Miasteczko Halloween (DVD) - recenzja

Czy słyszeliście kiedyś o Timie Burtonie? Co za idiotyczne pytanie! Ten twórca podbił serca naszych rodziców „Edwardem Nożycorękim”, a młodych widzów postacią Frankenweeniego. Kiedyś usłyszałam, że reżyser stara się o produkcję jakiegoś filmu… Z Burtonem jest odwrotnie: to film stara się o niego.

Scenariusz „Miasteczka Halloween” został napisany przez Tima, dlatego wydaje mi się, że jest to moja ulubiona ekranizacja. Produkcja oddaje klimat, w którym Burton czuje się najlepiej. Już od kilku lat film ten, zgodnie z oryginalnym tytułem („The Nightmare before Christmas”), gości na moim telewizorze 23 grudnia. Tego dnia wybieram się w podróż do miejsca, w którym trwają ciągłe przygotowania do Halloween.

Mieszkańcy miasteczka cieszą się udanymi świętami. Właśnie w takiej sielskiej atmosferze przychodzi nam poznać jednego z głównych bohaterów obrazu, uroczo-strasznego Jacka Skellingtona. W swojej wiosce uchodzi za najlepszego straszyciela oraz twarz całej imprezy, jednak mimo to czuje pustkę. Jest znudzony swoją sławą. W całym tym zamieszaniu spowodowanym świętowaniem nikt nie zauważa zniknięcia naszego upiora, który przypadkiem trafia do nieznanego mu miejsca w lesie. Mimo iż Zero, pies-duch i kompan Jacka, ostrzega go, Król Dyń wpada przez drzwi w kształcie choinki. Tak oto nasz bohater trafia do Miasteczka Bożonarodzeniowego. Uradowany odkrywa, jak kompletnie ta wioska różni się od jego własnej. Śnieg, kolorowe światła i śmiejące się dzieci. Zafascynowany nowym miejscem i atmosferą, jaka tam panuje, postanawia urozmaicić życie w Miasteczku Halloween i przenieść tam magię Gwiazdki. No cóż… Niekoniecznie mu się to udaje.

Klimat tej historii oraz animacja są znakiem rozpoznawczym Burtona. Magiczna „brzydota”. Jego postacie nie mają na celu wypaść idealnie, pięknie czy też skomplikowanie. Zgrzeszyłabym jednak mówiąc, że prostota przewodzi w tym filmie. Każdy szczegół jest dopieszczony.

Mimo iż wychowałam się na bajkach Disneya, gdzie połowa filmu to piosenki, nigdy nie była to moja ulubiona część i mogłam się bez niej obejść. W „Miasteczku Halloween” ballady wydają się być inne. Pierwszy raz miałam do czynienia z tym, jak postać wyśpiewuje to, co jej leży na sercu. Nie są to przerywniki, tak jak w innych bajkach. Nawet po przesłuchaniu piosenek setny raz, nadal słyszę uczucia bohaterów. Scenariusz Tima Burtona w połączeniu z oprawą muzyczną Danny’ego Elfmana stworzyły tak fantastyczny świat, że sama myśl o tym wywołuje u mnie gęsią skórkę.

Jednak nie mogę za bardzo przesłodzić. Pomimo tego, iż jestem fanką Burtona, absolutnie zachwyconą światem, jaki wykreował, oraz jego bohaterami, to mam kilka elementów, które mi się nie spodobały.

Nie rozumiem, czemu polski tytuł tak odbiega od oryginału. Przez to mam wrażenie, że mija się to z sensem całej historii. Tym większe zdziwienie, ponieważ Halloween nie jest jeszcze tak popularne w Polsce. Dlaczego więc przypisać mu ten film? Inną sprawą jest to, że to jeden epizod. Dlaczego?! Tak genialny pomysł porzucony… Gdy Jack trafia w lesie na przejście do świątecznej krainy, dookoła niego znajdują się portale do innych. Sama chętnie zebrałabym obejrzałabym obraz, w którym to Jack próbuje wprowadzić inne święta do mrocznej wioski, ale jak zwykle coś nie idzie zgodnie z planem. Wyobrażacie sobie Upiorne Walentynki? Albo Wielkanoc? Nadal nie mogę tego przeżyć.

Film jest odpowiedni nawet dla najmłodszych widzów. Na początku mogą być zniechęceni, gdyż nie jest to animacja jak każda inna, jednak magia, jaka panuję podczas oglądania, przekona do siebie nawet największego uparciucha. Czy osobom dorosłym przypadnie do gustu? Oczywiście! Uważam, że starsi odbiorcy dojrzą jaki jest morał tej bajki. Może obejrzą ją tylko raz, ale to właśnie oni zrozumieją, że warto cieszyć się każdym dniem, robić to, w czym czujemy się najlepiej i nie próbować zmieniać się na siłę. Albo po prostu, że nie warto porywać św. Mikołaja!


Tytuł oryginalny: The Nightmare Before Christmas
Tytuł polski: Miasteczko Halloween
Gatunek: Animacja, Fantasy, Musical
Czas trwania: 72 minut
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Premiera światowa: 9 X 1993
Premiera polska: 16 XII 1994

Obsada:
Chris Sarandon: Jack Skellington (głos)
Danny Elfman: Jack Skellington / Barrel / Clown with the Tear Away Face (głos) (partie wokalne)
Catherine O'Hara: Sally / Shock (głos)
William Hickey: Dr Finklestein (głos)
Glenn Shadix: Burmistrz (głos)
Paul Reubens: Lock (głos)
Ken Page: Oogie Boogie (głos)
Edward Ivory: Święty Mikołaj (głos)

Produkcja:
Reżyseria: Henry Selick
Scenariusz: Tim Burton, Caroline Thompson, Michael McDowell
Wytwórnia: Touchstone Pictures, Skellington Productions Inc., Tim Burton Productions, Walt Disney Pictures

Oceń: 
0
Brak głosów
Polski