Żelazny Kruk - recenzja przedpremierowa

    Powieści dla młodzieży już od paru lat nie trafiają w mój gust. Najczęściej łapię się na tym, że zaprezentowane w nich historie są kalkami czegoś, co już znam, albo ograniczają się do jednego, w kółko powielanego schematu: zabić potwora, pokazać wybrańca itd. Sięgając po „Żelaznego Kruka” miałem więc pewne obawy, czy książka będzie w stanie do mnie trafić, zwłaszcza iż z opisu wywnioskowałem, że właśnie takich elementów mogę się spodziewać. Historii młodego człowieka, który chce pokonać bestię i uratować świat. Zawsze stwierdzam jednak, że aby się o czymś wypowiadać, trzeba to najpierw poznać. Wziąłem więc wieczorem powieść do snu, zapaliłem lampkę nocną i bardzo szybko wsiąkłem…

    Czym jest Żelazny Kruk? Dlaczego budzi w ludziach aż tak wielki strach? Czy legendy na jego temat są prawdziwe, czy jedynie mają na celu podsycenie obaw przed czymś innym, nienazwanym? Evah, główny bohater powieści, miał to nieszczęście, by przekonać się na własnej skórze, z czym wiąże się atak bestii. Jego ojciec zginął w walce podczas próby ratowania rodziny, matka została porwana przez sługi potwora i prawdopodobnie skończyła marnie. Ocalał tylko on i jego mała siostra.

    Teraz młodzieniec pragnie zemsty. Uczucie to wypełnia go do tego stopnia, że nie myśląc zbyt wiele, postanawia wyruszyć w wyprawę, której celem ma być pokonanie Żelaznego Kruka i jego świty. Nie ważne, że nikt do tej pory nie porwał się na podobną misję, ani tym bardziej nikt nie wie nawet, gdzie szukać miejsca pobytu bestii.

    Przyznam, że początek rzeczywiście wydał mi się nieco sztampowy. Uważałem, że oto mam przed sobą kolejną książkę, która będzie powielała schematy powieści młodzieżowych. Zły potwór, którego trzeba pokonać, dzielny młodzieniec chcący pomścić bliskich i historia biegnąca jak po nitce od punktu A do punku B. Wystarczyło jednak, bym wczytał się dokładniej, by zrozumieć, że pierwsze wrażenie może być mylące. „Żelazny Kruk” nie tyle co oparł się znanym mi schematom, a pokazał, że mogą one zbudować naprawdę ciekawą, wciągającą i co ważne, oryginalną historię.

    Tym oto sposobem zacząłem śledzić przygody młodego Evaha, który nie miał zamiaru rezygnować ze swego postanowienia i uparcie dążył do wyznaczonego celu. Nie zrażały go przeciwności losu zwłaszcza, że na swojej drodze napotkał ludzi mu podobnych, którzy także doświadczyli tragedii związanej z pojawieniem się Kruka. Trzeba przyznać, że w miarę, jak historia się rozwijała, coraz trudniej było mi się oderwać od książki.

    Dębski naprawdę świetnie poprowadził fabułę i zadbał o to, aby ta nie zdradzała od razu wszystkiego. Co prawda pewnych rzeczy możemy się domyślić już na początku, jednak nie wpływa to negatywnie na odbiór całości. Powiem szczerze, że odkrywanie poszczególnych wątków sprawiało mi ogromną satysfakcję i nawet nie zorientowałem się, kiedy trafiłem na ostatnią stronę i nagle poczułem pustkę. Bo w końcu jak inaczej określić uczucie, gdy historia absorbuje czytelnika do tego stopnia, że zapomina o śnie, a tu nagle wszystko się urywa?

    Nie skłamię, jeśli stwierdzę, że w tym konkretnym przypadku kontakt z książką bardzo przypominał mi moją pierwszą lekturę Harry'ego Pottera. W obu wypadkach, czując senność, powtarzałem sobie, że jeszcze tylko skończę rozdział i idę spać, a potem odkrywałem, że tych rozdziałów było kilka, a ja za trzy godziny muszę iść do pracy.

    "Żelazny Kruk" to także, a może i przede wszystkim historia o poświęceniu, która pokazuje, że nie zawsze łatwe wybory są tymi najlepszymi. Bohater mógłby odpuścić, pozostać z siostrą i jakoś wiązać koniec z końcem, żyjąc w obawie, że wróg powróci. Zamiast tego woli powierzyć ją pod opiekę komuś, kto zadba o jej rozwój, a samemu dopilnować, by zagrożenie już więcej nie zaistniało. Z początku kieruje nim czysta zemsta, jednak w trakcie swojej wyprawy przechodzi przemianę, która ostatecznie sprawia, że oprócz swojej własnej tragedii dostrzega także inne. Chyba właśnie w tym momencie najbardziej rzuca się w oczy fakt, że w końcu dorasta.

    Bardzo wyraźnie położony został także akcent na przyjaźnie, które zaczynają się rodzić. Obserwujemy trudne początki, które z czasem hartują relacje pomiędzy bohaterami, zacieśniają więzi i sprawiają, że ci stają się gotowi do poświęceń.

    Powieść nie jest objętościowo zbyt wielka i tak prawdę mówiąc można przebrnąć przez nią w jeden, góra dwa wieczory. Jest to jednak dopiero pierwszy tom zaplanowanej trylogii i niestety urywa się w momencie, który pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Tak więc na rozwiązanie tych kwestii przyjdzie nam jeszcze zaczekać.

    Czy zatem „Żelazny Kruk” spełnił moje oczekiwania? Śmiało mogę stwierdzić, że nie tylko się z nich wywiązał, ale wręcz ustawił bardzo wysoko poprzeczkę swojej kontynuacji. Książka naprawdę wciąga i udowadnia, że w temacie powieści młodzieżowych dalej można zaserwować coś świeżego i ciekawego. Gdyby tylko była choć trochę dłuższa to byłoby już naprawdę idealnie.

    Adam Gotan Kmieciak
    Korekta: Anna Tess Gołębiowska

    Autor: Rafał Dębski
    Kategoria: fantastyka dla młodzieży 
    Typ okładki: okładka miękka
    Wydawca:Jaguar
    Wymiary: 135 x 200
    EAN: 9788376867274
    Ilość stron: 320
    Data wydania: 2018-09-19

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski