Krew i stal (Jacek Łukawski) - recenzja



    Serie fantasy od lat cieszą się wciąż rosnącą popularnością. Wśród tak wielu tytułów ciężko znaleźć książki charakteryzujące się niezwykłą oryginalnością oraz ciekawą fabułą. Taką powieścią jest zdecydowanie „Krew i stal”, czyli autorski debiut Jacka Łukawskiego.

    Akcja książki rozpoczyna się, gdy oddział żołnierzy wyrusza, aby przekroczyć Martwicę. Ich zadaniem jest sprowadzenie do Wondettel czegoś, co zostało ukryte u podnóża Smoczych Gór. Czas jest jednak ograniczony. Muszą powrócić, zanim pęknie Zasłona Martwej Ziemi. Grupą dowodzi Dartora, jednak tylko przysłany znienacka Arthorn zna prawdziwy cel misji.

    Fabuła wydaje się prosta i schematyczna, lecz w rzeczywistości z głównej akcji wyodrębnia się wiele tak samo istotnych części, które mogą stanowić inspirację do kolejnych tomów powieści. Historia zostaje ukazana z różnych perspektyw, dzięki czemu każda z tajemnic powoli się rozjaśnia. Jacek Łukawski wprowadza do swojej książki dużo niedopowiedzeń, co zmusza czytelnika do samodzielnej interpretacji treści. Nie są wyjaśniane nawet najbardziej zawiłe sformułowania, typowe dla wykreowanego świata. Niektóre rzeczy byłam w stanie rozszyfrować dopiero po kilku lub kilkunastu stronach. Bywa to kłopotliwe w szczególności dla osób, które wolą zrozumieć wszystko od razu.

    Jako że „Krew i stal” składa się z kilku równorzędnych wątków, dopiero pod koniec jesteśmy w stanie wskazać postać, która faktycznie może być głównym bohaterem książki. Według mnie jest to duża zaleta, tym sposobem historia jest niezwykle różnorodna.

    „Krew i stal” to powieść w klimacie wczesnego średniowiecza z wyraźnymi odwołaniami do legend pierwszych Słowian. Sposób przedstawienia stworzeń zamieszkujących Martwą Ziemię może być nieco zaskakujący oraz przerażający dla osób, które nie spotkały się wcześniej z mitologią słowiańską.

    Styl, jakim posługuje się Jacek Łukawski, w ogóle nie wskazuje na to, iż książka jest debiutem. Autor znalazł idealną równowagę pomiędzy liczbą opisów a dialogami. Dzięki temu powieść nie jest przepełniona niepotrzebną wymianą zdań. W zachwyt wprawiły mnie opisy krainy. Jacek Łukawski opisuje wszystko w bardzo plastycznie i szczegółowo, a wykreowany świat można sobie z łatwością wyobrazić. Od samego początku uwagę przykuwa stylizowanie wypowiedzi na mowę średniowieczną. Autor stosuje szyk przestawny, który momentami sprawia, że książkę wolniej się czyta. Za sprawą licznych kolokwializmów dialogi pomiędzy żołnierzami są bardzo realistyczne.

    Warto także zwrócić uwagę na okładkę, która świetnie odwzorowuje treść książki i przyciąga wzrok czytelnika. Ciekawym dodatkiem są pojawiające się w powieści rysunki autorstwa Rafała Szłapa. Zazwyczaj przedstawiają one mitologiczne stworzenia, co pomaga nam w tym, żeby je sobie wyobrazić.

    „Krew i stal” to debiut godny podziwu. Początkowo prosta historia rozrasta się i intryguje coraz bardziej. Po zakończeniu lektury wciąż towarzyszy mi myśl, że muszę poznać kontynuację tej niezwykłej opowieści.

    Justyna "Enistea" Rakoczy
    Korekta: Kira Leśków

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy wydawnictwu SQN


    Tytuł: Krew i stal
    Autor: Jacek Łukawski
    Autor rysunków : Rafał Szłapa
    Wydawnictwo: SQN
    Data i miejsce wydania: Kraków 2016
    Wydanie: I
    Oprawa: miękka
    ISBN: 978-83-7924-584-0
    Liczba stron: 370

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus