Batman - Mroczny Rycerz. Glina, tom 4 (Gregg Hurwitz) - recenzja

„Glina” to tytuł 4 tomu z serii „Batman – Mroczny Rycerz”, który podobnie jak dwa poprzednie wyszedł spod pióra Gregga Hurwitza. Całość składa się z trzech całkowicie odrębnych, choć równie nieciekawych opowieści.

Pierwsza z nich dotyczy starcia Batmana z Clayface’m, zmiennokształtną bestią terroryzującą Gotham. Postać antagonisty wydawała się ciekawa, jednak „im dalej w las, tym więcej drzew”. Początkowo fabuła sprawiała wrażenie tylko chaotycznej, ale gdy już poukładałem sobie wszystkie fakty, okazało się, że jest też do bólu przewidywalna. Praktycznie nic mnie nie zaskoczyło, schemat był bardzo podobny do tego, który znamy z poprzednich tomów. Jednak to nie przewidywalność była największą bolączką. Bardzo podoba mi się, gdy czarne charaktery mają rozbudowaną psychologię, a u podstaw ich działania leży jakaś chora ideologia lub wydarzenie z przeszłości. W przypadku Clayface’a przyczyna jego działań nie wzbudza żadnych emocji i dodatkowo odbiera bohaterowi powagę.

Rzeczą, do której nie można się przyczepić, są niewątpliwie ilustracje. Alex Maleev wywiązał się ze swojego zadania perfekcyjnie. Historia z Clayface’m jest przedstawiona na mrocznych, „brudnych” rysunkach, które przy dobrej historii na pewno zbudowałyby odpowiedni klimat.

Kolejna historia jest moim zdaniem najlepszym fragmentem całego tomu. Może dlatego, że jest niema, co wzbudza ciekawość. W tej części rysunki są dziełem Alberto Ponticellego i znowu nie można się do nich przyczepić. Trzeba pamiętać, że autor musiał opowiedzieć wyłącznie obrazami historię, która nie była łatwa, bo poruszała tematykę handlu ludźmi, wyzysku i walki o lepsze życie. Na pewno zachęca do przemyśleń i na pewno nie przejdzie się obok niej obojętnie.

Tom zamyka opowieść o starciu Batmana z Man-Batem, człowiekiem, który zamienia się w krwiożerczego nietoperza i poluje na bezdomnych obywateli Gotham. Po słabej pierwszej części i dobrej drugiej miałem nadzieję, że wzrostowa tendencja zostanie utrzymana. Niestety okazało się, że ostatnia z historii była moim zdaniem najsłabsza. Dla fanów serii jedyną ciekawostką może być to, że tym razem pod postacią bestii nie kryje się profesor Kirk Langstrom. To typowy odgrzewany kotlet, opowieść skazana na zapomnienie po 5 minutach od przeczytania. Rysunki stworzone przez Ethana van Scivera są typowo komiksowe, co jednym pewnie przypadnie do gustu, innym nie. Na mnie nie zrobiły oszałamiającego wrażenia, być może dlatego, że poprzeczka po poprzednich historiach była zawieszono wysoko.

Podsumowując, uważam, że czwarty, ostatni tom Mrocznego Rycerza nie jest udany, dlatego może to dobrze, że ta seria się zakończyła. Dla oddanych fanów Batmana, będzie to pozycja obowiązkowa, ale innym osobom raczej odradzałbym jej zakup. Jako element kolekcjonerski ustawiony na książkowej półce na pewno prezentuje się okazale, bo wydanie jest naprawdę bardzo dobre. Twarda, solidna oprawa z przyjemną dla oka okładką robi wrażenie, ale to jedna z nielicznych zalet „Gliny”.

Artur "R2D2" Karpeta
Korekta: Matylda Zatorska

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Wydawnictwu Egmont Polska


Tytuł: Batman - Mroczny Rycerz. Glina, tom 4
Autor: Gregg Hurwitz
Rysunki: Alex Maleev, Alberto Ponticelli, Ethan van Sciver
Okładka: Alex Maleev
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data i miejsce wydania: 2016, Warszawa
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
ISBN: 978-83-281-1809-6

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus