Mgły Avalonu (Marion Zimmer Bradley)

Niesamowita lektura. Nie przeczytać jej - grzech! Jest gruba, ale pod sam koniec zrobiło mi się żal, że nie jest ze dwa razy większa. Była tak magiczna, tak klimatyczna, tak urocza, że musiałam ją sobie kupić na własność. I będę do niej wracać, uciekać z tego świata w świat legend arturiańskich.

Czytałam już wiele książek opisujących dzieje króla Artura i jego rycerzy, ale wszędzie opisywano Morgaine/Morgan/Morgianę jako na wskroś złą czarownicę. W tej książce mamy okazję przyjrzeć się jej z zupełnie innej strony. Poznać historię z jej punktu widzenia.

Książka jest typowo kobieca. Widać, że nie pisał jej jakiś samiec, żądny brutalnych scen i latających flaków - wszystko jest subtelnie opisane, postacie są głębokie, mamy wgląd w ich psychikę, uczucia, motywy. Niesamowicie są opisane sceny miłosne, uczucia, czuje się ten dreszcz... Szczególnie zapadła mi w pamięć scena, gdy młoda Morgiana leżała wraz z Lancelotem na szczycie Toru. Sama słodycz i lekkość uczucia. Ach...

Bardzo dobrze poznajemy wszystkie kobiety występujące w opowieściach arturiańskich. Zagubioną Gwenifer, Vivianę - Panią Jeziora, Igrianę, matkę Artura, chytrą Morgause czy Elaine, zakochaną bez pamięci w Lancelocie. Mężczyźni i ich bohaterskie wyczyny zostały zniesione na dalszy plan. I całe szczęście, bowiem o nich głównie traktują inne książki o tej tematyce.

Kolejną niesamowitą rzeczą jest opis zderzenia się dwóch religii - chrześcijańskiej i pogańskiej oraz przeróżne stanowiska zajmowane przez bohaterów - od skrajnego fanatyzmu, poprzez obojętność, aż po pogląd "wszyscy Bogowie są jednym Bogiem, a wszystkie religie są jedną religią..."

Bardzo, bardzo gorąco polecam! I radzę czytać wieczorem, w odosobnieniu, z ciepłą, parującą, pachnącą herbatą i kocem.

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany

Komentarze

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on sob., 02/08/2014 - 18:55

Buuuu!!!! Niedobra,zła kobieto! Ja od ładnych kilku lat poluję na tę książkę, a udało mi się zdobyć... tylko film.

No Avatar
Upiorna Lalka on sob., 02/08/2014 - 18:56

Jestem w połowie pierwszego tomu i utknęłam. Z powodu:
-braku czasu
-strachu przed żalem, gdy się to skończy.
Niesamowicie wciąga czyta się z zapartym tchem. Mam sentyment do Starej Wiary i jakoś tak nie mogę się zdobyć na odwagę by czytać o upadku i o trudach mojej ulubionej postaci z legend arturiańskich: Morgan.
Pewnie wersję papierową bym pochłonęła w tydzień z wypiekami na twarzy. Na razie niestety zostaje mi ebook.

No Avatar
Firewarrior on sob., 02/08/2014 - 18:56

No będzie ogromny żal, że to już koniec... Ech... Ale są dalsze części :D (pisz na priv jakby co ;) )

No Avatar
Tixon on sob., 02/08/2014 - 18:57

"Książka jest typowo kobieca" - no nie do końca. Książka jest nie tyle kobieca, to feministyczna, umieszczona na przeciwnym biegunie tego samieckiego podejścia pełnego "brutalnych scen i latających flaków " ;). Z początku to nie przeszkadza, ba - nawet jest zaletą (wspomniane inne podejście do legendy), ale im dalej w treść, tym jest to nachalniejsze, tym większy robi się z tego romans.
Jednak jest to książka którą trzeba przeczytać.
Kontynuacje już niekoniecznie ;)