Angelfall 2. Penryn i świat Po (Susan Ee) - recenzja

    Postapokalipsa w wydaniu Susan Ee powraca. Anioły rządne krwi znów krążą po świecie, szykując zagładę rasy ludzkiej. Penryn, która wreszcie odzyskała rodzinę, za wszelką cenę stara się odnaleźć w ogarniętym chaosem uniwersum kawałek nieba dla siebie i najbliższych.

    Wędrówka w poszukiwaniu siostry zakończyła się powodzeniem. Siedemnastolatka przemierzyła największe metropolie Ameryki, by wreszcie odnaleźć uprowadzoną przez anioły Paige. Niestety, bezbronne, kalekie dziecko – obraz, jaki zapamiętała Penryn – uległo transformacji. Na ludzkiej dziewczynce dokonano szeregu eksperymentów, które przeobraziły ją w potwora. Podczas akcji ratunkowej wybawicielka omal nie zginęła. Ostatecznie siostry wraz z matką trafiły do obozu ludzkiego, w którym niedobitki z anielskiego pogromu próbują się reorganizować.

    Brutalne, pozbawione zasad uniwersum – oto, jaki jest świat w serii „Angelfall”. Poprzedni tom szybko wprowadzał czytelnika w odpowiednio ponury nastrój, kolejny zaś – pogłębia to wrażenie. Od pierwszych stron jest niewesoło. Paige po serii zabiegów w laboratorium bardziej przypomina bezrozumne zwierzę. Ludzie, wśród jakich znalazły się siostry, nie są im życzliwi. Spoglądają na nie ze strachem. Penryn , choć za wszelką cenę chce wyprzeć gorzką prawdę z umysłu, zaczyna rozumieć, dlaczego dziewczyna wzbudza obawy. Na Boga, gdzie jest Raffe, anioł, który towarzyszył jej w poszukiwaniach Paige, a opuścił ją, sądząc, że ta nie żyje?

    Drugi tom „Angelfall” rzuca światło na anielską intrygę obalenia świata ludzi. Czytelnik dowiaduje się, jaki misterny plan szykują skrzydlaci, by ostatecznie unicestwić rozumną rasę ziemską. Oprócz tego poznaje koleje losu Paige po uprowadzeniu. Trzeba przyznać, że autorka ma smykałkę do snucia wyjątkowo ponurych wizji.

    Warto byłoby zadać pytanie, jakie są anioły w serii „Angelfall”? Czy wykraczają poza ramy gatunkowe romansu paranormalnego, to znaczy, czy można je opisać inaczej niż „zabójczo przystojne”? Otóż nie. Oprócz tego, że są okrutne i bezwzględne, jak na najeźdźców Ziemi przystało, to nadal wymarzeni chłopcy dla nastolatek. Wyglądają jak liderzy drużyn sportowych: lekkoatletyczna budowa ciała, są zniewalający, emanują siłą i mocą. Penryn, relacjonując każde bliższe spotkanie z aniołami, podkreśla te cechy i to, jak działają na ludzkie kobiety. Pod tym względem powieść pozostaje spójna z jej podobnymi.

    Czym zatem wyróżnia się ten paranormalny romans na tle innych? Brakiem rozbudowanego wątku miłosnego. Eliminacja postaci Raffego w tomie drugim jest niezłym zabiegiem, choć autorka znalazła sposób, by nieobecny ciałem mieszkaniec nieba był obecny duchem. Więź pomiędzy dziewczyną a aniołem przechodzi z wymiaru fizycznego do świata fantazji i rozwija się, choć przez większą część powieści subtelnie, by dopiero pod koniec nabrać rumieńców.

    Tom drugi czytało mi się ciężej od poprzedniego. W pierwszym od początku był jasno określony cel – odnalezienie Paige. Mam wrażenie, że w „Świecie Po” Penryn miota się tu i tam, nie zmierzając w żadnym konkretnym kierunku. Odczucie, jakby Susan Ee wypadła z toru towarzyszyło mi przez dość długi czas i powodowało, że tempo czytania spadało poniżej przeciętnej.

    Na koniec ciekawostka – przygody Penryn będziecie mogli zobaczyć na dużym ekranie. Informację o wykupieniu praw do sfilmowania „Angelfall” znaleźć możecie w książce. Wiadomość ta jakoś specjalnie mnie nie zaskoczyła. Po pierwsze, cykl pisany jest na kształt scenariusza – tendencja dominująca ostatnimi czasy w prozie – charakteryzuje się krótkimi rozdziałami i bardzo przejrzystymi opisami – najczęściej najbliższego otoczenia – które sprawiają, że czytając, ma się wrażenie, jakby oglądało się obraz zza kamery. Po drugie, powieść ma duże szanse, by powtórzyć sukces chociażby „Zmierzchu”. Dobra historia, specyficzny klimat i konkretna główna bohaterka to podstawowe składniki zwiastujące sukces. W „Angelfall” nie brak żadnego z nich.

    Jeśli macie ochotę na niezbyt ckliwą powieść, z love story w tle, a nie na pierwszym planie, o zabarwieniu dystopijnym, to nie zawiedziecie się cyklem „Angelfall”. Już w tomie pierwszym Susan Ee pokazała, że romans paranormalny wcale nie musi zwiastować przesiąkniętej cukierkową miłością opowieści i zdaje się, że w „Świecie Po” kontynuuje to założenie.

    Marta „Prokris” Sobiecka
    Korekta: Anna „Kresyda” Jakubowska

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Filia.

    Tytuł: Angelfall. Penryn i świat Po
    Tytułoryginału: Angelfall World After
    Autor: Susan Ee
    Wydawca: Filia
    Tom: II
    Tłumaczenie: Jacek Konieczny
    Projekt okładki: Tomasz Maroński
    Miejsce wydania: Poznań
    Data wydania: 2014
    Liczba stron: 356
    ISBN: 978-83-7988-023-2

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus