – nadal popierała królowa. Miasto robotników, produkujących automobile, szarlatanów, lekarzy z dyplomami kupionymi od handlarzy ze wschodu, dżentelmenów – bankrutów i dziwek. Zresztą... może zwłaszcza tych ostatnich. Ktoś kiedyś obliczył, że człowiek, który chciałby odwiedzić każdy burdel w mieście, poczynając od tych najtańszych, kończąc na ekskluzywnych, do których wpuszczają tylko przedstawicieli arystokracji i lóż masońskich, musiałby posiadać połowę majątku królowej Wiktorii, a i tak wystarczyłoby to na najtańsze z dostępnych cór Koryntu.

Opis: Vortex Infration

Nazwa:

Tuż przed Wielkim Przesileniem, smoki te zwykło się nazywać – z racji technicznych ciągotek – Erentherami (Zbieraczami) lub częściej Korenthami (Maszynistami), choć w obrębie smoczych szczepów istniało także trzecie określenie – Zrentheran (Złomiarze, Śmieciarze). Po Wielkim Przesileniu zaprzestano używania dawnych nazw, nadając im miano Rewrentham (Konstruktorzy) i Senrereth (Syntetyci). W chwili obecnej – po wstąpieniu na służbę cesarzy z rodu Kato i Drugim Przesileniu – jedyną obowiązującą nazwą, jest stworzona przez same smoki Vortex Infration, co w wolnym tłumaczeniu na ichni dialekt, oznacza „Doskonałość ciała i metalu”.

Pochodzenie:

Opis: Platbochny

Nazwa

Opis: nalewka fantasy

Nazwa

Boskiej Interwencji Mentalny Burzyciel Elementarnej Równowagi (aka Nalewka Starego Dziadka Oza) v. 1.0, 1.5 i 2.0

Składniki:

- woda zebrana ze źródełka podczas pełni księżyca (nie polecam kałuży – trudno pozbyć się tego dziwnego kolorku)
- soczyste, czarne winogrona z południowych zboczy góry Błogosławionego Platboofa (i tylko takie – niech was bogowie bronią brać te importowane ze wschodu!)
- Drożdże McPetersona (fakt że krasnoludzkie, ale cóż... )
- Cukier, dużo cukru, bardzo dużo cukru...
- 100 l. Baniak/ beczka/ kadź/ żołądek Platofentusa
- Rurki
- Cierpliwość

SKŁADNIKI DLA WERSJI:

*** (tkwił w wieży)

***
 
tkwił w wieży
samotnie
włosy zbyt krótkie
by warkocz
dosięgnął ziemi
 
zastanawiał się
nad ironią losu
dlaczego on
przecież miał siostrę
ona mogłaby tam
tkwić
 
a księżniczek
nikt nie uczył
jeździć konno
żadna nie dotarłaby
do stóp wieży
 
i nie było warkocza
by wspiąć się
na jej szczyt
 
nie mylcie kołysek
księżniczkę
ktoś uratuje
a jego czeka 
dożywocie

determinacja

"determinacja"

czy gdybyś wiedział
że umrzesz
nie zawahałbyś się

spróbować mych ust malinowych
dotyku zimnych dłoni
tych kilku chwil
skradzionych
wśród szarej pościeli

czy gdybyś wiedział
że umrzesz
nie zawahałbyś się

oddać mi serca
z którego wysączyłam
całą krew
jak każda wampirzyca
i oddałam
bezużyteczne

czy gdybyś wiedział
że umrzesz
nie zawahałbyś się

a może jednak
oparłbyś się urokowi wiedźmy
i teraz w twoich krokach
czaiłoby się życie
a tak - tylko trup
poruszany jak marionetka
z tęsknoty zbyt słaby by umrzeć

teogonia

"teogonia"

wiecie
jak rodzą się bogowie?
to wy ich tworzycie
zimną zawiścią
dziką niechęcią
nie mającą żadnej przyczyny
no może poza zazdrością

jak rodzą się bogowie?
zawsze jest ktoś
kto dostrzeże wasze
emocje i wasz jad
uzna że nie mogą
być bezpodstawne
że taką siłę
dają tylko byty niezwykłe

bogowie rodzą się
z waszej zawiści
każdy kto ją dostrzeże
będzie wiedział
że wywołać ją mógł
jedynie ktoś
niezwykły

to wasza nienawiść
buduje trony

tak rodzą się bogowie

Kraina pod powiekami

"Kraina pod powiekami"

Wiesz, jak bardzo
ciążą powieki,
gdy się ucieka
od snów?

Każdego wieczora
zdają się być z żelaza,
z granitu...
Dwie lite skały
przyklejone do oczu
gęstą smołą,
tak czarną, jak moje
myśli.

Wiesz, jak bardzo
chciałam uciec
od snu,
na próżno, znów
na próżno?!

Zostałam sama
w zimnej krainie, w której
nie znałam drogi ucieczki.
Widziałam dziewczynkę
w komunijnej sukience,
ktoś poderżnął jej gardło,
a kobieta krzyczała, chcąc
zatrzymać własne
wypływające jelita,
uwolnione nożem.

głosy

"głosy"

zastanawiam się czasem
czy naprawdę
warto

słyszę o swoim geniuszu
talencie
podobno jestem boska
a dalej nie wiem
czy tak jest

słyszę o swej podłości
że jestem wredna
bezczelna
a dalej nie wiem
czy tak jest

słyszę że jestem
poetką

słyszę że umiem
pisać

schizofrenicy słyszą często głosy
a poezja jest chorobą psychiczną

może jednak
coś w tym jest?

Księżniczka (Anna Tess Gołębiowska) [+18]

"księżniczka"

.princess.

Mała dziewczynka nie chciała być księżniczką. Jednak stała się nią. Król wcisnął jej na głowę srebrny diadem. Diadem cisnął, a suknie z tafty były ciężkie. Ale z czasem Księżniczce spodobało się nowe życie. Były przecież tak inne od tego, które znała. Król powtarzał jej, że żyje w jego śnie. Księżniczka stała się panią snów starego Króla. Król uwielbiał ją, ale wiedział, że idylla nie będzie trwała wiecznie. Każdy sen niesie za sobą przebudzenie. Król uniósł Księżniczkę, schwycił ją silnymi ramionami. Przeniósł ją przez próg i usadził na łoży z kolumienkami w okrągłej komnacie. Po czym wyszedł, wyrzuciwszy klucz.

księżniczki

"księżniczki"

księżniczki są słabe
nie uniosą krat
w oknach zimnych wież
o kręconych schodkach

księżniczki są smutne
znają dotyk szorstkich
smoczych łusek
lecz nie poznały pocałunków

księżniczki są samotne
smoki nie mówią
a książęta wymarli
razem z bajkami

Księżniczka

"Księżniczka"

w zgniecionej sukni
zalśnił księżyc
wiatr zagrał cicho
pośród kamiennych murów
zimno nocy
więzienia zamku
który miał wybawić

ciche wspomnienie
słów Księcia
który miał być
już na zawsze
bolesne w swej banalności
zwyczajnego kłamstwa

ciasny diadem
i zgnieciona suknia
i chłodny mur

z gwiazdami na czarnym niebie
Księżniczka bawi się
w wyobraźni
ciałem i duszą
przykuta do miejsca
gdzie Książę
zamurował jej serce
swoim szeptem

*** (są dni)

***

są dni
gdy opuszczam
kajdany własnego ciała
opuszczam ten świat
ten czas

wtedy
staję przy Twoim boku
trwamy razem
kradnąc tych kilka chwil
czasoprzestrzeni

uśmiecham się
patrząc w Twoje oczy
słuchając słów
chcę czuć Twój dotyk
wyciągam dłoń

moje palce
przechodzą przez Twą skórę
zapomniałam
w tym świecie
jestem tylko duchem...

czasami

"czasami"

czasami
chcę ocknąć się
w ciele małej dziewczynki
pomarzyć
o różowej sukience
i złotej koronie
śnić że jestem księżniczką
w pałacu z rosy i światła

czasami
chcę tak po prostu
uwolnić się
ze świata nakazów
zapomnieć
że trzeba się zachowywać
być jak dziecko
swobodna i beztroska

czasami
chcę wyzwolić swe myśli
pozwolić im
na swobodną włóczęgę
beztroskę

czasami
opuszczam ten świat
staję się małą księżniczką

Księżyc

"Księżyc"

blask Księżyca
spłynął na mnie
tak nagle
z początku
aż oślepił
swą jasnością
ale potem
delikatnym blaskiem
pokazał drogę
przez ciemności
w których błądziłam

swym światłem
dał mi siłę
i uśmiech
choć odległy
to jednak
tak bardzo bliski
byliśmy razem
każdą chwilę pełni
pierwszy raz
mam na kogo czekać
gdy nadchodzi nów

*** (Twoje imię zostało napisane)

***

Twe imię zostało napisane
sześcioma literami
wprost na mojej duszy
odczytałam jego przesłanie
nim poznałam Ciebie

Twoje słowa wyryłeś
dotykając klawiszy
w mym sercu i na mej skórze
tak dokładnie wpasowały się
w ślady na duszy

Ty zamieszkałeś we mnie
choć znałam Cię tylko z wypisywanych słów
czułam Twoją duszę obok swojej
a przecież nie wiem do dziś

czy byłeś naprawdę

złudzenie

"złudzenie"

dlaczego nie tkwię w więzieniu
przecież w Twoich ramionach
byłam nekrofilem
to jest karalne
więc pewnie niedługo
smutni panowie staną w moich drzwiach

gdy mijamy się dzisiaj
myślę już tylko o tym
że w Twoich ramionach
byłam nekrofilem
kochałam Twoje martwe ciało
myśląc że kocham się z Tobą

uwierzyłam że byłeś żywym
człowiekiem z krwi kości i ducha
udawałeś że oddychasz
dlatego w Twoich ramionach
byłam nekrofilem
choć nieświadomie

a Ty trwałeś martwy
bez cienia szeptu czy westchnienia
z zamkniętymi oczyma bladą skórą
więc nigdy już nie zapomnę
że w Twoich ramionach
byłam nekrofilem

Ariadna

"Ariadna"

mądra Ariadna
nie przerywałaby haftu
z powodu jakiegoś tam herosa

nie obchodziłby jej labirynt
potwór i krwawy haracz

to są męskie sprawy

mądra Ariadna
haftowałaby suknię pogrzebową
dla narwanego herosa

byłaby cicha i zdolna
elegancja ozdoba wojowników

jak przystało kobiecie

mądra Ariadna
wiedziała jak ocalić życie
uwielbianego herosa

zaślepiona zawierzyła
więc została porzucona

kobieta nie może być mądrzejsza

pieśń

"pieśń"

nie rozbudzajcie ukochanej
póki nie zechce sama
spłonąć w chciwych ramionach
od żaru pocałunków

niech śni
i myśli
że to wszystko
jest poza nią

ogłuszający zapach
i urywany oddech
i szept przy uchu
i dotyk spragnionych warg

po co ma wiedzieć
że otworzy oczy
otoczona ramieniem
silnym i pragnącym

nie zna jeszcze
nagiego ciała
dzikich myśli
zmrużonych oczu

kiedyś i dla niej
przyjdzie czas
chciwych ramion
żaru pocałunków

nie rozbudzajcie ukochanej
póki nie zechce sama

na samospalenie
musi przyjść czas
inaczej zostawi blizny

kochankowie

"kochankowie"

byli kochankami idealnymi
istnieli jeszcze przed Stworzeniem
Chaosem i Wielkim Wybuchem
byli przed wszystkim i byli wszystkim
kontrastem

walczyli

Eros pokochał Mors
a ona chciała go zabić
w grze zimnej namiętności

opalony nieokiełznany z błyskiem w oku
i blada o mętnym spojrzeniu zetlałej sukni
delikatna jak cień

obejmował ją chcąc rozpalić
w tańcu szalonej namiętności
dotykał jej ciała wdzierał się w nie
jęcząc z rozkoszy
a ona obejmowała go wąskimi palcami
dusząc pochłaniając

byli kochankami idealnymi
złączeni wiecznym tangiem
niepokonani
Eros nie rozpalił śmierci
Mors nie zabiła miłości

Wrzosowisko

"Wrzosowisko"

pośród Wrzosowisk
zasiałeś
swoje kroki
każda bruzda ziemi
napełniła się
Twoim oddechem
wspomnienia
cichutko wykiełkowały
zakwitły ciepłym szeptem
i spojrzeniem w oczy
powietrze pachnie
Twoim zapachem

wojownik

"wojownik"

jesteś wojownikiem
o mięśniach z marmuru
i lśniących oczach
jesteś wojownikiem
gdy palcami niedbale przeczesujesz włosy
spalasz swą namiętnością
oczekującą Kleopatrę
silnym ramieniem otaczasz
jej drobną postać
jesteś wojownikiem
potrzebującym uwielbienia i oddania
łukiem wygiętego ciała
jesteś wojownikiem
a Twój głos porywa tłumy
tylko nie każdy dosłyszy
gdy mrukniesz pod nosem
vedi vici reliqui

jak nie pisać o Tobie?

"jak nie pisać o Tobie?"

i jak tu o Tobie nie pisać?
kiedy tak wdzięcznie splatają się słowa
bo właśnie taki jesteś
nieidealny w perfekcyjności
posplatanych cech charakteru
i kilkudniowego zarostu

miałam wiele okazji
a jednak nie pisałam o Tobie
bo szkoda było mi czasu na słowa
a potem zbyt bardzo bolały

a teraz wspomnienia zapieczętowane
w aktach z przedawnieniami
więc po co pisać jak nie ma o czym
jak nie ma?

jest

bo Ty wciąż jesteś nieidealnym w perfekcyjności
nie księciem z bajki i szlachetnym rycerzem
nie aniołem o spalonych skrzydłach
nie antycznym herosem
tylko żywym człowiekiem
do oplecenia słowami

malarzu

"malarzu"

Wrzosowisko III

"Wrzosowisko III"

powiem Ci
gdzie mnie zabierz
i czym mnie karm
na wrzosowisko

otul płatkami
i swoim zapachem
a ja rozkwitnę w Tobie
na różowo

zaprzyjaźnijmy się z wrzosami
palcami splecionymi
w mocny warkocz
poromansujmy z wiatrem

przyklęknij nad wrzosem
ucałuj delikatnie różowo
szepnij kwiatowo
ja będę wiatrem

Kim jestem dla Ciebie?

"Kim jestem dla Ciebie?"

nie kim tylko gdzie
spójrz
jesteś wszędzie
tu tu tu i tu
i jeszcze tam
jesteś

to Ty jesteś nim
i tym i kolejnym
jesteś złym i dobrym
martwym i żywym
księciem aniołem wojownikiem
człowiekiem

jesteś wszędzie
tu i tak i jeszcze gdzie indziej

jesteś tu i tam
choć sam byś się nie rozpoznał
ale to ten sam Ty
choć nie Ty
o gęstych blond włosach
w których zatapiam palce
ale w innej rzeczywistości
i jakby nie ten sam
bo czasem wrzucony w wydarzenia
nierealne
dziejące się wewnątrz mnie

portret

"portret"

nie malowałam od lat
dłonie odwykły od precyzji
już nawet czarne litery tracą kształt

wyciągam zakurzone farby
i potargane pędzle
i ostatnie płótno wsunięte dotąd za szafę

zamykam oczy

rozlewam farby i zatapiam się w nich
bo dłonie odwykły od precyzji
malować mogę tylko sobą
każdym zmysłem i włóknem nerwowym

smak jest czerwony
zapach pomarańczowy węch niebieski
tęsknota jest żółta miłość zielona
a myśli czarne z odcieniem fioletu

maluję Twój portret siłą mojego umysłu
bo inaczej już nie umiem
a serce artystki nie chce patrzeć
na nieporadne linie zamiast Twej twarzy

zamykam oczy

miłość

"miłość"

umrzeć z miłości
to takie dostojne
o zmarłej będą szeptać na salonach
a na grobie złożą
białe lub czerwone róże
(zależnie od stopnia skonsumowania miłości)

obok grobu zostawią puste miejsce
na ławeczkę by mógł odwiedzać
a potem umrzeć i zakwitnąć
marmurowym nagrobkiem

poeci ogłoszą żałobę
po nowej eterycznej Julii
która kochała tak
że oddała się ostatniej pieszczocie tęsknoty

śmierć z miłości
nie bywa nieidealna
jest zawsze piękniejsza niż życie
bo spełniona i czuła
bez zdrad i awantur
o nieistotne drobiazgi

ale miłość ma to do siebie
że nie zabija
bo musiałaby popełnić samobójstwo

Wrzosowisko IV

"Wrzosowisko IV"

płatkami wrzosów
zasłoń me oczy
spragnione i stęsknione

fioletowym wieńcem
uwieńcz skroń

poprowadź mnie bosą
i niewidzącą
przez dziką naturę

pośród wrzosowisk
ze mną bądź

Ars moriendi

"Ars moriendi"

*** (jest tylko ta chwila)

***

jest tylko ta chwila
i nie zostanie nic
zostanę ja

jestem niczym
spłonęłam
w objęciu tej krótkiej
chwili

zostało nic
i reminiscencja

ramion
dotyku
oddechu
smaku
zapachu
dotyku
żaru
spełnienia
bólu

jestem niczym
reminiscencją

*** (jestem malutka)

***

jestem malutka
przeźroczysta jak cień
jak srebrna kropla wody

to Ty
powołałeś mnie do życia
oddechem

z początku nieśmiała
rosnę
nabieram wiary i uśmiechu
lśnię w słońcu
barwami naszej tęczy

Twój oddech coraz silniejszy
nie pozwoliłbyś
bym zniknęła

lśnię najjaśniejszą z barw
i nagle
koniec

z miłości do Ciebie
pryskam jak mydlana bańka

Strony