Mniejszy cud (Magdalena Salik) - recenzja

Akcja powieści Magdaleny Salik Mniejszy cud skupia się na poczynaniach dwójki ludzi, którzy, choć niezwiązani ze sobą, wydają się być popychani przez przeznaczenie do nieuniknionego spotkania. Robert zajmuje się medycyną, a jego naukowa praca ma już wkrótce pomóc wielu chorym ludziom. Mark to policjant, doświadczony przez życie i wyraźnie nim zmęczonym. Pierwszy jest wiecznym kawalerem – bawidamkiem, drugi trwa w związku małżeńskim ze swoją jedyną miłością. Nie łączy ich nic. Dopiero nieszczęśliwy wypadek splecie ich losy, a jego przebieg i konsekwencje będą miały ogromny wpływ na bohaterów.

Niestety przygody tej dwójki nie są wcale intrygujące, wręcz przeciwnie – trzy dni po niefortunnym zdarzeniu, kiedy rozgrywa się akcja powieści, to czas wydarzeń interesujących wyłącznie dla Roberta. Nie dostrzegam niczego ciekawego w jego wędrówce przez miasto w poszukiwaniu hakerów, których kontaktem z klientami zajmuje się filozofujący szef nielegalnej piekarni. Tym bardziej, że odpowiedź na pytanie o przyczyny wypadku okazuje się niesatysfakcjonująca i zwyczajnie rozczarowuje.

Jakby tego było mało, główny bohater to postać wybitnie nieprzekonująca. Niesamowity bałaganiarz, nie dbający o swój wygląd i nazbyt pewny siebie, jest mistrzem podrywu, któremu ulegają wszystkie dziewczęta. Oziębłą Klarę przekonuje do siebie, dzwoniąc do niej w środku nocy i zapewniając o wielkiej miłości i szczerej chęci ustatkowania się. Poruszona wyznaniem ulega jego urokowi i zakochuje się wbrew sobie. Mało? Szczytem wszystkiego jest fakt, że temu genialnemu playboyowi porządek w szafach robi mama. Wydaje mi się, że nie trzeba tu niczego więcej dodawać – jest to tak naciągane i absurdalne, że nie sposób czytać o miłosnych podbojach Roberta bez uśmiechu zażenowania.

Żeby oddać sprawiedliwość Salik, trzeba przyznać, że sam pomysł jest intrygujący. W Mniejszym cudzie poznajemy świat, którym rządzi prawo powiększającego się chaosu. Wpływa on na wszystkie wydarzenia w ludzkim życiu, zarówno złe, jak i dobre. Aby ograniczyć szkodliwe oddziaływania, wprowadzone zostają normy entropii, określające jej dzienny przydział i zużycie. Z czasem powołana zostaje też komórka policji, której głównym zadaniem jest monitorowanie poziomu chaosu i izolowanie od społeczeństwa jednostek przyczyniających się do jego wzrostu. Człowiek świadomie godzący się na utratę wolności w imię bezpieczeństwa to temat równie interesujący co aktualny.

Wydawać by się mogło, że tak ciekawy temat to prosty przepis na sukces. A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fatalna konstrukcja postaci i nudna odyseja przez miejskie ulice zabiły i doszczętnie pogrzebały błyskotliwy pomysł. Mimo kilku genialnych myśli i refleksji filozoficznych, sformułowanych na kartach powieści, autorka nie stanęła na wysokości zadania. Zdecydowanie Mniejszy cud nie jest pozycją dla każdego, ale myślę, że znajdzie też swoich zwolenników, głównie za sprawą spójnego świata przedstawionego i ciekawego pomysłu rzeczywistości zależnej od entropii. I faktycznie, powieść można by uznać za niezwykle udaną, gdyby nie zabrakło większej świadomości w budowie postaci i, nie ma co ukrywać, lepszej fabuły.

Marta "Boomer" Pradziuch
Redakcja i korekta: Monika "Katriona" Doerre

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
wydawnictwu Akurat

Tytuł: Mniejszy cud
Autor: Magdalena Salik
Wydawca: Akurat
Projekt okładki:Irina Pozniak
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2015
Liczba stron: 496

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany