Clariel (Garth Nix) - recenzja

Trylogia Gartha Nixa o Starym Królestwie to jedna z tych serii, które zapadają w pamięć na długie lata. Książki czytałam dawno temu, a po dziś dzień mam do nich sentyment. Tak wielki, że nadal stoją na półce, mimo iż czas na tego typu opowieści już dawno minął. Jak niegdyś „Hobbit, czyli tam i z powrotem” czy seria o Harrym Potterze, historie tego autora pobudzają naturalną tęsknotę za wyjściem z domu i ruszeniem na spotkanie przygody.

„Clariel” to powieść, której akcja dzieje się kilkaset lat przed wydarzeniami mającymi miejsce w trylogii. Jest więc nadzieja na to, że autor zostanie odkryty przez polskich czytelników. Od zawsze ubolewałam bowiem nad tym, iż seria jest w naszym kraju mocno niedoceniana. Książki zza oceanu ze znacznie mniejszym potencjałem zyskują u nas popularność, a o Starym Królestwie zawsze było za cicho. Jednak czy to się zmieni, zależy od jakości najnowszej powieści Gartha Nixa.

Przed lekturą zastanawiałam się, co mogłoby pójść nie tak. Doszłam do wniosku, że jedynie warstwa fabularna jest w stanie mnie rozczarować. Uniwersum – Stare Królestwo – to fenomen – bazuje na wielu znanych z fantasy motywach (naprawdę nie trzeba daleko szukać, by wyłapać zapożyczenia), a jednak okazuje się oryginalne. Pomysł na Abhorsenów, nekromantów stojących na straży świata żywych i umarłych, Wolna Magia, Kodeks, Stare Królestwo graniczące z krainą pozbawioną magii i jego kreacja – są kapitalne. Świat ma swoją historię oraz zasady, a bohaterowie, którzy go ożywiają... no właśnie, jacy okazują się bohaterowie u Nixa?

Clariel, protagonistkę, czytelnik poznaje w momencie gdy jej życie zostaje wywrócone do góry nogami. Nieskomplikowana egzystencja polegająca na bieganiu po lasach i polowaniu na dziką zwierzynę zamienia się w miejski gwar. Lekcje dobrych manier przy herbacie to, sami przyznacie, niezbyt ciekawe zajęcie dla obdarzonej wybuchowym temperamentem wojowniczki. Nic więc dziwnego, że sytuacja, w jakiej się znajduje, rodzi w dziewczynie bunt. Opierając się „nowemu”, wierzy, że walczy o swoje marzenia, choć nie do końca rozumie, dlaczego właściwie tak uparcie się ich trzyma.

To właśnie jedna z cech, za które polubiłam twórczość Nixa – jego bohaterowie zawzięcie bronią własnej indywidualności. Borykają się z odnalezieniem swojego powołania, poczuciem wyobcowania i samotnością. Przez tę ścieżkę każdy przechodzi sam. Oczywiście w każdej porządnej wędrówce musi pojawić się kompania i tak właśnie jest i tym razem. Bo nawet outsiderzy chcą czasem towarzystwa...

Clariel potrzebuje przyjaciół, by dobrze zrozumieć swoje położenie. Jako córka najzdolniejszej złotniczki w kraju nie jest postacią bez znaczenia. A w Starym Królestwie dzieje się źle. Belisaere, królewskie miasto jest podporządkowane Cechom. Tathiel, władca, zrezygnował ze swojej funkcji i zaszył głęboko w komnatach. Władzę przejął cechmistrz złotników o dość ponurej sławie, a po mieście krąży istota utkana z Wolnej Magii...

Powieść „rozpędza się” powoli, by zaskoczyć czytelnika szybkim, wywrotowym zakończeniem. Dziwi mnie, że tak doświadczony pisarz przykładał uwagę do pewnych wątków, które w dalszej części pozostają kompletnie bez znaczenia. Sam finał z pewnością nie należy do tych spod znaku „żyli długo i szczęśliwie”. Trudno żeby było inaczej: Clariel zostaje rzucona na bardzo głęboką wodę, a w tym wszystkim brak jej osoby, która rozumiałaby potrzeby i pragnienia dziewczyny. Cały sens powieści przypomina mi ten z „Wiedźmina”: nie da się stać obok otaczającego świata, prędzej czy później trzeba opowiedzieć się po jednej ze stron.

Książka, choć przedstawia wydarzenia na długo przed tymi opisanymi w trylogii, jest z nimi powiązana. Nie do końca wynika to jednoznacznie z fabuły, ale wątpliwości rozwiewa sam Garth Nix w nocie autorskiej. Obecnie pisarz pracuje nad kolejną częścią, będącą kontynuacją „Abhorsena”.

Trudno mi ocenić „Clariel”, bo czasy, kiedy połykałam tego typu fantasy, mam już za sobą. Przyjemnie było zajrzeć do Starego Królestwa i spędzić w nim kilka godzin, ba, nawet spotkać ulubioną postać z trylogii, a jednak to nie do tego tomu będę wracać, jeśli kiedykolwiek odczuję taką chęć. Dla mnie magia tkwi w trzech księgach, na których się wychowałam, ale wierzę, że powieść odnajdzie wierne grono fanów. Powinni po nią sięgnąć zarówno czytelnicy stawiający pierwsze kroki w świecie fantasy, jak i osoby którym jeszcze się on nie przejadł.

Marta „Prokris” Sobiecka
Korekta: Monika "Katriona" Doerre i Matylda Zatorska

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu


Tytuł: Clariel
Tytuł oryginału: Clariel
Autor: Garth Nix
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tom: Prequel do trylogii o Starym Królestwie
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
Projekt okładki:Marek Pawłowski
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 2015
Liczba stron: 484

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany