Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
50%
Dobra.
29%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 42

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna | Blogi | Eviva's blog

Część XV: GRA

- Widzisz? Zrobił sobie tarcze z tych zwierzaków. Chowa się za nimi, pogrąża się w pracy, żebym nie mógł go dosięgnąć.
Igor zapalił papierosa i spojrzał na swego ojca, który bez emocji śledził ruch na dziedzińcu.
- I tak go dosięgniesz – powiedział cesarz – Jesteś przecież Shokotongiem.
- Tak. Ja jestem Shokotongiem, a on Devarem... Czy to świadczy na mojá korzyść, a jego niekorzyść?
- Skądże. Chcę tylko powiedzieć, że będziesz miał z nim ciężką przeprawę. Devarowie są twardzi i łatwo się nie poddają.
- Tym lepiej
Igor znany był z tego, że uwielbiał wszystko, co daje opór. Zawsze wybierał dla siebie najbardziej narowiste konie i psy – jego obecnym ulubieńcem był Ferris, czarny kundel o ponurym i kapryśnym usposobieniu, oraz Delo, ogier tak złośliwy, że stajenni bali się do niego zbliżać. Gdyby Silvand od razu się poddał, Igor przestałby się nim interesować, ale tlący się w młodym Ternańczyku płomień buntu podniecał jego naturę.
Jeśli chodzi o Silvanda, ten rzadko myślał o Igorze. Nie miał na to zbyt wiele czasu, wciąż zajęty końmi. Miał do pomocy dwóch stajennych, ale, świadomy odpowiedzialności, zawsze sam wszystkiego dopatrywał. Złość Igora budziło właśnie to, ze jego jeniec nie poświęcał mu chyba żadnej myśli. Brak mu było nienawiści, przeklinania, czy choćby ciężkich spojrzeń, które Silvand mógłby rzucać w jego stronę.
- Zaraz go sprowokuję, uważaj tylko.- zdecydował nagle, rzucił papierosa i zbiegł na dziedziniec.
- Hej, niewolniku! – zawołał wladczo – Osiodłaj dla mnie Enarda.
- Enardo ma zranioną nogę. Osiodłam kazdego innego, ale nie tego.- odparł Silvand spokojnie.
- Śmiesz mi się sprzeciwiać?- Igor uniósl szpicrutę i z premedytacją wymierzył Ternańczykowi uderzenie na odlew. Dobrze wiedział, że dla mieszkańców Terny nie było gorszej obrazy niż takie uderzenie.
- Ach, ty...!- krzyknął Silvand i rzucił się na niego z pięściami.
Tego Igor się nie spodziewał. Liczył na wybuch, na przekleństwa i złorzeczenia, ale nie mieściło mu się w głowie, że jakiś niewolnik może mieć dość straceńczej odwagi, by zaatakować cesarskiego syna. Nim otrząsnął się ze zdumienia, już leżał na płytach dziedzińca, a Silvand stał nad nim z oczami płonącymi wściekłością. Był jak odmieniony. Nie tylko zresztą te oczy... głównie skóra, która nagle jakby pociemniała, nabrała brązowej barwy. Trwało to przez mgnienie oka, ale Igor był pewny, że się nie myli. A więc ten chłopak z Terny krył jeszcze jedną tajemnicę poza tymi, których na pół się domyślał! Czyżby... czyżby za jego odsunięciem od tronu kryło się nie to, co powiedziano wprost, ale sprawa jego pochodzenia? Nikt nie słyszał, by któryś z Devarów zmieniał kolor skóry pod wpływem wzburzenia. Nie zdążył jednak tego dobrze przemyśleć, gdy jego ojciec znalazł się tuż przy nich. Był wyraźnie zły.
- Igorze, marsz na górę – rzekł ostro – Widziałem, co zrobiłeś. Znasz zasady. A co do ciebie, to skoro jesteś tak bojowy, znajdziemy ci ujście dla takich instynktów. W sobotę mamy przyjęcie. Uświetni je pokaz walki, i tym razem będziesz miał godnych siebie przeciwników.
Silvand popatrzył na niego, nic nie rozumiejąc. Nie uszło jego uwagi, że Igor zaniepokoił się. Odciągnął ojca na bok i usiłował coś mu tłumaczyć, ale cesarz wskazał surowo ręka na drzwi. Książę westchnął ciężko i niechętnie poszedł do wieży, w której mieściły się jego prywatne apartamenty.
- No i teraz się doigrałeś – powiedział Nazar, który nagle zjawił się obok Silvanda – Co cię ugryzło, by rzucać się na księcia? Prawda, że postąpił on nieładnie, ale jest synem cesarza, a ty jesteś tylko jednym z jego niewolników. Nie mogłeś się powstrzymać, czy jak?
- To był odruch... O czym mówił cesarz? O jakiej walce?
Nadzorca potrząsnął frasobliwie rudą głową.
- Wyznaczy ci przeciwnika ze szkoły zapaśniczej – wyjaśnił – Jakiś zawodowy siłacz spuści ci lanie, a pretensję będziesz mógł mieć tylko do siebie. Po co przeciwstawiasz się Igorowi? Spokorniej, a zostawi cię w spokoju.
Ternańczyk nie odpowiedział na tę radę. Nie bał się walki, która go czekała, bardziej niż ta perspektywa męczyło go to, że nie rozumie Igora, nie rozumie jego ojca, i nie rozumie wogóle niczego. To państwo funkcjonowało dziwnie, a ludzie byli tu inni niż ci, do których przywykł. Zwłaszcza rodzina cesarza... Vassar, Igor, Polo, i cesarzowa Maeve, którą widział do tej pory tylko raz. Niewiele się o niej mówiło, ale to ona miała rzeczywistą władzę i wszyscy, nie wyłączając samego cesarza, bali się jej jak ognia. Vassar uwielbiał żonę, a ona odpłacała mu nienawiścią gwałtowną i zaciętą. Czemu więc za niego wyszła? Trudno było przypuszczać, że kobietę tego pokroju można do czegoś zmusić. Dobrowolnie za niego jednak chyba nie wyszła, skoro tak go nienawidziła, że okazywała mu to jawnie, wobec wszystkich. Dziwne, ze w tej sytuacji urodziła mu dwoje dzieci, zas obecnie znów była brzemienna. Jak do tego doszło? Ten raz, gdy Silvand widział tę kobietę, cesarz wziął ją na korytarzu za rękę. Maeve dostała wtedy ataku szału. Ciskała wszystkim, co wpadło jej w ręce, krzycząc przy tym przeraźliwie i bez chwili przerwy. Sądząc z reakcji dworzan i służby, wszyscy byli przyzwyczajeni do takich wybuchów i wiedzieli, czym one grożą – cesarzowa potrafiła poważnie zranić kogoś, kto wszedł jej wtedy w drogę. Była bezkarna i można było tylko spróbować jej uciec. Każdy schował się, gdzie kto mógł i życie w zamku zamarło, póki cesarzowa nie zamknęła się wreszcie w swoich komnatach. Przebywała tam przez następne trzy dni, nikogo nie wpuszczając i nie przyjmując pożywienia. Chyba nie była zupełnie normalna.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi