Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach? - Neil Gaiman

“Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach?” w reżyserii Johna C. Mitchella już wkrótce podbije ekrany polskich kin. Czy ekranizacja opowiadania Neila Gaimana z 2006 roku dorówna swojemu pierwowzorowi - będziecie mieli szansę sami przekonać się już 10 sierpnia. A dorównanie mu będzie niezwykle trudne.

W skali od 0 do 10 “Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach?” powinno dostać 20 punktów. Główny bohater - i zarazem narrator - nastoletni wówczas Enn niesamowitej, surrealistycznej historii dosłownie nie z tego świata wcale nie gra w niej pierwszych skrzypiec. Pełni on rolę raczej tła, reportera, który prowadzi nas za rękę przez najdziwniejszą prywatkę, jaką możecie sobie wyobrazić. Na skutek pomyłki on i jego przyjaciel Vic trafiają na inną imprezę, niż planowali dotrzeć, nie znają na niej nikogo, jednak bawią się tak dobrze, że nie zwracają na to kompletnie uwagi. Enn, pomimo braku pewności siebie, nawiązuje rozmowy z trzema specyficznie wyglądającymi i jeszcze specyficzniej zachowującymi się dziewczynami. Jeśli wierzyć słowom wspomnianych pań, pochodzą one z innych planet, czyli są kosmitkami w ludzkich ciałach. Enna ani to zbytnio nie dziwi, ani nieszczególnie mu przeszkadza, ot, opowiada po 30 latach historie zasłyszane na tytułowej prywatce, jednak jego kompletny brak jakiejkolwiek reakcji na wieść, że osoby, z którymi rozmawia najprawdopodobniej albo naprawdę są kosmitami, albo uciekły ze szpitala psychiatrycznego, zaintrygował mnie bardziej niż cokolwiek innego w tym krótkim tekście. Wain’s Wain to podróżniczka międzyplanetarna z rozszczepionym małym palcem, co Enn kwituje “Ja także nie jestem tutejszy”. Druga z dziewcząt, której imienia nie poznajemy, twierdzi, że przebudzenie się w ludzkim ciele było dla niej trudne, konieczność oddychania niezwykle uciążliwa a mechanizm płakania wciąż jest dla niej zagadką - Enn słuchając tego zastanawia się, czy nie wyjdzie na natręta jeśli obejmie kosmitkę ramieniem. Trzecia i ostatnia jego rozmówczyni nosi imię Triolet i, jeśli wierzyć jej słowom, jest wierszem. Zgadnijcie, jaka jest reakcja naszego głównego bohatera na tę rewelację? Przejście do porządku dziennego nad bardzo niecodziennymi zjawiskami bez choćby słowa wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje, ciekawi mnie nieporównywalnie bardziej, niż same historie tych niezwykłych dziewczyn.

Klimat, jaki stworzył Neil Gaiman, jest fenomenalny. Napięcie można wyczuć już w pierwszych kilku zdaniach, a tajemnicza aura wręcz unosi się w powietrzu. Czytaniu i kolejnym opowieściom dziewcząt z innych planet towarzyszy także delikatne, ale narastające poczucie zagrożenia i odrealnienia, jakbyśmy znajdowali się w mydlanej bańce, która za chwilę pęknie (i pęka z wielkim hukiem pod koniec opowiadania, ale o tym musicie się już przekonać sami, nie będę spoilerować). Opisy są lakoniczne, ale obrazowe i bogate w niezbędne do zrozumienia świata szczegóły, które pozwalają nam poczuć się, jakbyśmy sami w tej nietypowej imprezie uczestniczyli i niemalże dotknąć bohaterów. Autor, zamiast marnować cenne litery na niekończące się charakterystyki i wizualizacje skoncentrował się na maksymalnym wykorzystaniu potencjału fabuły, dzięki czemu, pomimo pozornego braku akcji, opowiadanie jest bardzo dynamicznie i wciąga bardziej, niż najlepszy film z kategorii “pościgi i wybuchy”. Zagadka, a raczej ogromna ilość zagadek jakie wymyślił dla nas Gaiman rodzi równie ogromną liczbę pytań, które pojawiają się w trakcie czytania i - niestety - pozostają bez odpowiedzi. Choć wielu może uznać to za wadę, ja tę enigmatyczność i niedomówienia odbieram bardzo pozytywnie, gdyż pasują one do tajemniczego klimatu całego opowiadania i są swego rodzaju wisienką na tym nadprzyrodzonym torcie.

Opowiadanie “Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach” to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika fantastyki oraz wszystkich miłośników dobrej, przyjemnej literatury. Polecam przeczytać je jeszcze przed polską premierą ekranizacji, która przypada na 10 sierpnia. Na ekranie, poza kilkoma mało znanymi twarzami, zobaczymy także Nicole Kidman, której nie trzeba nikomu przedstawiać.Poprzeczkę Neil Gaiman postawił bardzo wysoko - sami oceńcie, czy reżyser jej podołał!

Opowiadanie jest dostępne między innymi w wydanym przez Wydawnictwo Mag zbiorze tekstów Neila Gaimana "M jak magia".

Katarzyna Zaród
Korekta: Anna Tess Gołębiowska

Oceń: 
0
Brak głosów
Polski