Czasodzieje. Klucz czasu (Natalia Sherba) – recenzja

    Książka Natalii Sherby jest zdecydowanie jedyna w swoim rodzaju. Najpierw podbija serce czytelnika wizualnie, a następnie za pomocą treści. Zacznijmy jednak od samego początku. Okładka przykuwa wzrok steampunkowym motywem z dodatkiem złota, sztywna oprawa i specyficzny kształt książki (prawie kwadrat) nadają jej natomiast charakteru, który idealnie łączy się z historią zapisaną na kartach powieści.

    Jest to pierwszy tom przygód Wasylisy Ogniewy, doskonałej gimnastyczki, którą po zniknięciu matki wychowuje sąsiadka, gdyż jej ojciec jest bardzo zajętym człowiekiem pracującym za granicą. Jak możemy się domyślić, mężczyzna postanawia nagle wrócić i zabrać ze sobą córkę.

    Wasylisa trafia do ogromnej willi, poznaje swoje rodzeństwo oraz opiekunów posiadłości. Wszystko wydaję się dziewczynce bardzo dziwne. Ojciec jest surowy, bracia i siostry jej dokuczają, służba zdaje się jej nienawidzić, a w dodatku w powietrzu wyczuwa tajemnicę, o której inni najwyraźniej wiedzą.

    Początek książki jest dość podobny do przygód młodego czarodzieja, Harry’ego Pottera i wydaję mi się, że każdy jego fan w jakimś stopniu polubi świat Wasylisy. To typowa powieść fantasy o dwóch magicznych uniwersach, w których rządzą wróżki, czasodzieje i nimfy. Zamiast różdżek używają wskazówek, które służą im do walki. Za ich pomocą przyzywają też magiczne skrzydła. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie fakt, że oba światy są zagrożone. Różnica czasowa między Eflarą a Ostałą, krainą ludzi, drastycznie maleje, co może prowadzić do ich zderzenia. Tylko strażnicy kluczy są w stanie zapobiec tragedii.

    Początkowe rozdziały były dla mnie bardzo nużące, przez co dość długo nie mogłam się zebrać do skończenia książki, jednak od momentu w którym bohaterka trafia do domu ojca, akcja nabiera tempa. Intrygi dorosłych i tajemnice nowego świata utrudniają Wasylisie życie, dlatego musi podjąć zdecydowane działania

    Na swojej drodze spotyka wiele magicznych istot. Kilka razy złapałam się na tym, że typowałam negatywne charaktery, a potem okazywało się, że bardzo się myliłam. Sądziłam też, że długo nieobecna matka Wasylisy prędzej czy później pojawi się na drodze dziewczynki. Dlatego podejrzewałam, że jest nią każda żeńska postać w odpowiednim wieku. Koniec końców i tak nie wytypowałam poprawnie, a to świadczy o tym, że książka nie należy do przewidywalnych.

    Powieść jest idealna dla młodszych czytelników, którzy są zmęczeni potteromanią i szukają podobnej historii, z nieco innym motywem. W grudniu ma ukazać się kolejny tom „Czasodzieje. Serce czasu” i to właśnie w nim rozpocznie się cała akcja związana z ratowaniem światów. Losy Wasylisy i dwóch uniwersów są niczym powiew świeżości wśród fantastycznej literatury. Autorka porusza się między światami, jednocześnie bardzo umiejętnie je ze sobą łącząc, przez co czytelnik nie czuje się zagubiony. Niektóre fragmenty mogą wydawać się dość oczywiste, jednak nigdy nie jesteśmy w stanie określić, co stanie się dalej. Jestem zachwycona nie tylko cudowną okładką, ale również historią zapisaną na kartach tej książki.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu EneDueRabe


    Tytuł: Czasodzieje. Klucz czasu
    Tytuł oryginału: Часодеи. Часовой ключ
    Autor: Natalia Sherba
    Tom: 1
    Wydawca: EneDueRabe
    Miejsce wydania: Gdańsk
    Data wydania: 8 kwietnia 2016
    Liczba stron: 368

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus