Metro 2035 (Dmitrij Głuchowski) - recenzja

Dwadzieścia lat po katastrofie nuklearnej ludzie żyją w moskiewskim metrze, a na powierzchnię wychodzą tylko najodważniejsi i najbardziej zdesperowani. W tych oto trudnych czasach, pośród potępionych, którzy porzucili nadzieję, Artem próbuje znaleźć innych ocalałych oraz miejsce zdatne do życia…

Do trzeciej części cyklu podchodziłem z pewną dozą ostrożności. Z jednej strony w końcu jest to książka autora, który stworzył ciekawe „Metro 2033” prezentujące postapokaliptyczny świat pełen mrocznych zakamarków i nie tylko fizycznych niebezpieczeństw. Z drugiej strony, „Metro 2034” było raczej średnią.

Akcja rozgrywa się, jak sama nazwa wskazuje, w roku 2035 i kontynuuje wątki z dwóch poprzednich książek Dmitrija Głuchowskiego oraz gry Metro Last Light. Problem polega na tym, że przeszedłem wyżej wymienioną produkcję, ale nie mam pojęcia, jak fabuła „Metra 2035” ma się do kanonicznego zakończenia gry.

Mimo wszystko miło było znów powrócić do moskiewskich tuneli. Ciemność, ciasnota, herbatka z grzybów, naboje jako waluta, wszystko tutaj jest na swoim miejscu. Niemniej miałem wrażenie, że czytam o trochę innym metrze niż w poprzednich dwóch powieściach. Przedtem mocno akcentowano fakt, że człowiek nie jest już panem świata. Na górze jest radiacja i mutanty, a na dole skłócone ze sobą frakcje i mutanty. Bohaterowie musieli walczyć nie tylko z innymi ocalałymi, ale też z nowymi formami życia czy samym metrem, żeby móc wykonać swoje zadania. Tutaj gdzieś to znika. Mutantów nie ma wcale, a radiacja nie jest tak zabójcza, jak to wynika z opisów i poprzednich części trylogii.

Głównym bohaterem znów jest Artem i o ile jego towarzysze zachowują się w miarę racjonalnie, o tyle odniosłem wrażenie, że protagonista co najmniej postradał rozum– nie tyle pod względem zachowania, co motywacji swojej podróży przez podziemia.
O postaciach pobocznych można rzec jedynie tyle, że się pojawiają. Niektóre na dłużej, inne na krócej, ale żadna nie wyróżniła się i nie przykuła mojej uwagi.
Jeżeli już o bohaterach mowa, zabrakło tutaj jednego, według mnie, najważniejszego z nich. Samego metra. Oczywiście, są polityczne przepychanki i wojny, jest załączona do książki mapa, ale nie doświadczyłem tutaj znanego z „Metra 2033” uczucia odkrywania nieznanego tworu, który żył własnym życiem, wręcz niezależnym od poczynań chowających się w nim ludzi.

„Metro 2035” pod względem językowym prezentuje porządny poziom. Widać, że książka została napisana przez autora znającego swój fach. Nie ma dłużyzn, chociaż pojawiają się pewne fragmenty, zapewne zamierzone, w których można łatwo się pogubić kto jest kim i co mówi.
Pod względem zachowania ciągu przyczynowo-skutkowego też nie mam zarzutów, bo chociaż motywacje niektórych bohaterów mogę kwestionować, to jednak ich postępowanie jest z nimi zgodne i adekwatne.

Po przeczytaniu książki miałem wrażenie, że Głuchowski od formy powieści prezentującej zmagania człowieka z nową rzeczywistością przeszedł do postapokaliptycznego political fiction będącego w większej części komentarzem do współczesności niż faktycznie tym, od czego zaczynał.

Niby jest to finalna część trylogii, ale zakończenie utworu jest otwarte, zatem Dmitrij Głuchowski nie będzie miał większych problemów, gdyby zechciał kiedyś napisać kontynuację. Trzeba też dodać, że sporo wątków poruszonych tak w poprzednich książkach, jak i w grze nie doczekało się rozwiązania, zatem nie zdziwiłbym się, gdyby pewnego dnia autor zdecydował się wznowić cykl.

Mimo całego mojego narzekania „Metro 2035” jest pozycją obowiązkową dla fanów uniwersum. Po książkę bez problemu mogą też sięgnąć ludzie lubiący klimaty postapo. Nie przeczę, „Metro 2035” to kawałek całkiem dobrej literatury. Niestety, wysoko zawieszona poprzeczka oczekiwań sprawiła, iż wypada raczej blado. Zapewne dlatego, że jest trzecią częścią trylogii, której poprzedniczki zawojowały świat.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Insignis

Wojciech "Arry" Jakubowski

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Wydawnictwu Insignis

Tytuł: Metro 2035
Tytuł oryginalny: Метро 2035
Autor: Dmitrij Głuchowski
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 2015
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Oprawa: miękka
Format: 140x210 mm
Liczba stron: 540
ISBN: 9788365315052

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany