Annabelle (DVD) - recenzja

Tak zwana „historia prawdziwa”

Jak z zapałem relacjonują łase na sensacyjne historie strony internetowe, w 1970 roku pewna studentka imieniem Donna otrzymała w prezencie od swej matki dużą szmacianą lalkę, która stała się ozdobą jej mieszkania. Wkrótce okazało się, że zabawka porusza się, kiedy nikt nie patrzy, a nawet zostawia wiadomości nabazgrane dziecięcym pismem. Medium orzekło, iż to duch siedmioletniej dziewczynki Annabelle, który po prostu zapragnął zamieszkać razem ze studentką i jej współlokatorką, na co te, zdjęte litością, przystały. Od tego momentu wszystko potoczyło się ku gorszemu, a wielu ludzi uległo wypadkom. Ostatecznie ustalono, iż lalkę tak naprawdę opętał demon. Ponoć feralna szmacianka do dziś znajduje się u państwa Warrenów w specjalnej gablocie z plakietką „Nie otwierać”.

Tyle na temat „faktów”. W filmie Leonettiego studentki zastąpiono młodym, sympatycznym małżeństwem spodziewającym się dziecka, a w historię lalki dodatkowo wpleciono wątek szaleńczej sekty. Sama Annabelle z milusiej szmacianki stała się niezbyt urodziwą, porcelanową lalką o paskudnym grymasie z trudem imitującym śmiech. Zamiast ducha małej dziewczynki pojawi się ponure widmo okultystki samobójczyni.

Obraz Johna R. Leonettiego cierpi na kilka przypadłości, które z nie najgorzej zapowiadającego się horroru czynią film klasy B. Po pierwsze: choć na ekranie pojawi się kilka paskudnych scen, nie są one specjalnie przerażające, co najwyżej niesmaczne. Po drugie: bohaterowie w obliczu zagrożenia odznaczają się mało inteligentnym podejściem do sprawy („wiem, że dręczy nas demon, który czyha na naszą małą córeczkę, dlatego zostawię ją teraz samą w pokoju, żeby sprawdzić, co tak hałasuje za ścianą”). Po trzecie wreszcie: film „straszy” nagłymi hałasami i postaciami wyskakującymi zza rogu. Ziew. Aby oddać sprawiedliwość, przez całe 95 minut trwania Annabelle może dwa momenty wywarły na mnie jako takie wrażenie: sekwencja ze złowieszczymi rysunkami dzieci (oklepane, ale przewrotne) oraz scena ucieczki z piwnicy, kiedy złośliwa winda najwyraźniej nie zamierzała współpracować z główną bohaterką (dobra scena z windą to podstawa każdego horroru, czyż nie?).

W filmie roi się od utartych motywów i wątków, jakby twórcy tylko odhaczali na checkliście, czy na pewno o niczym nie zapomnieli. Wybuchająca kuchenka? Jest. Tajemnicza czarnoskóra kobieta posiadająca wiedzę o okultyzmie? Jest. Przeklęty przedmiot, który wyrzucony i tak wraca do właściciela? Jest. Kazanie w kościele o tym, że należy przeciwstawiać się złemu? Jest. Happy end? Jest. Ups, czekajcie...

Przynajmniej od strony wizualnej niewiele można filmowi zarzucić. Annabelle urzeka przede wszystkim wnętrzami – bardzo eleganckimi, czasami lekko kiczowatymi, wypełnionymi sprzętami, jakie dziś uznaje się już za retro – czyli ładnie oddaną estetyką lat 70. Strojom bohaterów również nie można niczego odmówić. Szkoda jedynie, że nawiedzający Gordonów demon (tak, pojawia się na ekranie we własnej osobie, nie tylko za pośrednictwem lalki) to po prostu usmarowany na czarno facet z rogami i kozią bródką. Hollywood, serio?

Kiedy oglądałam Annabelle, mąż, zajęty czymś innym, raz po raz pytał mnie, z czego się śmieję, skoro miałam recenzować horror. A śmiałam się z nieporadności twórców filmu, bo cóż innego mi pozostało. Film Leonettiego bynajmniej nie jest tym tytułem, który nie pozwoli widzom spać po nocach i sprawi, iż będą podskakiwać przy najcichszym dziwnym dźwięku. Tym bardziej też nie skłania do jakiejkolwiek refleksji (nad złem, słabością człowieka, psychologią lęku). To tanie, na poły sensacyjne widowisko. Więc na koniec, jak zwykle, pozostała mi refleksja z nutką goryczy: czy naprawdę tak trudno jest zrobić dobry horror?

Anna „Kresyda” Jakubowska
korekta: Monika „Katriona’ Doerre

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
Galapagos

Tytuł oryginału: Annabelle
Tytuł polski: Annabelle
Gatunek: horror
Czas trwania: 95 minut
Kraj produkcji: USA
Reżyseria: John R. Leonetti
Scenariusz: Gary Dauberman
Muzyka: Joseph Bishara
Dystrybutor: Galapagos

Obsada
Mia Gordon: Annabelle Wallis
John Gordon: Ward Horton
Father Perez: Tony Amendola
Evelyn: Alfre Woodard

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany

Konkursy

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus