Cień Rycerza - recenzja

    "Cień rycerza" to drugi tom serii "Wielkie Płaszcze". Oczywiście powracają w nim znajomi z "Ostrza zdrajcy", czyli Falcio, Kest i Brasti. Jeśli ktoś czytał tom pierwszy, wystarczy napisać, że warto sięgnąć po kontynuację, więc dalszą część recenzji kieruję przede wszystkim do osób, które z twórczością Sebastiena de Castella nie miały wcześniej do czynienia - tym bardziej że książka będzie całkowicie zrozumiała, jeśli to od niej zaczną lekturę.

    "Cień rycerza" to paraśredniowieczne fantasy "płaszcza i szpady". Świat stworzony przez Sebastiena de Castella odbiega złożonością od uniwersum wiedźmińskiego Andrzeja Sapkowskiego czy Westeros George'a R.R. Martina, a sam układ polityczny Tristrii jest dość prosty - król nie żyje, poszczególnymi częściami kraju władają książęta. Ponieważ przyjmujemy perspektywę narratora - Falcio Val Monda - widzimy, że książęta są skorumpowani, skorzy do intryg i niegodni władzy, a na swoje rozkazy mają rycerzy, a w oczach Wielkich Płaszczy "rycerz" to synonim braku honoru. Na tym nie kończą się problemy bohaterów, gdyż istnieje jeszcze legendarny zakon asasynów, czyli daishini... a także Lament Wielkich Płaszczy - bliżej nieokreślone, a jednak budzące grozę niebezpieczeństwo. Na domiar złego głównego bohatera trawi trucizna, która - nie chcąc opuścić jego organizmu - grozi tym, że każdy kolejny dzień może być jego ostatnim. A przecież Falcio wciąż ma do wykonania ostatni rozkaz króla, którego podziwiał, szanował i kochał całym sercem.

    Choć polityczny wątek jest o wiele mniej złożony niż we wspomnianych przeze mnie seriach, nie znaczy to, że świat jes czarno-biały. Sebastien de Castell nieraz zaskoczy swojego czytelnika prawdziwymi intencjami bohaterów, których Falcio spotyka na swojej drodze. Val Mond zawrze niespotykane sojusze, pozna smak zdrady i przekona się, jak dotkliwie mógł się pomylić w ocenie innych. To właśnie bohaterowie są najmocniejszą stroną "Cienia rycerza". Falcio - romantyk i idealista, nie chcący przyjąć do wiadomości, że zmarły król był tylko człowiekiem, roześmiany Brasti i wiecznie opanowany Kest tworzą interesujący pierwszy plan, ale jeszcze ciekawiej wygląda reszta, w szczególności Valiana i Darri - nowe członkinie Wielkich Płaszczy, różne jak ogień i woda. Tak naprawdę nieprzekonująco wypada tylko Trin, czyli główna zła - nie widzimy żadnych jej motywacji prócz tego, że jest zepsuta do szpiku kości - do tego stopnia, że masturbuje się, patrząc na gwałconą i torturowaną kobietę. Przez to fragmenty ukazujące najgroźniejszą przeciwniczkę głównych bohaterów są najmniej interesujące - postać Trin jest płaska i papierowa. Na szczęście jej wątek nie zajmuje wiele miejsca i pojawia się raczej we wspomnieniach i rozmowach bohaterów niż osobiście.

    Wspomniałam już, od jakich tekstów "Cień rycerza" się różni, ale warto wspomnieć, co przypomina - najbliższym tropem wydaje się "Trzech muszkieterów" Alexandra Dumasa. Także obserwujemy towarzyszy broni połączonych przysięgą oraz miłością do króla, prawych i zmagających się nie tylko z wrogami, ale i intrygami na szczycie, a jednocześnie darzących się szczerą przyjaźnią.

    Interesujące są niektóre z pomysłów de Castella - jak same Wielkie Płaszcze, elitarna grupa trybunów podlegająca bezpośrednio królowi, wraz z zasadami funkcjonowania tej formacji, choć najbardziej moją uwagę przykuł koncept świętych. Z jednej strony bohaterowie przywołują ich imiona niczym my w okrzykach "o Jezu", co mogłoby być po prostu stylizacją językową, z drugiej - świętymi zostają konkretni, namacalni ludzie. Pozycja świętego ma pewne zalety, choć wydaje się, że jednak więcej w niej wad; w każdym razie najbliżej chyba decastellowskim świętym do herosów z mitologii greckiej - stąpających między ludźmi półbogów. W "Cieniu rycerza" święci odgrywają naprawdę sporą rolę, a my wraz z Falciem dowiadujemy się o nich więcej i więcej.

    Sama fabuła porywa, dzieje się dużo - wszak poruszamy się po świecie ogarniętym wojną domową, w chaosie wywołanym morderstwem króla. W dodatku główny bohater zdążył podpaść licznym wielmożom, co również ma swoje konsekwencje. Początek powieści jest nieco chaotyczny - z jednej strony widzimy opis trucizny działającej na Falcia, z drugiej kilka stron później ten świetnie sobie radzi, ale z czasem czytelnik dowiaduje się, dlaczego bohater funkcjonuje tak a nie inaczej. Później akcja trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki, a finał tylko zaostrza apetyt na kolejny tom "Wielkich Płaszczy".

    Szkoda, że wydawca zdecydował się na zmianę tłumacza - w pierwszym tomie za przekład odpowiadał Paweł Podmiotko, zaś "Cień rycerza" przełożyła Joanna Grabarek. Nowa tłumaczka poradziła sobie z tekstem, ale w wypadku serii zawsze dobrze jest mieć ciągłość stylu, a pewne różnice są nieuniknione.

    Anna Tess Gołębiowska
    Korekta: Adam Gotan Kmieciak

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Insignis

    Tytuł: Cień Rycerza
    Tytuł oryginału: Knight's Shadow
    Tom cyklu: 2
    Wydawnictwo: Insignis
    Przekład: Joanna Grabarek
    Kolekcja: Wielkie Płaszcze
    Data wydania: Kwiecień 2018
    ISBN: 978-83-65743-05-3
    Oprawa: miękka
    Format: 140×205mm
    Cena: 34,99 zł
    Rok wydania oryginału: 2015

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski