Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt (Paweł Mirosław Szlachetko) - recenzja


    Czytając kryminał, mam w głowie konkretne oczekiwania, nabudowane przez wszystkie poprzednio przeczytane powieści z tego gatunku, jak również przez filmy zeń czerpiące. Dlatego też szczególną uwagę zwracam na tajemnicę - zawsze próbuję ją rozwikłać wespół z bohaterami. Największą radością jest taka, której rozwiązania nie sposób odgadnąć aż do ostatnich stron.

    Suspens zarówno w kinie, jak i w literaturze stał się nieodłącznym elementem tego gatunku. Jednak sama nieodgadniona tajemnica to zbyt mało, aby przyciągnąć moją uwagę na dłużej. Potrzeba nieznośnie narastającego napięcia, wyrazistych postaci, błyskotliwych dialogów i tego czegoś, co wyróżni daną pozycję na tle pozostałych. Z zadowoleniem muszę przyznać, że Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt Pawła Mirosława Szlachetki spełnia te oczekiwania, a nawet więcej – zdaje się łączyć elementy gatunkowe wywiedzione zarówno z literatury, jak i filmu, co wprowadza niezwykłą atmosferę lat 70. rodem z amerykańskich seriali o policjantach, podczas gdy akcja powieści rozgrywa się we współczesnej Warszawie.

    Dzieje się tak głównie za sprawą postaci. Niewątpliwie bohaterowie są wyraziści, niekiedy wręcz wydawać się mogą przerysowani. Maks Werben ze swoim głęboko zakorzenionym poczuciem sprawiedliwości i wewnętrznym kodeksem moralnym zdaje się stać samotnie przeciw całemu światu zła. Nie odpowiadają mu normy i prawa, którym podporządkować się musi policjant, bowiem kłócą się z jego systemem wartości. Nieugięta postawa i bezkompromisowy sposób działania czynią zeń polskiego Brudnego Harry’ego. Również twarda funkcjonariuszka Tamar jest postacią, która przywodzi na myśl stereotypowe przedstawienia amerykańskiej policji lat 70. Wydaje się ciągle udowadniać, że pasuje do męskiego świata gliniarzy. Zachowuje się, jakby chwilę słabości miała przypłacić pozycją, na którą musiała długo i ciężko pracować. Zbudowane w ten sposób postacie mogą też jednak drażnić, zwłaszcza gdy po raz kolejny okazują się aż nazbyt przewidywalne.

    Nie sposób nie wspomnieć o bodaj najważniejszym elemencie kryminału – zagadce. Tajemnica, stanowiąca główną oś fabuły Adwokata spraw ostatnich, istotnie pozostaje długo nierozwiązana. Niestety, nie można powiedzieć tego samego o szeregu innych, mniejszych sekretów, które skrywają poszczególni bohaterowie. Czytając kolejne strony powieści, nie oczekiwałam ich wyjawienia, bowiem były tak boleśnie oczywiste, że równie dobrze mogłyby zostać pominięte. Jest to największy zarzut, jaki mam odnośnie Adwokata spraw ostatnich. Wszelkie inne niedociągnięcia jestem w stanie potraktować pobłażliwie.

    Co do samego stylu pisarskiego Szlachetki, na szczególną uwagę zasługują niesamowicie medyczne wręcz opisy zachowań ludzkiego ciała, czy nawet organów wewnętrznych w różnych sytuacjach, na przykład walki. Dla mnie są one tyle ciekawe, co odpychające. Ale może właśnie to przyciągało moją uwagę na dłużej i podtrzymywało zainteresowanie. Bo muszę przyznać, że początkowo nie było łatwo dać się wciągnąć w tę opowieść. Właściwa akcja zaczyna się po blisko dwustu stronach, co jest zdecydowanie zbyt daleko idącą retardacją.

    Wszystkie te elementy to jednak ciągle za mało, by przekonać mnie do kolejnego kryminału (narażę się teraz pewnie wielu fanom gatunku, ale poznać jeden, to poznać je wszystkie). Potrzeba czegoś, co odróżni tę konkretną pozycję. I tu Adwokat spraw ostatnich nie zawodzi. Obok typowego śledztwa policji swoje własne dochodzenie prowadzi główny bohater Maks, któremu pomaga w tym duch pewnego lekarza, uwięziony między światami w tym co nazywamy czyśćcem. Dla mnie właśnie to, obok sposobu budowy postaci, jest największą siłą tej książki. Sam duch nie ma co prawda zbyt wielu możliwości działania na ziemi, ale spodobała mi się koncepcja sprawy policyjnej prowadzonej dwutorowo – tak jak zwykle to się powinno odbywać i „po drugiej stronie”, gdzie urasta do rangi najważniejszego zadania, bowiem od jej rozwiązania zależy istnienie duszy.

    Adwokat spraw ostatnich Szlachetki to pozycja niewątpliwie ciekawa. Atmosfera minionych czasów, którą nabudowują poszczególne postacie, i wprowadzenie elementu fantastycznego, połączone z przestrzenią współczesnej Warszawy i futurystyczną cyberprzestrzenią wirtualnego świata, sprawiają, że powieść wyróżnia się na tle pozostałych kryminałów. Dodatkowo autor zawarł tu swoją miłość do science fiction w postaci cytatów i licznych nawiązań, dzięki czemu wielbiciele fantastyki naukowej mają możliwość odnalezienia w Adwokacie... odniesień do znanych sobie pozycji (jaka to radość zrozumie tylko ten, kto równie mocno pokochał SF). Największą słabością tej powieści jest przewidywalność. O ile nie można tego zarzutu postawić w odniesieniu do głównej tajemnicy, o tyle rozwiązania sekretów zawartych w wątkach pobocznych są aż nazbyt oczywiste.

    Marta "Boomer" Pradziuch
    Redakcja i korekta: Monika "Katriona" Doerre

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
    wydawnictwu Prószyński i S-ka

    Tytuł: Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt
    Autor: Paweł Mirosław Szlachetko
    Wydawca: Prószyński i S-ka
    Projekt okładki:Anna Damasiewicz
    Ilustracja na okładce: Katya Evdokimova/Arcangel Images
    Miejsce wydania: Warszawa
    Data wydania: 2014
    Liczba stron: 504

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus