Cień i kość (Leigh Bardugo) - recenzja

    Po książkę Leigh Bardugo sięgnęłam z myślą, że będzie to doskonała lektura na sobotnie popołudnie, jak to książki dla odbiorców young adults. Nie przewracając pierwszej strony mogłam bez problemu przewidzieć, że główną bohaterką będzie młoda, niepewna siebie, dziewczyna, która odkryje w sobie niezwykłe zdolności i będzie zmuszona ocalić świat. Dziewczynie przyjdzie się zapewne zmierzyć nie tylko z Wielkim Złym, ale także ze Złośliwymi Pięknościami, z Bardzo-Ważnym-Balem oraz z całą masą Uczuć Romantycznych. Nie myliłam się, ale…

    Alina Starkov to typowa szara myszka, bez szczególnego talentu, niewyróżniająca się ani siłą ani urodą, za to beznadziejnie zakochana w swoim przyjacielu z dzieciństwa. Służy jako kartografka w oddziałach Pierwszej Armii, a poznajemy ją w przeddzień przeprawy przez Fałdę Cienia, stworzonej dawno temu przez chciwego i okrutnego Griszę. Ciemność, dzieląca kraj na dwie części, doprowadziła Ravkę do ruiny. Nie tylko dlatego, że osłabiła obronność granic, ale także dlatego, że zablokowała przepływ dóbr między stolicą a wybrzeżem. Teraz, by móc dostarczyć do nadmorskich miejscowości zboże, a przywieźć z nich przyprawy i inne sprowadzane zza morza towary, trzeba organizować ryzykowne, wojskowe przeprawy przez Fałdę Cienia, w których łatwo można zginąć. Fałda to bowiem nie tylko ciemność, to także ataki wygłodniałych, silnych i krwiożerczych wilkrów, polujących watahami na świeże, ludzkie mięso. I rzeczywiście – podczas przeprawy pułk Aliny zostaje zaatakowany przez wilkry, a przed nieuchronną masakrą chroni żołnierzy cud, którego sprawczynią jest właśnie Alina.

    Po wydarzeniach w Fałdzie Cienia Alina zostaje skierowana do Os Alty, stolicy kraju, by odbyć szkolenie pozwalające rozwinąć w pełni posiadane moce tak, by stać się pełnoprawną Griszą. A Griszowie to ni mniej ni więcej tylko magowie, mistrzowie Nauki Małej. Pochodzą z różnych warstw społecznych i są podzieleni na kasty zgodne z ich umiejętnościami. Służą w Drugiej Armii pod wodzą potężnego, mrocznego, emanującego niezwykłym magnetyzmem, Darklinga. Jednocześnie znajdują się bardzo blisko szlachty oraz dworu. Dlatego nieobce im są intrygi, zamiłowanie do plotek oraz przepychu.

    Czas powrócić do mojego „ale”. Książka zdecydowanie jest oparta na znanych schematach, posiada jednak kilka interesujących elementów, dzięki którym czyta się ją szybko, przyjemnie i z napięciem. Ciekawe jest osadzenie świata przedstawionego w realiach Carskiej Rosji. To wprawdzie nie jest do końca Carska Rosja ale Ravka i język to nie do końca język rosyjski ale ravczański (stąd można wybaczyć głównej bohaterce to, że od czasu do czasu rzuca „okej” – może w ravczańskim taki zwrot funkcjonuje). Można tu jednak znaleźć kąpiele w bani, bałałajkę, cerkiew i wiele innych, swojskich, elementów.

    Bardzo dobrze napisana jest jedna z drugoplanowych postaci – Genia. Jej historia jest przejmująca, pokazuje bezpardonowe realia walki o władzę na dworze, ale jednocześnie Genia nie jest bezwolna. Jest zdecydowana, silna, wie w jakiej grze gra i jakie atuty ma jako jeden z pionków. Trzeba też przyznać, że swoje atuty Genia wykorzystuje bezbłędnie, nie roztkliwiając się nad tym co wokół niej złe. Czytelnik nie wie też, po której stronie barykady stanie Genia – z Aliną czy przeciw niej.

    Wielki Zły jest zgrabnie zarysowany, ale długo ukrywa swoją prawdziwą twarz. Jego zamiary są odsłaniane stopniowo przez co pojawiają się chwile zwątpienia w jego złe intencje. Kolejnym plusem dla książki jest kreacja głównej bohaterki. Autorka w przemyślany sposób przeprowadza jej metamorfozę, a sama przemiana nie jest oparta na założeniu pięknej sukni (choć zamiłowanie do fatałaszków pojawia się, niestety, na kartach książki), ani na pokonaniu piękniejszych rywalek (choć i one przewijają się przez fabułę), ale na akceptacji samej siebie – swoich wyborów, swojej przeszłości i pozycji. I tu też miłe zaskoczenie – Alina to nie typowa altruistka. Jest trochę próżna, odnajduje w sobie ambicję i stanowczo jest zafascynowana potęgą swojej mocy. Posiada wprawdzie ten denerwujący, bohaterski rys, każący jej postąpić szlachetnie… jednak tylko wtedy gdy ma czas do namysłu. Gdy akcja przyspiesza i dziewczyna musi działać instynktownie, możemy dostrzec w niej pewne okrucieństwo, oparte na egoistycznej chęci ocalenia tego, co dla niej najdroższe. Jak Alina sobie z tym wszystkim poradzi? To już musicie ocenić sami.

    Książka okazała się naprawdę miłą lekturą na sobotnie popołudnie. Leigh Bardugo używa lekkiego ale miłego dla oka stylu, dba o to, by akcja toczyła się wartko oraz o to, by nie zanudzić czytelnika scenami, które nic nie wnoszą do życia bohaterów. Więc nawet ten Bardzo-Ważny-Bal zostaje opisany bez odnotowania wszystkich szczegółów garderoby każdego z gości.

    Anna Augustyniak-Bączkowska
    Korekta: Anna Tess Gołębiowska

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
    wydawnictwu Papierowy Księżyc

    Tytuł: Cień i kość
    Seria: Trylogia Grisza
    Tom: I
    Autor: Leigh Bardugo
    Wydawca: Wydawnictwo Papierowy Księżyc
    Projekt okładki: Krzysztof Krawiec
    Data wydania: 2017
    Liczba stron: 380

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski
    tess
    Teraz, by móc dostarczyć do

    Teraz, by móc dostarczyć do nadmorskich miejscowości zbo[ż]e, a przywieźć z nich przyprawy i inne sprowadzane zza morza towary[,] trzeba organizować ryzykowne, wojskowe przeprawy przez Fałdę Cienia

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus