Coś do ocalenia (Cora Carmack) - recenzja

    Bywają chwile, kiedy nikt nie potrafi ani nas zrozumieć, ani tym bardziej nam pomóc. Czujemy się zagubieni. W takich momentach pragniemy tylko jednego – uciec jak dalej, bowiem – zgodnie ze starym przysłowiem – wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Lecz czy taka wędrówka w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi jest potrzebna?

    Kelsey Summers zdecydowała się na podróż życia. Nie mogąc już znieść własnych kłamstw i nieustannego udawania, że wszystko jest w porządku, rozpoczęła zwiedzanie krajów europejskich. Dzięki zabranej od ojca karcie kredytowej, główna bohaterka bawi się w najlepszych klubach świata, topiąc przy tym swe smutki w alkoholu – co bardzo podoba się napotkanym chłopakom. Z jednym wyjątkiem. Byłemu żołnierzowi wcale nie odpowiada jej seksapil, zatem, zamiast zaprowadzić Kelsey do łóżka, po prostu odprowadza ją do domu. Wydaje się przy tym całkowicie odporny na jej wdzięki, co, koniec końców, budzi ciekawość czytelnika… a może nawet i coś więcej.

    Coś do ocalenia to trzecia powieść autorki bestsellerów „New York Times”, Cory Carmack. Na polskim rynku mogliśmy już poznać się z Bliss Edwards, główną bohaterką Coś do stracenia, teraz przyszedł czas na historię jej przyjaciółki, Kelsey Summers, która wcześniej oddała część swej odwagi studentce aktorstwa. W tej powieści to ona będzie jej najwięcej potrzebowała, by odzyskać coś, o czym już zdążyła zapomnieć – szczerość.

    Fabuła skupia się przede wszystkim na owym zagadnieniu, czyli odszukaniu samego siebie w obcym kraju. Bohaterowie podróżują z jednego miejsca do drugiego, organizują niecodzienne wyzwania oraz zbliżają się do siebie. To książka przede wszystkim o odnajdywaniu własnego miejsca, które można nazwać swoim. Coś do ocalenia nie jest zatem najbardziej oryginalną powieścią, lecz na pewno należy do dotychczas najlepiej napisanych historii Cory Carmack, bowiem odnajduje się w niej prawdę o błędach z przeszłości.

    Kluczem do sukcesu są, moim zdaniem, bohaterowie. Przyznam szczerze, że w pierwszym momencie nie skojarzyłam Kelse’y Summers z Coś do stracenia, bowiem w tej książce poznałam ją jako odważną, zakręconą nastolatkę, którą natychmiast polubiłam. Jest to niezwykle barwna postać, wyróżniająca się z tłumu. Nawet jej kompan podróży wydawał mi się naprawdę szczerym mężczyzną, mającym na tyle realistyczne cechy charakteru, iż czytelnik nie ma wrażenia iż ten bohater to tylko literacki wymysł. Razem stworzyli niezwykle wybuchową mieszankę.

    Język i styl Cory Carmack uległy zmianie na lepsze. Niejednokrotnie szczerze się śmiałam po licznych dowcipach, jakie ufundowała czytelnikom autorka. Coś do ocalenia okazało się pełną humoru przygodą przebytą przez dwójkę bohaterów, która się nie dłuży, a tym bardziej nie nudzi. Historia została opowiedziana naprawdę barwnie i ciekawie, za co należy się ogromny plus!

    Coś do ocalenia była moją trzecią lekturą Cory Carmack i mogę zauważyć jej rozwijające się umiejętności pisarskie. Ta książka jest pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów autorki, choć spodoba się na pewno i tym, którzy poszukują czegoś lekkiego, przyjemnego i z humorem. Jednakże, jak mniemam, już do niej nie powrócę, bowiem to taki typ historii w sam raz na jeden raz.

    Mała Pisareczka
    Korekta: Monika „Katriona” Doerre

    Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Jaguar

    Tytuł: Coś do ocalenia
    Autor: Cora Carmack
    Tytuł oryginalny: Saving it
    Tłumaczenie z języka angielskiego: Iwona Wasilewska
    Wydawnictwo: Jaguar
    Data wydania: 2013
    Data wydania w Polsce: styczeń 2015
    Gatunek: Powieść
    Oprawa: Miękka
    Liczba stron: 336
    Kategoria: Young Adult
    ISBN: 978-83-7686-305-4

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany