Upadli Bogowie - zbiór
"Boży tron"
Tam, gdzie kończy się czas
i zaczyna nicość,
siedzi on,
na tronie pozłacanym
ludzką wiarą,
przy wezgłowiu
znak koronny nadziei
- matki głupców,
w dłoni berło tłoczone
z zapatrzenia ślepego
w jego boskie oblicze,
na głowie diadem z ran tysiąca
zwanych naiwnym poświęceniem,
u stóp jego podnóżek z czaszki
ze skóry odartej,
spoglądającej pustymi oczodołami,
u boku miecz wykuty
z fałszywej miłości.
Oczy ma - lecz ślepe,
Uszy ma- lecz głuche,
Dłonie ma - lecz pozbawione
zmysłu dotyku.
Wasz kaleki bóg,
karmiący się waszym cierpieniem,
kapryśny demiurg zazdrosny
o swą samozwańczą władzę.
"Dzieci Boże..."
Gdzie byłeś kiedy ona,
topiła w wannie maleńkie ciałko
swojej półrocznej córeczki?
Gdzie byłeś kiedy
pijany ojciec do nieprzytomności
skatował trzyletniego synka?
Gdzie masz oczy
że nie widzisz
płaczących w sierocińcach dzieci?
Gdzie masz uszy
że nie słyszysz
cichego łkania
w szpitalach pediatrycznych?
Gdzie, do cholery
jesteś boże, podobno miłosierny,
gdy miliony dzieci na ziemi
codziennie cierpi niewinnie,
niesłusznie umiera
katowanych,
niekochanych,
bezbronnych...
Gdzie twoje
boskie oczy i uszy?
nie istniejesz,
czy tylko śpisz,
a może odwracasz wzrok,
by nie widzieć
albo...
jesteś tak samo jak oni okrutną,
zwyrodniałą bestią
żywiącą się ich czystą krwią?
Podobno przecież ich też
stworzyłeś na swój obraz i podobieństwo.
"Demiurg"
Kto dał ci prawo
czynienia z ludzi
niewolników twoich?
Kto dał ci moc
której nie posiedli
nawet bogowie?
Kto dał ci prawo
dożywotniej własności
do dzikiego kwiatu?
Kwiatu, który
rosnąć nie zechciał
wśród chwastów,
które pielęgnujesz?
Demiurgu samozwańczy!
Przerośnięte ego
czyni ciebie Jedynym...
Jedynie dla ciebie...
"Luna"
Dziewice
są praktycznie na wymarciu,
nim zaczną rozwijać się
z pączka w kwiat
tracą czystość
i stają się fazą przejściową
ni to dzieckiem
ni kobietą,
przestają być dziewicze
nim staną się niewiastami.
Matki
dzielą się na pracujące
i robiące karierę
a dzieci są po to,
by nianie miały pracę.
Ewentualnie
matki zastępcze,
adopcyjne,
które nigdy nie miały
wielkiego brzucha
i mleka w piersiach.
Są jeszcze
matki biologiczne,
czyli te wyrzucające dzieci
na śmietnik w worku.
Staruchy
przestały już służyć radą
mądrością i darem widzenia
bo zgorzkniały
umysł słabnie im
proporcjonalnie do ciała
a szacunek do kobiety
niknie proporcjonalnie
do zmarszczek na jej twarzy
pozostawiając babci
kółko różańcowe i
pięćset złotych emerytury.
A Bogini?
Zwyczajnie przestała być modna
nie jest już trendy,
ani na miarę nowych,
lepszych czasów.
"Wzgórze Trzech Krzyży"
Wzgórze Trzech Krzyży...
trzy bezwładne ciała,
zwieszające się beznamiętnie
martwymi oczami
wpatrzone w krwią skropioną ziemię...
Ten pośrodku...
mówili Zbawca,
mówili Mesjasz,
mówili Bóg...
Gdzież jego boskość?
Gdzież siła, potęga?
Gdy krew z wodą wypływa z boku
wraz z ulatującym życiem.
Jakże mógłby obronić mnie przed złem
Gdy nie potrafił obronić siebie samego
przed śmiercią...
przed bólem...
Na czole jego
korona z cierni
zakrzepłe krople krwi
zwykłej...
ludzkiej...
Odwracam wzrok...
nigdy nie lubiłam
spoglądać na ludzką słabość...
"Boski sen"
Masz uszy,
ale nie słyszysz,
Masz oczy,
a nic nie widzisz,
Czy może widzieć nie chcesz?
Może zasłaniasz oczy swą wszechmocną ręką,
by nie spoglądać więcej,
na trupy rozsiane po ziemi,
na samotne dzieci tulące pluszowe misie,
na oceany łez i morza krwi,
na grymas bólu na twarzach niewinnych.
Może zatykasz uszy,
swymi boskimi palcami,
by nie słyszeć łkania,
lamentów i modłów,
płaczu i krzyku,
przepełnionego cierpieniem,
a wreszcie bezsilnych przekleństw,
raniących twoje wszechmiłosierne ego.
A może po prostu śpisz,
w swym złotym tronie zakupionym
za grosze miliardów wdów,
Albo spoczywasz w niemym uniesieniu
w ramionach swojej pięknej bogini...
"Skrzydła Wolności"
Zakłamana miłości
która próbujesz wynieść się
ponad swą mroczną tajemnicę
ciemną stronę
o której zapominasz
i przypominasz sobie
gdy skruszysz już głaz
rozgrzejesz lód
pojawiasz się i znikasz
z każdym powiewem wiatru
zakłamana skrajności
udawany przymiocie
wmówiony samemu sobie
żywy głazie
który usiłujesz rosnąć
niczym róża pośród cierni
nienawiści o twarzy anielskiej
oddaj mi skrzydła wolności!




















































