Malowidło (Grzegorz Gajek) - recenzja

Podobno literatura grozy jest mało wdzięczna i nieciekawa z punktu widzenia mediów. Cóż, czytając powieści takie jak „Malowidło”, chciałoby się wejść na barykadę i krzyczeć, że to stwierdzenie zupełnie bez sensu. W powieściach grozy odbywają się bowiem najlepsze festiwale ludzkich dramatów.

Kiedyś znajomy opowiedział mi historię o masce weneckiej, która niezwykle go absorbowała. Po długiej wewnętrznej walce pozbył się jej w sposób mało subtelny, wyrzucając oknem, gdyż odczuwał w jej pobliżu dziwny niepokój. Z opowieści wyczytanych, niezwykle intrygującą jest anegdota z biografii Hansa Rudolfa Gigera o figurce diabła wędrującej z rąk do rąk. Figurka owa miała przynosić pecha każdemu, kto wszedł w jej posiadanie. Giger zachował ją, na wszelki wypadek chowając w odmętach piwnicy. Dlaczego tak trudno rozstać się nam z przedmiotami, które są owiane złą aurą? Zagadnieniem tym bawi się Grzegorz Gajek w swej najnowszej powieści grozy „Malowidło”.

Z autorem miałam do czynienia przy okazji powieści „Szaleństwo przychodzi nocą”. Już wtedy pokazał, że dobrze zapoznał się z ludzkimi demonami. „Malowidło” w zasadzie to potwierdza, z tym, że najnowsza powieść jest rozwinięciem literackich skrzydeł. Pod wpływem wspomnień – motyw, który najwyraźniej autor upodobał sobie jako fabularny trzon utworów, bohaterowie zapadają się w sobie. Jego historie to walka z przeszłością o teraźniejszość. W „Samotności” bohater walczył z pamięcią skradającą się pod postacią nocnych snów, lęków i cieni. Tym razem przeciwnikiem jest obraz.

Feralne malowidło trafia w ręce Karola przypadkiem, jako element dekoracji domu. Mężczyzna po srogich przejściach życiowych kupuje zabytkową ruinę. W zasadzie wydaje na nią fortunę, a pewnie drugie tyle wyda na gruntowny remont. Po co rozwodnikowi zrujnowany dom usytuowany w otoczeniu zabobonnych, nieufnych sąsiadów? Powodów może być wiele, niemniej Karol mocno motywuje sam przed sobą decyzję. Niestety, ciągnie go ona w dół. Ale on nie do końca to rozumie. Ponure dziedzictwo od razu przyciąga jego udręczony umysł, by pastwić się nad nim do końca powieści.

Pewnie każdy spodziewałby się w takiej historii motywu powoli i ospale rozwijającej się obsesji, przypominającej taniec godowy albatrosów. Otóż nic z tych rzeczy, czytelnik jest świadkiem miłości od pierwszego wejrzenia. Rzecz jasna miłości fatalnej. Obsesja Karola jest jak patologiczne zbieractwo, które dopada najczęściej osoby starsze. Zasoby, które go interesują, to wiedza na temat obrazu. Mężczyzna rzuca się w wir podróży (przemierza wzdłuż i wszerz Europę), by poznać jego rodowód. A przede wszystkim zidentyfikować namalowanego na płótnie młodzieńca. W pewnym momencie staje się to sensem jego życia. Choć powiedzmy sobie szczerze, innego już nie ma.

„Malowidło” to powieść grozy. Można powiedzieć, że kapitalna, bo w jednej historii autor zmieścił nawiedzony dom, przedmiot z negatywną energią, a wspomniany młodzieniec, który ożywa pod wpływem wyobraźni bohatera, jest odzwierciedleniem zła mieszkającego w ludziach. Mnie najbardziej podobają się fragmenty, gdy Karol wraca do domu. Być może to przez słabość do starych, owianych tajemnicą ruder, ale pewnie chodzi o to, że Grzegorz Gajek całkiem sprawnie i płynnie przekształcił budynek w pełnoprawnego bohatera powieści. Dom reaguje na bodźce, ma humory, złości się, czasem nawet odpowiada. Oczywiście robi to po swojemu, trzeszcząc deskami, dokonując samozapłonu itp. Jest to zaledwie tło, niemniej kapitalne.

Karol jest jak balon, z którego powoli uchodzi powietrze. Pamięć osiada na teraźniejszości, by nie pozwolić mu zrobić ani kroku więcej. Oczywiście bohater broni się, tak nakazuje mu instynkt przetrwania, z czasem jednak dociera do niego, gdzie szukać odpowiedzi. Sens powieści oddaje książkowy cytat:
Fantomy ludzkiego umysłu domagają się tego, aby przeprowadzić je przez odpowiednią sekwencję działań, nieprawdaż? Nasi przodkowie praktykowali to w formie rytuałów, dziś tego samego, w esencji, naucza nas psychoterapia. Życzę panu udanej i oczyszczającej podróży.

Czytelnikom „Malowidła” życzę, by seans z książką okazał się udany. Ja jestem usatysfakcjonowana. Powieścią po raz pierwszy, autorem po raz drugi.

Marta „Prokris” Sobiecka
Korekta: Matylda Zatorska

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Videograf SA

Tytuł: Malowidło
Autor: Grzegorz Gajek
Wydawca: Videograf SA
Projekt okładki:Pracownia WV
Ilustracja na okładce: Na okładce wykorzystano fragment obrazu Caravaggia Ofiarowanie Izaaka
Miejsce wydania: Chorzów
Data wydania: 2015
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-7835-479-6

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany