Dziś do księgarń trafiła jedna z najbardziej oczekiwanych książek roku - drugi tom Zbieracza Burz Mai Lidii Kossakowskiej! Książka ukazała się oczywiście nakładem Fabryki Słów.
Z tej okazji zapraszamy do lektury drugiego fragmentu.
Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz Burz, tom 2
(fragment)
Krwawa Jutrznia
Krwawa Jutrznia rozsiadła się na brzegu rzeki niczym pijana dziwka, cała w kaskadach wyblakłych piórek i koronek. W wąskich uliczkach było gwarno, smrodliwie i pstro od krzykliwych barw. Z kolorowych szyldów łuszczyła się farba. Powyginane, strupieszałe neony, prezentujące zwykle niepełny garnitur liter, niczym uzębienie stręczących na ulicach alfonsów, świeciły nikłym blaskiem. Spoza tandetnych, koralikowych kotar zasłaniających wejścia niezliczonych knajp i salonów masażu sączyły się ciężkie opary kadzidła, kiepsko maskujące odór nielegalnych palarni siarki. Prostytutki wszelkiej maści i ras łasiły się do przechodniów. Niektóre miały za sobą stulecia wytężonej pracy, inne, najczęściej toczące wokół zaćpanym, nieprzytomnym wzrokiem, rzadko dorastały choćby do miana podlotka. Cuchnęły kwiatową wonią tandetnych perfum. Skąpe stroje poznaczone wysypką cekinów i dżetów, odsłaniały wdzięki miodowoskórych dżinnów i dżinniji, bladych sylfid czy smagłych demonic. Wszystkie te smutne dzieci ulicznych rządz prezentowały w uśmiechu zepsute zęby, kołysały wychudłymi biodrami, wyciągały ręce poznaczone konstelacjami krwawych wybroczyn. Wszystkie miały błyszczące, martwe źrenice, odbarwione włosy i sinawą skórę nałogowych narkomanów. Na każdym rogu stał przecież diler, gnom, sylf czy ifryt, gotów za parę miedziaków zaoferować promocyjną dawkę bilirubiny zmieszanej z ludzkimi łzami, najpopularniejszego środka odurzającego w Głębi.